Browse By

Category Archives: Recenzje

„Koniec lipca” Rostocka [RECENZJA]

W życiu recenzenta komiksów najbardziej lubię chwile, kiedy biorę do ręki z pozoru niepozorny album, który okazuje się objawieniem. Takim właśnie dziełem jest „Koniec lipca” Marii Rostockiej. Autorka znana jest już czytelnikom z pełnometrażowego albumu „Niedźwiedź, kot i królik” oraz krótkich historii opublikowanych w antologiach

„Płaszcz i szpony” Ayroles i Masbou [RECENZJA]

Kiedy w kwietniu pisałem recenzję „Indyjskiej włóczęgi”, wspomniałem, że album napisany przez Alaina Ayrolesa jest poważnym kandydatem do miana komiksu roku. Wtedy nie wiedziałem jeszcze, że kilka miesięcy później do sprzedaży trafi pierwszy tom zbiorczego wydania jego najsłynniejszej serii „Płaszcz i szpony”. Fabularnie jeszcze lepszej

„Berserker uwolniony” Lemire i Deodato [RECENZJA]

Jeff Lemire przyzwyczaił nas do tego, że z komiksowych scenariuszy potrafi wycisnąć ostatnie soki. Umie tworzyć fantastycznych bohaterów, wielowymiarową intrygę oraz historie, które nie tylko angażują czytelnika, ale również zmuszają do zastanowienia. Jak się okazuje, Lemire „znakomicie” radzi sobie również z komiksami, w których nie

„Snowpiercer” Lob i Rochette [RECENZJA]

Wreszcie, dzięki wydawnictwu Kurc polscy czytelnicy mogą zapoznać się z komiksem „Snowpiercer”, który na rynku frankofońskim uznawany jest za żelazną klasykę. I choć od jego pierwszego wydania minęły blisko cztery dekady, album nic a nic się nie zestarzał. Paradoksalnie, dziś jest bardziej aktualny niż w

„Posiadłość” Moreci, Daniel, Hixson [RECENZJA]

Lubię klasyczne horrory. Nie te współczesne, w których odbiorca najczęściej straszony jest tym, że coś nagle i przy głośnej muzyce pojawi się na ekranie, albo skazany jest na oglądanie scen rodem z rzeźni. Wolę kiedy historia i sposób jej opowiadania zostawiają pole do działania wyobraźni.

„Globalne Pasmo” Ellis i inni [RECENZJA]

„Globalne Pasmo” długo było na mojej liście „do przeczytania”, ale jakoś nie mogłem się za nie zabrać. Sporo o tej serii słyszałem, a nominacja do Nagrody Eisnera w 2004 roku sugerowała, że warto, zatem kiedy Egmont wydał jej zbiorczą edycję przysiadłem fałdów i nie żałuję.