Tajwański rynek komiksowy nie jest duży, ale dzieje się na nim wiele. Choć nadal wyraźne są w nim wpływy japońskiej mangi, to Tajwan może pochwalić się znaczącą sceną komiksów autorskich, docenianych na międzynarodowych festiwalach. Jedną z najgłośniejszych tajwańskich premier komiksowych ostatnich lat jest „Wyprawa do wariatkowa” autorstwa Pam Pam Liu. I to właśnie ten album doczekał się polskiego wydania od Timof Comics. I, o ile mój „rysercz” nie jest błędny, jest to pierwszy tajwański komiks oficjalnie opublikowany w naszym kraju.

Pam Pam Liu na tajwańskim rynku komiksowym działa już od kilkunastu lat. Ta absolwentka Shih Chien University w Tajpej oraz Uniwersytetu Sztuk w Londynie pierwsze ziny wydałą jeszcze w 2010 roku. Wtedy też zapoczątkowała swój artystyczny projekt „Past Future Is Useless”, pod którego szyldem publikuje do dziś. Wydana po raz pierwszy w 2020 roku „Wyprawa do wariatkowa” to, jak do tej pory, najbardziej znany komiks Pam Pam Liu uhonorowany w 2021 roku Taipei International Book Exhibition Award (po raz pierwszy w historii komiks wygrał w kategorii „powieść”) oraz Golden Comic Award (najważniejszą tajwańską nagrodą komiksową) w kategorii „najlepszy komiks roku”.

Album opowiada historię animowanego mężczyzny, który trafia na oddział szpitala psychiatrycznego. Tam, otoczony przez jemu podobnych nieszczęśników, musi stawić czoła swoim problemom i bolesnej przeszłości. Na jego powrót czeka ciężarna kobieta, której córka przejawia podobne zachowania co jej „wujek”, główny bohater komiksu.

Scenariusz „Wyprawy do wariatkowa” jest luźno inspirowany historią wujka Pam Pam Liu. Prace nad albumem trwały, jak przyznała autorka w jednym z wywiadów, około 10 lat, z których aż 9 zajęły prace koncepcyjne. Komiks został entuzjastycznie przyjęty przez krytyków i czytelników, choć nie jest to dzieło ani łatwe ani przyjemne w odbiorze.

Fabuła „Wyprawy do wariatkowa” nie jest skomplikowana. To opowieść o chorym człowieku, dla którego pobyt w szpitalu okazuje się kolejnym starciem z opresyjnym systemem i własnymi słabościami. Wydaje się, że powinniśmy mu współczuć, ale Pam Pam Liu zrobiła wiele, by tak się nie stało. Główny bohater komiksu jest odpychający, podły i okrutny. Nie da się go polubić a jeszcze trudniej się z nim utożsamić. Dodatkowo fabuła „Wyprawy…” poprowadzona jest tak, że odbiorca nigdy nie jest pewien, czy zdarzenia jakie stają się udziałem bohatera są prawdziwe czy pozostają jedynie wytworem jego chorego umysłu?

Jeśli sięgając po „Wyprawę do wariatkowa” będziecie oczekiwali doświadczenia podobnego do np. „Lotu nad kukułczym gniazdem”, srodze się rozczarujecie. Album Pam Pam Liu jest dołujący od pierwszego do ostatniego kadru i, choć kreska tajwańskiej autorki sugeruje coś innego, praktycznie nie oferuje czytelnikom wytchnienia w postaci scen czy postaci humorystycznych. Doświadczenie „Wyprawy do wariatkowa” jest dla odbiorcy bardzo niekomfortowe, co nie wszystkim musi przypaść do gustu.

Cała historia została przedstawiona za pomocą prostych, w wielu aspektach umownych wręcz, rysunków. Dzięki temu zabiegowi Pam Pam Liu dodatkowo zaciera granicę pomiędzy „prawdą” i „fałszem” zmuszając czytelnika do ciągłej koncentracji i uważnej analizy plansz. A w tych dzieje się sporo, bo choć kreska jest prosta, to tajwańska artystka znakomicie operuje kompozycją kadrów a przede wszystkim kolorami, które są tu jednym z kluczowych środków narracyjnych.

„Wyprawa do wariatkowa” to nie jest „fajny” komiks. To świadome dzieło świadomej artystki z premedytacją dezorientujący czytelnika oraz unikających łatwych, a przede wszystkim jednoznacznych odpowiedzi. To album niekomfortowy w odbiorze, ale również dlatego zapadający w pamięć.

Zostaw odpowiedź