„Wojna, wojna nigdy się nie zmienia” to zdanie wypowiedziane po raz pierwszy przez Rona Perlmana w 1997 roku w intrze do gry „Fallout” znakomicie pasuje do „Walki Henry’ego Fleminga”. Komiks, powstały na podstawie powieści „Szkarłatne godło odwagi” z 1895 roku, podobnie jak pierwowzór przedstawia wojnę z perspektywy prostego żołnierza pokazując, że potworność zbrojnego konfliktu jest uniwersalna, niezależna od miejsca i czasu.

„Szkarłatne godło odwagi” to najgłośniejsza powieść w dorobku Stephena Crane’a, zmarłego przedwcześnie, bo w wieku zaledwie 28 lat, amerykańskiego pisarza i poety. Książka, którą wydał w wieku zaledwie 24 lat, została entuzjastycznie przyjęta po obu stronach oceanu, a dziś uchodzi za jedną z najważniejszych w historii amerykańskiej literatury. Jej fanami byli m.in. H. G. Wells, który wspominał, że powieść została przyjęta „orgią pochwał”, jak i Ernest Hemingway opisujący „Szkarłatne godło odwagi” jako wyjątkowe dzieło będące jednocześnie powieścią i poezją.

Książka Crane’a przedstawia historię prostego żołnierza, Henry’ego Fieldinga biorącego udział w wojnie secesyjnej po stronie Unii. Do wojska zaciąga się z powodów patriotycznych. Choć pochodzi z prostej, wiejskiej rodziny, wie, że gdzieś tam dzieją się rzeczy ważne i chce być ich częścią. Marzy o bohaterskich czynach, ale kiedy wreszcie stanie oko w oko z konfederacką armią stchórzy i ucieknie z pola bitwy. A to dopiero początek tej historii.

„Szkarłatne godło odwagi” ukazało się 30 lat po zakończeniu wojny secesyjnej, kiedy pamięć o niej była wciąż w Ameryce świeża i żyła jeszcze większość jej uczestników. Crane poruszając ten temat w swojej powieści wiedział, że spotka się z zainteresowaniem. Zaskoczył jednak wszystkich tym, że zamiast przygodowej powieści, a takie były w owym czasie najpopularniejsze książki o wojnie domowej, stworzył dzieło realistyczne, miejscami wręcz naturalistyczne, w dodatku w poświęcone nie opisom bitew, ale wewnętrznych rozterek głównego bohatera. Co więcej, w całej historii nie ma żadnych dat i geograficznych detali pozwalających na ustalenie o jakiej bitwie książka opowiada. Nie jest to istotne, bo „Szkarłatne godło” odwagi to rzecz o zniszczeniach jakie wojna robi w ludzkim umyśle. To rozprawa o ideałach zniszczonych przez wojenne realia, tchórzostwie, odwadze a przede wszystkim o wszechobecnym strachu.

Powieść Crane’a była kilkukrotnie ekranizowana, m.in. przez Johna Hustona, który w roli Henry’ego Fieldinga, w filmie z 1951 roku, obsadził bohatera wojennego i zdobywcę Medalu Honoru, Audiego Murphy’ego. W 2024 roku doczekała się również komiksowej adaptacji, której autorem jest Steve Cuzor, francuski rysownik, ilustrator i scenarzysta polskim czytelnikom znany już z takich albumów jak „Sztandar czarnej gwiazdy”, „XIII Mystery: Billly Stockton” czy antologii „Go West, Young Man”.

Cuzor swój komiks zatytułował „Walka Henry’ego Fleminga”. Nie chciał używać w nim słowa „odwaga” gdyż, jego zdaniem, to słowo niesie w sobie dwuznaczność. „Czy odwagą jest pozostanie na placu boju z towarzyszami wiedząc, że za chwilę zostaną wszyscy zmasakrowani, czy też może ucieczka, którą ratuje się każde zwierzę w sytuacji zagrożenia” – wyjaśniał autor w jednym z wywiadów. Komiks, podobnie jak powieść Crane’a, nie daje oczywistej odpowiedzi na to pytania, ale pozwala zrozumieć co dzieje się w głowie żołnierza na wojnie. Jaka walka się w niej toczy.

Henry Fleming jest obecny na każdej stronie komiksu. Większość jego historii Cuzor przedstawia z perspektywy trzeciej osoby, ale nie brakuje kadrów pokazujących wydarzenia oczami głównego bohatera. W połączeniu z dialogami i komentarzami samego Henry’ego Fieldinga, dzielącego się ze światem swoimi wątpliwościami i lękami, tworzą niezwykle sugestywną i poruszającą opowieść działającą na czytelnika równie mocno jak powieść Crane’a pod koniec XIX wieku.

Formanie „Walka Henry’ego Fleminga” jest komiksem bardzo klasycznym. Cuzor operuje tradycyjnym kadrowaniem zmieniając jedynie wielkość i układ kadrów, ale, co już wspomniałem, umieszcza „kamerę” w różnych, niekiedy nieoczywistych miejscach prezentując wydarzenia z rozmaitych perspektyw. Artysta znakomicie operuje światłem i cieniem, co dodatkowo podkreśla wykorzystanie w każdym akcie historii tylko jednego, dodatkowego koloru. W powiększonym formacie, a w takim został komiks wydany, i na grubym offsetowym papierze te plansze robią piorunujące wrażenie.

Steve Cuzor znakomicie przełożył na język komisu powieść Stephena Crane’a nie tracąc nic z jej ducha i przesłania. Stworzył album świetnie opowiedziany, znakomicie narysowany, oraz, co najważniejsze, tak samo aktualny i poruszający jak w dniu premiery. „Walka Henry’ego Fleminga” sugestywnie pokazuje tragedię wojny z perspektywy zwykłego człowieka, gdzie, jak dziesięć lat przed Cranem, pisała Maria Konopnicka „lud się wali jako snopy, a najdzielniej biją króle, a najgęściej giną chłopy”.

Zostaw odpowiedź