„Wiedźmy” [RECENZJA]

Premiera „Wiedźm” była za oceanem wydarzeniem, a komiks sprzedał się tam w nakładzie ponad 90 tysięcy egzemplarzy. Entuzjastycznie przyjęty przez czytelników i krytyków horror od niedawna straszy również Polsce. A co najważniejsze, robi to dobrze.

Po dramatycznych wydarzeniach jakie stały się udziałem nastoletniej Sailor Rook, jej rodzina postanawia przenieść się na prowincję i rozpocząć nowe życie w niewielkim miasteczku o nazwie Litchfield. Niestety, bardzo szybko przekonują się, że nieświadomie wpakowali się w jeszcze gorsze tarapaty. A zło czające się w pobliskich lasach nie jest jedynie legendą.

Miniseria „Wiedźmy” jest dziełem scenarzysty Scotta Snydera, autora znanego przede wszystkim z przygód Batmana spod znaku New 52. To nie pierwszy komiksowy horror w jego karierze, ale z całą pewnością najlepszy. Snyder, który wśród wielu czytelników cieszy się opinią człowieka „umiejącego zaczynać, ale nie potrafiącego kończyć” tym razem stworzył krótką, zwartą, a przede wszystkim prawdziwie przerażającą historię, która nikogo nie pozostawi obojętnym.

W swojej miniserii Snyder połączył klasyczny motyw „małego miasteczka skrywającego tajemnice” z amerykańskim folklorem i ciekawą interpretacją tytułowych wiedźm. Zło w „Wiedźmach” jest okrutne i bezwzględne, ale – podobnie jak wampiry – by mogło działać, musi zostać zaproszone przez ludzi. Wiedźmy według Snydera nie są kolejnymi potworami czającymi się w lesie na turystów czy spacerowiczów. Nie muszą tego robić, bo ludzie sami do nich przychodzą. Bo choć są przerażające, to może od nich wiele zyskać. Jeśli tylko złoży się jedną ofiarę.

„Wiedźmy” to dzieło utrzymana w duchu historii pisanych przez Stephena Kinga. Opowieść o źle czającym się w każdym z nas ujawniającym się pod wpływem złych mocy, ale także opowieść o rodzinie, rodzicielstwie i odpowiedzialności.

Dzięki pełnokrwistym bohaterom, fabuła „Wiedźm” angażuje od pierwszych stron i trzyma w napięciu aż do końca. Co więcej, dzieło Snydera jest komiksem autentycznie przerażającym. Duża w tym zasługa rysunków Jocka. Ekspresyjne kadry brytyjskiego artysty, są tym, co czyni z „Wiedźm” dzieło wyjątkowe. Utrzymane w ciemnych barwach, niedosłowne i zostawiające miejsce dla wyobraźni czytelnika, budują u odbiorców uczucie permanentnego niepokoju i lęku czyniąc historię rodziny Rooków jeszcze bardziej sugestywną.

„Wiedźmy” to blisko 200 stron komiksowej grozy w najlepszym wydaniu. Album opisywany jest jako pierwsza część cyklu i to jest jedyna rzecz, która mnie w nim niepokoi. Boję się, że wraz kolejnymi tomami „Wiedźmy” zaczną się fabularnie rozmywać jak stało się to już z „Amerykańskim wampirem” (autorstwa również Snydera). Dziś, to wyjątkowy horror, który śmiało mogę polecić każdemu. Bardzo chciałbym, żeby tak pozostało.

Komiks „Wiedźmy” ukazał się nakładem wydawnictwa Mucha Comics.

  • Michał Chmielowiec

    No niestety, rysunki takie jak w tym albumie sprawiają że moje pieniążki pozostają w portfelu. 🙂

    • Ale właśnie fajne są i znakomicie pasują do historii. Wiadomo, że „de gustibus” i tak dalej, ale warto „Wiedźmom” dać szansę, bo to dobry komiks jest.