„Wszyscy moi bohaterowie to ćpuny” Brubaker i Phillips [RECENZJA]

„Wszyscy moi bohaterowie to ćpuny” to pierwsza powieść graficzna w dorobku w Eda Brubakera i Sena Phillipsa, duetu odpowiedzialnego m.in. za „Fatale” i „Zaćmienie”, fabularnie powiązana z ich najsłynniejszą serią „Criminal”.

Ellie ma słabość do ćpunów. Nie widzi w nich ofiar koszmarnego nałogu, ale ludzi szukających sposobu na dotarcie w rejony niedostępne zwykłym śmiertelnikom. Są dla niej romantycznymi bohaterami. Pięknymi i wyidealizowanymi. I pewnie dlatego sama trafiła na odwyk do ekskluzywnego ośrodka leczenia uzależnień, gdzie wplątuje się w romans z przystojnym kuracjuszem. Ale jak to u Brubakera i Phillipsa bywa, nic w tej historii nie jest tym, czym się wydaje.

„Wszyscy moi bohaterowie to ćpuny” zapowiadane jest jako powieść graficzna, podczas gdy w rzeczywistości jest to opowiadanie. Komiks liczy zaledwie 71 stron, ale – zapewniam Was – żadna z nich nie została zmarnowana. Sama historia nie jest skomplikowana. To bardziej obyczajowa opowieść o dorastaniu i dojrzewaniu niż kryminał, ale i wątku sensacyjnego w niej nie brakuje. No i opatrzona jest znakomitym, emocjonującym finałem. Perypetie Ellie scenarzysta Ed Brubaker umiejętnie wykorzystuje do wplecenia w fabułę komiksu licznych odniesień do muzyki i artystów, na których życiu cieniem położyły się narkotyki.

„Wszyscy moi bohaterowie to ćpuny” to również album bardzo osobisty. Pobrzmiewają w nim echa biografii Eda Brubakera, który jako 8-letni chłopiec zaczął towarzyszyć swojej walczącej z nałogiem matce na spotkaniach AA. Przez kilka kolejnych lat wysłuchiwał na nich dramatycznych historii, co z kolei sprawiło, że w uzależnionych zaczął widzieć nie cierpiących, chorych ludzi, ale wyidealizowane, tragiczne postaci. I dokładnie w taki sam sposób na świat patrzy główna bohaterka „Wszyscy moi bohaterowie to ćpuny”.

Graficznie jest, jak zawsze w przypadku Seana Phillipsa, bez zarzutu, choć i w tym aspekcie nieco się pozmieniało. Do tej pory wszystkie komiksy spod szyldu „Criminal” kolorowane były kolorowane przez Vala Staplesa i Elizabeth Breitweiser. „Wszyscy moi bohaterowie to ćpuny” jest pierwszym, w którym tego zadania podjął się Jacob Phillips, prywatnie syn Seana Phillipsa. Pierwotny pomysł był taki, że obaj Phillipsowie zajmą się kolorami komiksu, ale kłopoty z drukarnią i terminami zmusiły artystów do zmiany planów. Jacob Phillips zaś poradził sobie z zadaniem na tyle dobrze, że został kolorystą wznowionej w styczniu tego roku serii „Criminal”.

Na koniec jeszcze kilka słów o polskim wydaniu, za które odpowiedzialne jest Mucha Comics. „Wszyscy moi bohaterowie to ćpuny” trafia do naszych rąk w twardej oprawie i nie na kredzie, ale grubym papierze offsetowym. Miłośnicy błyszczących kartek pewnie będą grymasić, ale ja jestem zachwycony. A rozmyte kolory Phillipsa na takim papierze prezentują się znacznie lepiej niż na kredzie.

Ci, którzy moje recenzje śledzą od dawna, wiedzą, że Ed Brubaker i Sean Phillips to mój ulubiony duet komiksowy. Nie będą więc zaskoczeniu, kiedy przeczytają, że „Wszyscy moi bohaterowie to ćpuny” to tytuł, który koniecznie trzeba mieć w swojej kolekcji. Polecam gorąco.