Komiks „Kaczki. Dwa lata na piaskach” został przez krytyków okrzyknięty jedną z najlepszych, jeśli nie najlepszą, książką o molestowaniu. To opinia krzywdząca, bo ten graficzny memuar autorstwa Kate Beaton jest czymś znacznie większym niż kolejną rozrachunkową opowieścią spod szyldu #MeToo.

W 2005 roku Kate Beaton, Kanadyjka z Cape Breton, skończyła studia na Mount Allison University. Miała dwa licencjaty, jeden z historii drugi z antropologii, perspektywę pracy jako nauczycielka, czego za wszelką cenę chciała uniknąć, i 40 tysięcy dolarów studenckiego kredytu. Aby go spłacić, podjęła pracę w olbrzymim kompleksie wydobywczym na roponośnych piaskach, gdzie stosunek zatrudnionych kobiet do mężczyzn wynosił 1 do 50. Wierzyła, że dwa lata pracy w tym miejscu pozwolą jej zarobić tyle, by spłacić dług i rozpocząć życie bez tego obciążenia. Nie przypuszczała, że te dwa lata spędzone na piaskach okażą się doświadczeniem, które zmieni wszystko.

Na wstępie warto dobrze zrozumieć dlaczego Kate Beaton zdecydowała się na pracę w branży tak dalekiej od jej wykształcenia i zainteresowań. Otóż kredyty studenckie są dla młodych ludzi olbrzymim obciążeniem. W samych Stanach Zjednoczonych spłaca je dziś 43 miliony osób, a suma ich długu wynosi 1,73 biliona dolarów, czyli więcej niż PKB Australii (o Polsce nie wspominając). Co gorsza, spłacić kredyt wcale nie jest łatwo. Amerykańskie media pełne są artykułów o ludziach, których dług po dekadzie regularnego spłacania zmniejszył się o kilka tysięcy dolarów, choć przez te 10 lat zapłacili już więcej niż pożyczyli.

Świadoma tych niebezpieczeństw Beaton, postanowiła spłacić kredyt jak najszybciej. Praca na roponośnych piaskach była najkrótszą drogą do tego celu, ale również, co ważne, dostępną dla takiej osoby jak ona – 21-latki z humanistycznym wykształceniem. I dlatego, choć szybko przekonała się w jak toksycznym środowisku się znalazła, nie zdecydowała się tej pracy porzucić.

„Kaczki” to poruszająca, emocjonalna i bardzo osobista opowieść o konsekwencjach wyboru pracy „dla pieniędzy”. O 12-godzinnych zmianach, przedmiotowym traktowaniu, naginaniu reguł i upokorzeniach, ale też o przyjaźni, rodzinie, a nawet ekonomii i kanadyjskiej historii. Wielu krytyków opisywało komiks Beaton z perspektywy ruchu #MeToo. Jednak sama autorka zaznacza, że choć wątek molestowania jest istotny, to nie jest najważniejszy. Ba, pracując nad „Kaczkami” poważnie zastanawiała się czy go nie „schować”, bo bała się, że czytelnicy wyniosą z lektury tylko to.

Traumatyczne przeżycia są dla Beaton równie istotne jak okoliczności, które do nich doprowadziły. Autorka opowiada o swoich doświadczeniach a jednocześnie pokazuje jak reagowało na nie otoczenie. „Kaczki” to opowieść o braku zrozumienia, bo „przecież faceci tacy są”, samotności bohaterki i wreszcie jej buncie przeciwko rzeczywistości w jakiej się znalazła. To jednak nie wszystko. Wyjątkowość albumu Beton polega na jego złożoności. Bo „Kaczki” ta także dramat rodzinny, po trosze reportaż o trudnościach z jakimi mierzyć się muszą mieszkańcy kanadyjskiej prowincji, rozprawa na temat wpływu przemysłu wydobywczego na środowisko naturalne i brutalnego kapitalizmu, a także zachwyt nad pięknem kanadyjskiej przyrody.

Co ważne, Beaton nigdy nie idzie na łatwiznę. Na każdy temat patrzy z różnych stron unikając prostych deklaracji. Autorka nie daje czytelnikom łatwych odpowiedzi, ale stawia przed nimi pytania, na które oni sami muszą poszukać odpowiedzi. „Kaczki” to komiks mądry, ale też bardzo empatyczny. Pozycja obowiązkowa.

Leave a Reply