„Wydział 7” Kontny, Turek i inni [RECENZJA]

Gdyby kapitan Żbik i Hellboy mogli mieć wspólnie dziecko, to z całą pewnością znalazłoby ono pracę w Wydziale 7, specjalnej jednostce, której pracy poświęcona jest nowa seria komiksowa Tomasza Kontnego i Marka Turka. Na rynku są już dostępne dwa zeszyty, a ja mam nadzieję, że będzie ich znacznie więcej.

Akcja komiksu przenosi czytelników do roku 1962, czasów PRL i Władysława Gomułki. W strukturach SB zostaje powołana jednostka – tytułowy Wydział 7 – którego zadaniem jest walka ze zjawiskami paranormalnymi. Kiedy w Kortowie pojawiają się duchy, a w Szczecinie w makabrycznych okolicznościach ginie zagraniczny turysta, sprawa trafia w ręce członków nowej formacji. Jednym z nich jest Szymon Wilk, młody milicjant o tajemniczej przeszłości.

„Wydział 7” jest serią wyrastającą z fascynacji przygodami Hellboya, ale stworzoną na wzór klasycznych opowieści milicyjnych w stylu „Kapitana Żbika” czy „07 zgłoś się”. W komiksowych kadrach nadnaturalny świat łączy się z siermiężną PRL-owską rzeczywistością, ale i polską historią. Efekt tego mariażu jest zaskakująco udany. „Wydział 7” to z jednej strony sprawnie opowiedziany kryminał, z drugiej, nostalgiczna podróż do czasów, które choć większości czytelników znane tylko z historii, wciąż budzą emocje, czego najlepszym dowodem jest zainteresowanie towarzyszące ongrysowej reedycji przygód kapitana Żbika. Co ciekawe, twórcy nie zamierzają zatrzymać się na latach 60. ubiegłego wieku i mają wobec cyklu rozległe plany.

Aktualnie Wydział zajmuje się sprawami z lat 60., a że polska historia obfituje w interesujące wydarzenia, to wydaje się nam, że dobrym momentem na podsumowanie współpracy SB, milicji i kościoła będzie ustrojowa przemiana w Polsce lat 80. Solidarność, stan wojenny, strajki, smuta, Okrągły Stół… Chętnie dorzucimy do tych wydarzeń co nieco z naszego Wydziałowego repertuaru potworów i zdarzeń niesamowitych – mówi scenarzysta komiksów Tomasz Kontny.

Pierwszy odcinek „Wydziału 7” miał swoją premierę we wrześniu ubiegłego roku podczas Międzynarodowego Festiwalu Komiksów i Gier w Łodzi. Kolejny trafił do sprzedaży pod koniec stycznia. Obecnie trwają prace nad zeszytem trzecim rysowanym przez Arkadiusza „Kirkora” Klimka. Wiadomo też, że za stronę graficzną czwartego odcinka odpowiedzialny będzie Robert Adler. Współpraca z różnymi rysownikami ma zapewnić „Wydziałowi 7” regularność, co – jak pokazuje choćby przykład „Białego Orła” – jest w przypadku polskich dużym problemem.

Za współpracą z kilkoma rysownikami przemawiają względy praktyczne. Właściwie wszyscy rysują komiksy po godzinach, co znacząco wydłuża czas realizacji, ale obchodzimy to właśnie realizując parę zeszytów na raz. Dzięki temu nie przeciążamy pojedynczego artysty, a czytelnicy mogą cieszyć się regularnie wydawanym kwartalnikiem, w którym co zeszyt dostają świeżą wizję bohaterów W7. Mamy w kraju tylu utalentowanych artystów, że podziwianie ich kreski w ramach serii to przyjemność również dla nas – wyjaśnia Tomasz Kontny.

« 1 z 2 »

Pierwszy, pilotażowy sezon „Wydziały 7” został zaplanowany na 5 zeszytów. Po ich wydaniu twórcy zamierzają zadecydować o dalszej przyszłości serii. Cykl jest dystrybuowany bardzo szeroko, bo nie tylko w sklepach komiksowych, ale również w empikach i kioskach Ruchu. Autorzy przyznają, że mają na „Wydział 7” mnóstwo pomysłów, ale ich realizacja zależy od zainteresowania tytułem czytelników.

– Chcielibyśmy wystartować z kolejnym sezonem, ze stałą grupą współpracujących z nami rysowników, sprawdzoną siecią dystrybucji, z planem na szereg fabuł o podkręconej niesamowitościami polskiej historii współczesnej – mówi Kontny. – Oczywiście, to wszystko nie dojdzie do skutku, jeśli czytelnicy nie będą nas wspierać swoimi portfelami. Jeśli chcemy mieć polskie zeszytówki w szerokiej dystrybucji, to potrzebujemy też polskich czytelników zeszytówek i nieustannej promocji całego zjawiska. Łatwo jest wydawać zagraniczne wydania zbiorcze na licencjach. Można robić pojedyncze albumy co rok, co dwa. Jednak zeszytówka w regularnym cyklu wydawniczym to praca właściwie non stop, i to za niewielkie albo zgoła żadne pieniądze. Dlatego bez czytelników to przedsięwzięcie nie ma sensu – dodaje scenarzysta.

Osobiście mam wielką nadzieję, że czytelnicy dopiszą, a „Wydział 7” stanie się marką obecną w naszym komiksowie przez długi czas. Pomysł na serię jest atrakcyjny, ale też niezwykle pojemny, dając twórcom praktycznie nieograniczone możliwości jej rozwoju. Dwa pierwsze zeszyty dostarczyły mi sporo frajdy i skutecznie rozbudziły apetyt na więcej. Z niecierpliwością czekam na premierę trzeciego zeszytu.