Browse By

„Śpioch” Brubaker i Phillips [RECENZJA]

Wreszcie doczekaliśmy się polskiej edycji „Śpiocha”, pierwszej wspólnej serii Eda Brubakera i Seana Phillipsa, duetu, który dał nam znakomite „Criminal”. Liczący blisko 20 lat tytuł znakomicie oparł się próbie czasu, a fani twórczości autorów „Zaćmienia” będą nim zachwyceni.

Na początek kilka słów wyjaśnienia na temat tego czym w ogóle jest „Śpioch”. Akcja komiksu rozgrywa się w uniwersum Wildstorm, komiksowym świecie stworzonym w dużym stopniu przez Jima Lee na początku lat 90. jeszcze pod szyldem Image Comics. To właśnie w tej rzeczywistości operują takie grupy jak WildCats, Stormwatch czy Authority. Świat ten ma swoich superbohaterów, ale i superłotrów, których historie – podobnie jak w innych uniwersach – splatają się ze sobą.

W kadrach „Sleepera” pojawiają się więc członkowie drużyny Authority (choć w pierwszym tomie częściej się o nich mówi niż pokazuje). Głównym czarnym charakterem jest Tao, geniusz zła stworzony przez Alana Moore’a i Travisa Charesta, z którym kilkukrotnie ścierali się WildCats. A w drugiej części serii bohaterowie zostają uwikłani w crossoverowy event Coup d’Etat, jaki w 2004 roku wstrząsnął światem Wildstorm. Jest więc „Śpioch” częścią większej całości. Jednak znajomość historii uniwersum nie jest niezbędna do czerpania przyjemności z lektury komiksu. Seria jest dziełem autonomicznym, a scenariusz napisany tak, że każdy z bohaterów zostaje fabuły wprowadzony w taki sposób, że nawet ci, który o Wildstorm dowiedzieli się dopiero teraz nie będą mieli problemu z wciągnięciem się w tę historię.

Pierwszą opowieścią z uniwersum Wildstorm napisaną przez Eda Brubakera była miniseria „Na celowniku”, która otwiera polskie wydanie „Śpiocha”. Miał to być jednorazowy strzał, w którym postać Holdena Carvera – głównego bohatera „Śpiocha” – pojawia się epizodycznie. Jednak komiks tak spodobał się wydawcom, że ci poprosili scenarzystę o stworzenie jego spin-offa. Początkowo Brubaker odmówił, bo nie miał żadnego pomysłu na taką historię. Jednak, jak sam przyznaje w wywiadach, dwie minuty po tym jak odłożył słuchawkę telefonu pomyślał, że postać Holdena Carvera idealnie nadaje się do tego, by poświęcić jej całą serię komiksową. I tak narodził się „Śpioch”.

Wspomniany bohater jest tajnym agentem, któremu udało się nie tylko przeniknąć w szeregi organizacji Tao, ale również zdobyć zaufanie jej szefa. Holden Carver ma także supermoce. Nie czuje bólu, a jego ciało regeneruje się z niewiarygodną prędkością. Jednocześnie bohater potrafi dotknięciem przekazywać innym uczucie bólu, którego sam nie doświadcza, ale je magazynuje, co jest nie tylko skuteczną, ale i okrutną bronią. Skomplikowane życie Carvera wali się kiedy jego przełożony, a zarazem jedyna osoba wiedząca, że Holden nie jest terrorystą, ale tajniakiem, zostaje zaatakowany i zapada śpiączkę. Przyparty do muru bohater zostaje podwójnym agentem. Jeśli chce przeżyć, musi pogodzić wykonanie pierwotnego zadania z lojalnością wobec rozpracowywanej grupy.

W „Śpiochu” znajdziecie wszystko to, co najlepsze w twórczości Eda Brubakera. Znakomicie napisanych bohaterów, wielowątkową, pełną niespodzianek intrygę, pokaźną dawkę akcji, znakomite dialogi oraz wyjątkowy klimat rodem z kina noir, który stał się znakiem rozpoznawczym duetu Brubaker-Phillips. Co ciekawe, te elementy pojawiają się praktycznie w każdym dziele tych autorów. A mimo to, choć współpracują ze sobą od ponad dwudziestu lat (poznali się przy okazji wydanej w 1999 roku miniserii „Scene of the Crime”), ta formuła wciąż się nie wyczerpała. Brubaker i Phillips odnaleźli swój styl, w którym znakomicie się czują i który, co najważniejsze, potrafią twórczo rozwijać w taki sposób, że właściwie każda ich nowa seria potrafi czytelników zaskoczyć i pokazać im coś nowego.

„Śpioch”, choć rozgrywa się w świecie ludzi z supermocami, jest historią bardzo realistyczną. Supermoce są atrakcyjnym dodatkiem, ale ich posiadanie nie jest w stanie rozwiązać wszystkich problemów z jakimi borykają się bohaterowie. W niektórych wypadkach, mogą stać się wręcz ciężarem uniemożliwiającym normalne życie. Najważniejsi dla Brubakera pozostają bohaterowie i to na nich, a nie ich talentach, scenarzysta buduje swoją historię. Każdej z kluczowych postaci autor poświęca wystarczająco dużo czasu. Znamy motywy ich działania, emocje i przeszłość. Dodatkowo, Brubaker splata ich losy w taki sposób, że nigdy nie wiemy co wydarzy się za chwile, a kadry aż kipią od emocji. „Śpioch” to bowiem nie tylko historia walczącego o przetrwanie podwójnego agenta, ale również przewrotna opowieść o miłości, przyjaźni, lojalności i zemście. W jednym z wywiadów Brubaker mówił, że jego celem było stworzenie komiksu łączącego w sobie najlepsze cechy superbohaterstwa i powieści szpiegowskich. Realistycznej, mocno „stojącej na ziemi” opowieści w stylu Johna Le Carre, w której gra toczy się o wysoką stawkę, a bohaterowie do ostatnich stron ukrywają mroczne tajemnice. I takim właśnie dziełem jest „Śpioch”.

Graficznie również nie ma lipy. Uwielbiam kreskę Seana Phillipsa i jego filmowy sposób opowiadania historii. W swoich kadrach, które najczęściej samodzielnie nie tylko rysuje, ale również pokrywa tuszem, fantastycznie udaje mu się łączyć realizm z dusznym, mrocznym klimatem tak doskonale pasującym do scenariuszy Brubakera.

„Śpioch” nie jest komiksem tanim. Tom kosztuje 119,99 zł (okładkowo), a przed nami jeszcze premiera drugiej części. Zapewniam jednak, że ten komiks zasługuje na każdą wydaną na niego złotówkę. Wcześniej czytałem „Sleepera” już dwa razy w oryginale i do polskiego wydania zasiadałem z nastawieniem, że pewnie bardziej je przekartkuję niż przeczytam. Tymczasem komiks po raz kolejny wciągnął mnie jak bagno. Jestem przekonany, że z Wami będzie podobnie.