Gdybym miał wybrać komiks, który w mijającym roku zrobił na mnie największe wrażenie, bez wahania wskazałbym na „Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem”. Pełnometrażowy debiut egipskiej autorki Diny Muhammed zachwyca i zadziwia zarówno na poziomie fabularnym jak i graficznym sprawnie łącząc rozrywkową (ale bez przesady) fabułę z poważnymi rozważaniami na tematy społeczne, religijne, historyczne czy filozoficzne.

Urodzona w 1995 roku Dina Muhammed jako autorka komiksów zadebiutowała już w wieku 18 lat internetową serią „Qahera” o islamskiej, noszącej hidżab superbohaterce. Cykl, którego debiut miał miejsce w czasie kryzysu politycznego w Egipcie (2012-2014), zyskał olbrzymią popularność w ojczyźnie artystki, a jego kolejne odcinki ukazywały się przez sześć lat, do 2019 roku.

Pięć lat po premierze „Qahery” Dina Muhammad stworzyła swoje najsłynniejsze, jak na razie, dzieło, czyli „Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem”. Komiks oryginalnie ukazał się w trzech tomach, które w Egipcie opublikowane zostały w latach 2018, 2019 i 2021. Dwa lata po premierze ostatniego do sprzedaży trafiła zbiorcza, angielskojęzyczna wersja komiksu (przekładu dokonała sama autorka), który nie dość, że został uznany za jedną z najlepszych powieści graficznych roku przez redakcje takich dzienników jak „The Wall Street Journal” czy „The Washington Post”, to jeszcze otrzymał nominacje do nagród Hugo i Eisnera.

Wiedząc to wszystko po ten monumentalny, bo liczący ponad 500 stron album, sięgałem z dużymi oczekiwaniami, ale też obawami. Często bowiem ma tak, że jak sobie za dużo po czymś naobiecuję, to kończę rozczarowany. Tym razem nic takiego nie miało miejsca. „Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem” wciągnęło mnie bez reszty i pozostawiło po sobie niesamowite wrażenie.

Komiks przenosi nas do współczesnego świata, w którym magia, w formie dostępnych do kupienia życzeń, jest na porządku dziennym. Trzy z takich życzeń wystawione są na sprzedaż w ulicznym sklepiku prowadzonym przez starszego, bogobojnego muzułmanina Szukriego. Choć życzenia są pierwszej klasy, opatrzone odpowiednimi certyfikatami i w dodatku oferowane z dużym rabatem, chętnych brak. Ostatecznie trafiają w ręce trzech osób, a historii każdej z nich poświęcony jest osobny rozdział komiksu.

Pierwsze życzenie kupuje Aziza, niedawno owdowiała młoda kobieta mająca nadzieję, że zaklęty w butelce dżinn przyniesie jej ukojenie. Kolejne trafia w ręce Nura, pochodzącego z dobrze sytuowanej rodziny studenta zmagającego się z depresja i szukającego pomocy w magii. O losie trzeciego życzenia zadecyduje się sam Szukri, który przy okazji pozna historię jednej ze swojej stałych klientek.

Choć powyższe streszczenie może to sugerować, „Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem” nie jest opowieścią o magii w nieoczekiwany sposób zmieniającej życie człowieka. Owszem, tych wątków również nie brakuje, ale dzieło Diny Muhammad to rzecz o konsekwencjach magii. Świat bohaterów komiksu, choć wypełniony cudami, do złudzenia przypomina ten, który znamy. Owszem, jest w nim magia, ale dostęp do niej jest ściśle regulowany i ma swoje konsekwencje. A ponieważ „solidnych” życzeń w obiegu nie ma zbyt wiele i są potwornie drogie, to nie brakuje ludzi chcących wejść w ich posiadanie kosztem innych bądź nielegalnie.

Bohaterowie „Twojego życzenia” pochodzą z różnych klas, a ich perypetie są skrajnie odmienne. Dla Azizy wejście w posiadanie życzenia oznacza brutalne zderzenie ze skorumpowaną biurokracją. Nur, który sam żyje z rodzicami na ekskluzywnym osiedlu stworzonym przy użyciu magii, takich problemów nie ma, ale on z kolei nie ma pojęcia co ze swoim życzeniem zrobić (a jako student wydziału specjalizującego się w magii, wie, że niedokładnie wypowiedziana prośba może okazać się katastrofalna w skutkach). Szukri natomiast robi wszystko, żeby ostatniego życzenia nie wykorzystać, bo nie pozwala mu na to religia. Kiedy wreszcie wpada na pomysł jak je użyć, odkrywa, że religijne zakazy mają „furtki”, a na handlu życzeniami wydobywanymi przede wszystkim na Bliskim Wschodzi i w Afryce, zarabiają głównie firmy z Europy i USA robiące wszystko, by mieszkańców regionów, z których pochodzi magia zniechęcić do korzystania z niej.

Świat wykreowany przez Muhammad, to rzeczywistość zbudowana na konsekwencjach magii, która – co w sumie nie zaskakuje – bynajmniej nie uczyniła naszej cywilizacji idealną. Komiks pełen jest historii i wzmianek o efektach wykorzystania niepewnych życzeń trzeciej kategorii czy dosłownie zrozumianych przez dżina pragnieniach np. o byciu zawsze szczęśliwym.

I to jest właśnie w komisie Diny Muhammad najlepsze. Tytułowe życzenia nie są w tym albumie najważniejsze. Są jedynie pretekstem do snucia opowieści komentujących społeczne nierówności, konsekwencje kolonializmu oraz opisujących codzienność mieszkańców Egiptu, którzy – mimo magii – mierzą się z doskonale znanymi i nam wyzwaniami. Zachwyciła mnie rzeczywistość jaką Muhammad zbudowała wokół życzeń. W jej komiksowym świecie, podobnie jak w uniwersum „Harry’ego Pottera”, istnieją instytucje regulujące wykorzystywanie magii, organizacje pomagające ludziom przez nią poszkodowanym oraz potężne biznesy czerpiące z niej zysk. Wszystko to autorka przedstawia nie tylko w historiach swoich bohaterów, ale również za pomocą efektowych wykresów (w ich tworzeniu lubuje się Nur) czy intrygujących infografik.

I tu dochodzimy do kolejnego atutu tego albumu, czyli rysunków. Te, podobnie jak fabuła, będą Was cały czas zaskakiwać. Kreska Diny Muhammed balansuje na granicy cartoonu i realizmu, ale nigdy nie brakuje w niej emocji. Autorka świetnie panuje nad kompozycją plansz, a wielkość i ułożenie kadrów są w narracji równie ważne jak scenariusz. Użycie kolorów bądź tylko czerni i bieli na planszach oddziela od siebie historie „użytkowników” życzeń od łączących je „pozamagicznych” perypetii Szukriego i jego rodziny. A wszystko to sprawia, że ta rozbudowana, wielowątkowa i zaludniona pokaźną ilością bohaterów opowieść jest klarowna, uporządkowana i zawsze zrozumiała dla czytelnika.

Jeśli miałbym „Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem” do czegoś porównać, to byłby „Rękopis znaleziony w Saragossie” Jana Potockiego. Oba dzieła płynnie łączą w sobie magię i filozofię, oba również mają kompozycję szkatułkową, w której historie różnych bohaterów składają się na szeroką, wielowątkową opowieść. To, że tak dojrzały komiks Dina Muhammad stworzyła jeszcze przez trzydziestką imponuje, ale też budzi moją wielką ciekawość, co do jej przyszłości. Często zdarza się tak, że wybitnym debiutantom już nigdy nie udaje się stworzyć dzieła na miarę swojej pierwszej premiery. Wierzę, że ten los ominie Dinę Muhammad, a na jej kolejny komiks czekam z niecierpliwością.

Zostaw odpowiedź