„Złoty Berlin” Jysch [RECENZJA]

Premiera tego komiksu przeszła bez większego echa, a szkoda. „Złoty Berlin” Arnego Jyscha to bowiem bardzo solidny retro-kryminał, który nie rozczaruje miłośników gatunku. Także tych, którzy na co dzień komiksów raczej nie czytają.

Akcja albumu rozgrywa się w Berlinie w roku 1929. Do miasta, w którym faszyzm coraz odważniej pokazuje swoją prawdziwą twarz, przybywa Gereon Rath – policjant „z przeszłością”. Dzięki koneksjom ojca otrzymuje pracę w obyczajówkę, ale jego marzeniem jest etat w wydziale spraw kryminalnych. Kiedy przypadkowo wpada na trop mający kluczowe znaczenie w rozwiązaniu zagadki tajemniczego morderstwa, postanawia to wykorzystać do zdobycia wymarzonego awansu. Niespodziewanie wplątuje się w intrygę, w którą zaangażowani są gangsterzy i faszyści, a stawką w niej jest transport rosyjskiego złota.

„Złoty Berlin” powstał na podstawie powieści „Śliska sprawa” autorstwa Volkera Kutschera. To pierwszy tom liczącego już siedem części cyklu o przygodach Gereona Ratha, który za Odrą cieszy się statusem bestsellera. Moda na retro-kryminały ma się od kilku lat dobrze, a sukces serii jest jednym z tego dowodów. Sukces, trzeba dodać, zasłużony, bo „Śliska sprawa” to sprawnie napisana powieść, którą czyta się równie dobrze jak (do pewnego czasu) książki Marka Krajewskiego.

„Śliską sprawę” w komiksowe kadry przeniósł Arne Jysch, a pracę nad komiksem poprzedziły długie przygotowania. Z wywiadu z autorem, umieszczonego na końcu albumu, możemy dowiedzieć się, że Jysch drobiazgowo przeanalizował tysiące archiwalnych materiałów, żeby wiarygodnie oddać w kadrach nie tylko topografię miasta, ale również charakterystyczne dla czasów Republiki Weimarskiej ubiory, fryzury, sposób zajmowania miejsca w restauracjach a nawet palenia papierosów.

W efekcie jego wysiłków powstała powieść graficzna przykuwająca uwagę nie tylko fabułą, ale również, a może przede wszystkim, oprawą graficzną. Czarno-białe rysunki, precyzyjnie zaplanowane kadry oraz umiejętnie wkomponowane w całość akwarelowe szarości sprawiają, że „Złoty Berlin” wchłonąłem znacznie lepiej niż jego serialowy odpowiednik.

Album Arnego Jyscha to kolejny komiks opublikowany przez wydawnictwo Marginesy, który – co wspomniałem wcześniej – spodoba się zarówno komiksowym weteranom jak i tym, którzy z tym medium spotykają się sporadycznie. Polecam.

.