„Zielony Szerszeń: Upadek z wysoka” Waid i Indro [RECENZJA]

Po przygodach Cienia, wydawnictwo Planeta Komiksów zdecydowało się przedstawić polskim czytelnikom kolejnego bohatera korzeniami tkwiącego w popularnych przed laty audycjach radiowych. Przygotujcie się na perypetie Zielonego Szerszenia, zamaskowanego antybohatera walczącego ze złem już ponad 80 lat!

Twórcami postaci Zielonego Szerszenia są George W. Trendle i Fran Striker, pomysłodawcy m.in. popularnej serii „Jeździec Znikąd” (The Lone Ranger). Ich bohater w rzeczywistości nazywa się Britt Reid, jest dziedzicem olbrzymiej fortuny oraz właścicielem opiniotwórczego dziennika „Daily Sentinel”, którym osobiście kieruje. Nocami jako zamaskowanych Zielony Szerszeń przemierza ulice Century City walcząc ze złem. Nie jest jednak zwykłym mścicielem. W oczach opinii publicznej, Zielony Szerszeń pozostaje najgroźniejszym z gangsterów i nieoficjalnym władcą przestępczego światka, co Reid umiejętnie wykorzystuje do własnych celów. Jest nie tylko niezłym intrygantem, ale potrafi również, kiedy okoliczności tego wymagają, dać skutecznie w mordę z półobrotu, w czym wspiera go  służący i najbliższy współpracownik Kato.

Zielony Szerszeń narodził się w 1936 roku jako bohater słuchowiska radiowego i bardzo szybko zdobył olbrzymią popularność. Już w latach 40. doczekał się dwóch cykli filmowych, a w latach 60. udanego serialu. Ten ostatni przeszedł do historii jako amerykański debiut Bruce’a Lee, który w produkcji wcielił się w rolę Kato. Co ciekawe, w owym czasie w Hong Kongu Lee cieszył się już tak dużą popularnością, że w tamtejszej telewizji serial był pokazywany pod tytułem… „The Kato Show”.

Ostatnią filmową adaptacją przygód Zielonego Szerszenia pozostaje zrealizowany w 2011 roku obraz w reżyserii Michela Gondy’ego z Sethem Rogenem w roli tytułowej. Film podzielił widzów i krytyków oraz nie odniósł sukcesu finansowego, co sprawiło, że nie doczekał się kontynuacji. Podobno nad nową produkcją z Szerszeniem w roli głównej pracuje obecnie studio Paramount Pictures, ale szczegóły tego przedsięwzięcia nie są znane.

Pierwsze komiksy o przygodach Britta Reida swoją premierę miały jeszcze w 1940 roku i z przerwami ukazywały się do 1967 roku. Później Zielony Szerszeń na wiele lat zniknął z komiksowych kadrów. Powrócił do nich w 1989 roku, kiedy prawa do marki trafiły do nieistniejącego już wydawnictwa NOW Comics. W ciągu kolejnych lat nakładem tej oficyny ukazało się kilka publikacji mocno rozbudowujących uniwersum zamaskowanego herosa. Akcję serii przeniesiono do czasów współczesnych, a głównym bohaterem uczyniono utalentowanego pianistę Paula Reida, który był potomkiem Britta Reida oraz krewnym Jeźdźca Znikąd, NOW Comics przez kilka lat efektywnie wykorzystywało licencję na postać Zielonego Szerszenia, co jednak nie zapobiegło jego upadkowi w 2006 roku.

Trzy lata później postać trafiła pod strzechę wydawnictwa Dynamite Entertainment, które w 2010 roku wprowadziło na rynek serię „Green Hornet” pisaną przez Kevina Smitha (niedoszłego reżysera pełnometrażowego filmu o przygodach Szerszenia) i rysowaną przez Jonathana Laua. Początkowo miała to być tylko miniseria, ale znakomite wyniki sprzedaży sprawiły, że podjęto decyzję o jej kontynuacji. W sumie do 2013 roku ukazały się 42 zeszyty cyklu, którego tytuł od 34 odcinka zmieniono na „Green Hornet: Legacy”.

Powodem zmiany tytułu był fakt, że w marcu 2013 roku swoją premierę miał pierwszy zeszyt nowej serii komiksowej „Green Hornet” napisanej przez Marka Waida. W przeciwieństwie do wspomnianej wcześniej publikacji, akcja jego komiksów rozgrywała się w latach 40. ubiegłego wieku, jej głównym bohaterem był Britt Reid, a jego przygody znacznie bardziej wierne duchowi oryginalnych perypetii Szerszenia. Wydany właśnie album „Zielony Szerszeń: Upadek z wysoka” jest pierwszym z dwóch tomów zbiorczego wydania cyklu napisanego przez Waida.

Akcja komiksu dzieje na przełomie lat 30. i 40. w Ameryce. Nie wiemy czy za oceanem szaleje już wojna, ale nazistowska potęga odczuwalna jest również w USA. Britt Reid za dnia nadzoruje wydawanie dziennika „Daily Sentinel”, a nocami jako Zielony Szerszeń przemierza ulice miasta siejąc lęk w sercach przestępców. Wkrótce jednak przyjdzie mu się zmierzyć z najgroźniejszym wrogiem jego karierze. Kiedy w Century City pojawia się tajemniczy sabotażysta tytułujący się Głosem, Reid postanawia zrobić wszystko, by go schwytać. Przekonany o własnej nieomylności doprowadza do tragedii i zostaje sam…

 

„To nie jest historia superbohaterska. Zielony Szerszeń nie jest superbohaterem. (…) Serie z udziałem Szerszenia, o ile są zrobione dobrze, przypominają realistyczny kryminał. O wiele więcej zawdzięczają opowieściom Wilkiego, Collinsa i Ryamonda Chandlera, niż Siegelowi, Shusterowi i Kirby’emu” – pisze we wstępie do komiksu sam Mark Waid. Rzeczywiście, „Upadek z wysoka” jest, jak na tego rodzaju komiksowe opowieści, historią realistyczną. Nikt tutaj nie ma supermocy, czarne charaktery nie dążą do przejęcia władzy nad światem, a główny bohater na własnej skórze przekonuje się, że „wielka siła, to wielka odpowiedzialność”. Choć w scenariuszu nie brakuje rozwiązań rodem z klasycznych powieści kryminalnych, „Upadkowi z wysoka” bliżej do przygód bohaterów pulpowych magazynów takich jak „The Phantom Detective” czy „Avenger” niż twórczości wspomnianego Raymonda Chandlera. Zielony Szerszeń według Marka Waida to solidna komiksowa produkcja: dobrze napisana, niepozbawiona fabularnych niespodzianek, trzymająca w napięciu, a przede wszystkim wypełniona dynamiczną akcją.

Mark Waid snuje swą opowieść sprawnie, ale prawdziwego życia nabiera ona dzięki rysunkom Daniela Indro. Artysta nie tworzy za ich pomocą graficznej rewolucji, ale konsekwentnie trzymając się pulpowej stylistyki udało mu się wykreować atrakcyjny, niepozbawiony efekciarstwa świat, do którego chce się wrócić.

Przyznam, że Zielony Szerszeń przypadł mi do gustu niż wydany wcześniej przez Planetę Komiksów „Cień. W ogniu swtorzenia”. Komiksowe przygody Britta Reida dostarczają solidnej porcji rozrywki nie obrażając przy tym inteligencji czytelników. Po drugi tom sięgnę na pewno.