Browse By

Tag Archives: mucha comics

„Berserker uwolniony” Lemire i Deodato [RECENZJA]

Jeff Lemire przyzwyczaił nas do tego, że z komiksowych scenariuszy potrafi wycisnąć ostatnie soki. Umie tworzyć fantastycznych bohaterów, wielowymiarową intrygę oraz historie, które nie tylko angażują czytelnika, ale również zmuszają do zastanowienia. Jak się okazuje, Lemire „znakomicie” radzi sobie również z komiksami, w których nie

„Stumptown” Rucka i Southworth [RECENZJA]

Greg Rucka to obok Eda Brubakera jeden z moich ulubionych amerykańskich scenarzystów komiksowych. Obu autorów łączy zamiłowanie do kryminałów, ale też umiejętność konstruowania wciągających historii. Wydany niedawno „Stumptown” jest jedną z nich. Greg Rucka to twórca doskonale znany polskim czytelnikom. Autor znakomitych serii „Lazarus”, „Za

„Kick-Ass: Nowa” Miller i Romita Jr. [RECENZJA]

Od kiedy w 2017 roku podpisał umowę z Netflixem, Mark Millar zasypuje nas nowymi komiksami częściej niż kiedykolwiek wcześniej. Są wśród nich takie koszmarki jak wydane niedawno „Bractwo magów”, ale są też lekkostrawne odgrzewane kotlety, czego najlepszym przykładem jest nowa odsłona „Kick-Ass”. Wydana po raz

„Bractwo magów” Millar i Coipel [RECENZJA]

„Bractwo magów” to kolejna miniseria Marka Millara, którą szkocki autor udowadnia, że przy wymyślaniu swoich scenariusza logika i konsekwencja nie są dla niego najważniejsze, bo przecież „komiksowy lud i tak kupi”. Bohaterami komiksu są czarodzieje i czarodziejki, członkowie tytułowego Bractwa Magów, które od tysięcy lat

„Jupiter’s Circle. Orbita Jowisza” Millar i inni [RECENZJA]

Przy okazji premiery „Nemezis” trochę się po Marku Millarze przejechałem. Teraz jednak zamierzam go pochwalić. Jego „Jupiter’s Legacy. Dziedzictwo Jowisza” to znakomity komiks, ale wydany niedawno prequel „Jupiter’s Circle. Orbita Jowisza” również daje radę. Album „Dziedzictwo Jowisza” opowiadał historię wielopokoleniowej rodziny superbohaterów, w której –

„Chew” Layman i Guillory [RECENZJA]

Po pięciu latach od premiery pierwszego tomu moja przygoda z „Chew” dobiegła końca. Podczas tego czasu John Layman niejednokrotnie wystawiał moją miłość do komiksowej serii na próbę, ale finalnie wiem, że było warto. I naprawdę szkoda mi się żegnać z Tonym Chu. Głównym bohaterem „Chew”