„Za późno, by przebaczyć & Rad Erwank” Kowalczuk, Tanner, Teagle [RECENZJA]

Łukasz Kowalczuk, najsłynniejszy polonista wśród komiksiarzy, współorganizator Szlamfestu i miłośnik wrestlingu, debiutuje z własnym imprintem wydawniczym współtworzonym we współpracy z wydawnictwem OMG! Wytwórnia Słowobrazu. Ich pierwszym wspólnym dziełem jest zbiorcze wydanie dwóch komiksowych historii „Za późno, by przebaczyć” oraz „Rad Erwank”.

Łukasz Kowalczuk należy do grona nielicznych polskich twórców utrzymujących się z komiksów. Inspiracje czerpie z popkultury lat 80. i 90., którą jest zafascynowany, a jego prace trafiają na półki kolekcjonerów nie tylko w Polsce, ale i poza jej granicami. Jest człowiekiem-orkiestrą robiącym – jak napisał kiedyś w stopce jednego ze swoich zinów – „dosłownie, kurwa, wszystko”, potrafiącym nie tylko pisać i rysować, ale również wydawać i dystrybuować komiksy. Kowalczuk wierzy, że dzięki współpracy z wydawnictwem OMG! Wytwórnia Słowobrazu jego twórczość trafi do szerszego grona odbiorców niż tylko do bywalców komiksowych imprez.

Na antologię „Za późno, by przebaczyć & Rad Erwank” składają się dwie historie współtworzone przez artystę. Pierwsza została napisana przez Michaela Tannera (autora ciepło przyjętej miniserii „Junior Braves of the Apocalypse”) a narysowana przez Kowalczuka. W drugiej polski artysta jest odpowiedzialny za scenariusz, a stroną graficzną zajął się Jack Teagle, brytyjski rysownik, którego prace zrobiły furorę podczas czwartej edycji Złotych Kurczaków.

„Za późno, by przebaczyć” to opowieść o Diamentowej Sile, oddziale do zadań specjalnych na usługach prezydenta USA. Kiedy kochanka ich pracodawcy zostaje porwana przez oddział Nocnych Ninja, trójka śmiałków wyrusza na owianą tajemnicą wyspę po środku oceany by stanąć do walki z armią bezwzględnych i władających magią wojowników.

Jeśli w młodości z zapartym tchem oglądaliście filmy o ninja z Sho Kosugim w roli głównej, a w pokoju na ścianie mieliście plakat z podobizną Michaela Dudikoffa, „Za późno, by przebaczyć” jest właśnie dla Was. W liczącej zaledwie 23 strony historii Michael Tanner i Łukasz Kowalczuk zawarli esencję kulturowej rewolucji, jaką okazało się wprowadzenie na rynek VHS. Zanim w domach pojawiły się magnetowidy, filmy oglądano głównie w kinach i w telewizji, a za ich produkcję w większości odpowiedzialne były wytwórnie i duże studia filmowe. Kaseta VHS to wszystko zmieniło. Lata 80, to czas produkcyjnego boomu, kiedy firmy często powstawały tylko po to, by nakręcić jeden film, a o masowych gustach bardziej decydowały nie hollywoodzkie korporacje, a wytwórnie takie jak Golan-Globus (autorzy m.in. „Zaginionego w akcji” i trylogii „Ninja”) potrafiące rocznie wprowadzić na rynek ponad 40 filmów!

Czytając „Za późno, by przebaczyć” miałem poczucie jakbym miał do czynienia z adaptacją jednej z ich produkcji. Dynamiczna akcja w połączeniu z vhs-owym kiczem dała fantastyczny efekt, w postaci komiksu, który bawi, a jednocześnie przywołuje u odbiorców nostalgiczne wspomnienia czasów największych filmowych sukcesów Arnolda Schwarzeneggera, Sylvestra Stallone’a i Chucka Norrisa.

„Rad Ewank” jest opowieścią z innej beczki. To rozgrywająca się w przysłowiowej „odległej galaktyce” historia superbohatera z poważnym problemem alkoholowym, który po wielu latach wraca do służby, by stawić czoła bezwzględnej Koalicji Generycznych Szumowin. W niebezpiecznej misji wspiera go były pomocnik, a obecnie przywódca Planety Jeden podbitej przez siły Koalicji.

Rad Ewank wcześniej pojawił się już w innym komiksie Łukasza Kowalczuka „Violent Skate Bulldogs”, gdzie był postacią epizodyczną. Okazał się jednak bohaterem na tyle wdzięcznym, że w ubiegłym roku Łukasz Kowalczuk i Jack Teagle zdecydowali się stworzyć poświęconą mu historię, a fundusze na jej wydanie pozyskać dzięki platformie Kickstarter. Ten plan się nie powiódł. Zbiórka nie zakończyła się sukcesem, ale komiks, na szczęście powstał. I bardzo dobrze. „Rad Ewank” to bowiem niezobowiązująca rozrywka będąca hardkorową parodią produkcji w stylu „Jazona z Gwiezdnego Patrolu”. W wypełnionym akcją i niepoprawnym humorem komiksie nie uświadczymy, co prawda, wojowników ninja, ale są w nim rodzinne dramaty, spiski, zdrady oraz morze alkoholu. W dłuższym wydaniu „Rad Ewank” mógłby nużyć, ale tych 28 stron, które mu poświęcono, okazało się w sam raz.

„Za późno, by przebaczyć & Rad Erwank” to pierwszy tytuł wydany w ramach imprintu Łukasz Kowalczuk Przedstawia. Pod tym szyldem ukazywać się mają, przynajmniej na początku, prace tworzone bądź współtworzone przez Łukasza Kowalczuka. W najbliższej przyszłości autor szykuje zbiór opowiadań swojego autorstwa oraz dłuższą historię „Frankenrocker & The Jailbait Punks vs Reptilians” narysowaną do scenariusza Roela Torresa. – To około 100 stron kolorowej, punkowej rozpierduchy – mówi o tym albumie Łukasz Kowalczuk.

Nie wiem jak imprint zostanie przyjęty przez czytelników. Mam jednak nadzieję, że dobrze, bo spotkanie z „Za późno, by przebaczyć & Rad Erwank” dostarczyło mi tyle sympatycznych wrażeń, iż mam ochotę na więcej.