Sortownia #8: „Punisher MAX”, „Anihilacja”, „Daredevil. Nieustraszony”

W ósmym odcinku „Sortowni” mierzę się z trzema tytułami z serii wydawniczej „Marvel Klasyka”. Wyjaśniam dlaczego trzeci tom „Punishera MAX” jest najlepszym z dotychczas wydanych, przekonuję, że drugi tom „Daredevila. Nieustraszonego” jest równie dobry jak pierwszy, a finał „Anihiliacji” tak samo przeciętny jak wcześniejsze części.

PUNISHER MAX, TOM 3
Trzeci tom zbiorczego wydania przygód Punishera napisanych przez Gartha Ennisa w ramach imprintu MAX jest jednocześnie najlepszym z wydanych do tej pory na naszym rynku. Znajdziemy w nim tylko dwie historie (podobnie jak w poprzednich), ale za to jakie.

Otwierająca album opowieść „Handlarze niewolników”, z rysunkami Leonarda Fernandeza, w różnych rankingach często wymieniana są jako jedna z najlepszych przygód w historii Punishera. Frank Castle staje w niej do walki z bałkańskimi gangsterami trudniącymi się handlem ludźmi i stręczycielstwem. Jego przeciwnicy są tak bezwzględni i okrutni, że nawet u zaprawionego w bojach Punishera budzą nienawiść, choć – jak sam przyznaje – nie jest to uczucie, któremu ulega zbyt często.

Druga historia zatytułowana „Barrakuda”, narysowana przez Gorana Parlova”, opowiada o podróży Franka do Miami. Tam Punisher wplątuje się w podejrzaną działalność potężnej korporacji, a na jego drodze staje tytułowy Barrakuda – czarnoskóry najemnik karmiący swoimi ofiarami miejscowe rekiny i z dumą prezentujący złote zęby z wygrawerowanym na nich hasłem „FUCK YOU”.

W „Handlarzach niewolników” Garth Ennis stworzył jedną z najbardziej realistycznych historii w karierze Punishera. Jego scenariusz to nie tylko opowieść o kolejnej „misji” Franka, ale również przerażająco dokładny opis współczesnego niewolnictwa, mechanizmów nim rządzących i wyrachowanych sposobów łamania ludzi. Ennis z dziennikarską dokładnością odtworzył drogę powstania gangu złożonego z weteranów wojny w byłej Jugosławii, przedstawił motywy ich działania oraz pokazał w jaki sposób gangsterzy są w stanie do pewnego stopnia zalegalizować swój „biznes”. Jednocześnie, dzięki wprowadzeniu do scenariusza postaci pracownicy społecznej próbującej pomóc ofiarom handlarzy, pokazał jak bardzo niewydolny jest współczesny system sprawiedliwości w przypadku tego rodzaju przestępstw. Oczywiście, „Handlarze niewolników” to nie reportaż. To mocna, przejmująca, miejscami makabryczna, ale wciąż historia przede wszystkim rozrywkowa.

„Barrakuda” jest opowieścią znacznie lżejszą, a fani Ennisa znajdą w niej elementy charakterystyczne dla twórczości autora „Kaznodziei”: galerię barwnych postaci, soczyste dialogi, sporo seksu i efektownie przedstawionej przemocy oraz pokaźną dawkę czarnego humoru. Tytułowy najemnik jest postacią przesadzoną i niespecjalnie skomplikowaną, ale to przerysowanie scenarzysta skutecznie wykorzystuje do wprowadzenia do fabuły licznych scenek komediowych. Osoby nie znające do tej pory twórczości Ennisa mogą być „Barrakudą” lekko zaszokowani, ale komiksowi weterani powinni ją docenić.

DAREDEVIL. NIEUSTRASZONY (tom 2)
Niecały miesiąc temu zachwalałem pierwszy tom zbiorczego wydania przygód Daredevila napisanych przez Briana Michaela Bendisa i zilustrowanych przez Alexa Maleeva. Lektura drugiego tomu tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że premiera tego tytułu to jedno z komiksowych wydarzeń mijającego roku.

Liczący ponad 500 stron komiks opowiada o wyzwaniach jakim musi stawić czoła Matt Murdock po tym jak media ogłosiły, że to właśnie on jest Daredevilem. Pogodzenie pracy prawnika z rolą superbohatera staje się dla niego coraz trudniejsze, co postanawiają wykorzystać przestępcy. Na ulicach Hell’s Kitchen pojawia się Owl, dawny wróg Daredevila i zaczyna sprzedawać nowy narkotyk obdarzający zażywających namiastką supermocy. Do miasta powraca także Kingpin z zamiarem odzyskania swojego imperium. Na drodze Matta Murdocka pojawia się także niewidoma Milla, która szybko staje się w jego życiu kimś więcej niż koleżanką.

Pierwszy tom „Daredevila. Nieustraszonego” był rozpisaną na wiele głosów opowieścią o konsekwencjach z jakie niesie ze sobą decyzja skrycia twarzy za maską, nie tylko superbohaterską. Tom drugi jest jej kontynuacją. Po raz kolejny Bendis udowadnia, że postaci o których pisze oraz ich psychologia są dla niego ważniejsze od ilości wydarzeń. Choć tzw. „nawalanki” jest tej części znacznie więcej niż w poprzedniej, to wszystkie starcia konsekwentnie wynikają z fabuły i są logicznymi konsekwencjami wcześniejszych wydarzeń. Bendis ma również wyjątkowy talent do stawiania swoich bohaterów w nieoczywistych sytuacjach. Jak mógłby zachować się superbohater po tym jak pokona swojego największego wroga? Co zrobiłby w sytuacji, gdy odwrócą się od niego przyjaciele? Jakie konsekwencje mogą mieć decyzje podjęte przez superbohatera instynktownie w samym środku walki na śmierć i życie? Drugi tom „Daredevila. Nieustraszonego” przynosi nieoczywiste odpowiedzi na te pytania.

Fani Śmiałka znają w tym albumie najważniejszą walkę Daredevila z Kingpinem. Pojedynek, którego finał zmienił komiksowe uniwersum, a który został narysowany przez najważniejszych współtwórców przygód superbohatera: Alexa Maleeva, Gene’a Colana, Lee Weksema, Klausa Jansona, Johna Romitę, Joema Quesadę, Michaela Avona Oeminga oraz Davida Macka (ten ostatni odegrał w życiu Briana Michaela Bendisa szczególną rolę, bowiem to dzięki jego wstawiennictwu scenarzysta trafił do wydawnictwa Marvel).

ANIHILACJA, TOM 3
Zdecydowanie najsłabszy z opisywanych tutaj tomów. Finał wielowątkowej, rozpisanej na blisko 1000 stron opowieści o konflikcie, w który zaangażowani są najważniejsi i najpopularniejsi „kosmiczni bohaterowie” Marvela, od Srebrnego Surfera i Galactusa przez Strażników Galaktyki po Thanosa włącznie.

Pierwsze dwa tomy „Anihilacji” były zbiorem historii poświęconych różnym bohaterom, z których perspektywy poznawaliśmy przebieg Fali Anihilacji – inwazji armii pochodzącego ze Strefy Negatywnej Annihilusa, której celem było zniszczenie oraz opanowanie naszego wszechświata. W tomie trzecim wszystkie te postaci wreszcie się spotykają, by w pełnym rozmachu finale stawić czoła niebezpieczeństwu zagrażającemu ich rzeczywistości.

Pierwszy i drugi tom „Anihiliacji” były bardzo nierówne, a w każdym z nich znalazła się tylko jedna przyzwoita opowieść. W pierwszym była to historia Richarda Ridera – ostatniego ocalałego członka galaktycznego korpusu Nova, w drugim opowieść o Super-Skrullu, zmodyfikowanym genetycznie wojowniku przeprowadzającym samobójczą misję na tyłach armii Annihilusa. Te dwa epizody pozostały tym co najlepsze w „Anihilacji”, bowiem finałowy tom serii jest mocno średni.

Jeśli czytając kosmiczną sagę mieliście nadzieję, że za wcześniejszymi przygodami bohaterów kryje się jakaś przemyślana intryga, a scenarzyści zrobią użytek z postaci Cammi (ziemskiej nastolatki przybyłej w towarzystwie Draxa), Xandariańskiego Wszechumysłu (potężnej inteligencji, której siedzibą jest ciało Richarda Ridera), albo wykorzystają śmierć niektórych bohaterów do tego by rozwinąć historię w nieprzewidzianym kierunku, będziecie rozczarowani. Cammi w ostatnim tomie „Anihilacji” praktycznie nie występuje, o Xandriańskim Wszechumyśle wspominają w kilku kadrach, a żaden ze zgonów (niezależnie od strony konfliktu) nie okazuje się ostateczny. Finał serii to właściwie sama „nawalanka” wypełniona wybuchami, strzelaninami i supermocami. W dodatku mocno chaotyczna i niekonsekwentna, w której bohaterowie, jak np. Ravenous, zostają pokonani, by kilkanaście stron później powrócić cali i zdrowi w dodatku w zupełnie innym miejscu, a scenarzysta (w tym przypadku Keith Giffen) nawet nie zadał sobie trudu, by to wyjaśnić.

Zdaję sobie sprawę, że tzw. „kosmiczny Marvel” rządzi się swoimi prawami, a jego fani znajdą w „Anihilacji” zapewne to po co przyszli. Nie zmienia to faktu, że mimo rozmachu z jaką ją przedstawiono, opowieść o walce z armią Annihilusa jest dziełem co najwyżej przeciętnym, zarówno fabularnie jak i graficznie.

Wszystkie opisane w tekście komiksy ukazały się nakładem wydawnictwa Egmont