Na festiwalu Komiksowa Warszawa swoje premiery miało kilka tytułów dotyczących polskiej klasyki komiksowej. Najbardziej ciekaw byłem, oczywiście, pierwszego tomu nowych przygód Tytusa, Romka i A’Tomka (poświęciłem już im osobny tekst), ale skusiłem się również na kolejną już część nowych przygód Kajka i Kokosza oraz na nową, tym razem kolorową, reedycję „Dr. Jekylla i Mr. Hyde’a” autorstwa Stefana Weinfelda i Marka Szyszki.

KAJKO I KOKOSZ. NOWE PRZYGODY – PROCES JAGI
W tym roku mija 10 lat od premiery „Obłędu Hegemona”, pierwszego z serii komiksów kontynuujących legendarną serię Janusza Christy. Jego premierze towarzyszyło olbrzymie zainteresowanie, ale i sporo kontrowersji, bo nie brakowało fanów przekonanych, że nikt nie jest w stanie zastąpić Christy.

Dekadę później tych ostatnich już praktycznie nie słychać, bo operacja wskrzeszenia jednej z najważniejszych polskich serii komiksowych zakończyła się pełnym sukcesem. „Kajko i Kokosz. Nowe przygody” pobiły serca zarówno krytyków jak i czytelników, a najnowszy tom tego entuzjazmu na pewno nie osłabi, bo jest po prostu znakomity.

W nowym tomie Czarownica Jaga traci swoją magiczną moc. W towarzystwie Kajka, Kokosza i Łamignata wyrusza więc do Krainy Czarownic, by odnowić swoją „licencję na czarowanie”. Jednak w wyniku intrygi Hegemona i Zmierzchnicy (postaci znanej już z albumu „Zaćmienie o zmierzchu”) wszyscy trafiają przed czarodziejski sąd.

Scenarzysta Maciej Kur ponownie udowadnia, że doskonale „czuje” postaci i świat stworzone przez Janusza Christę. „Proces Jagi” to nowoczesna w duchu historia, w której nie brakuje odniesień do klasycznych tomów serii. Kur umiejętnie miesza swoje pomysły i współczesne żarty z komiksowym dziedzictwem tworząc mieszankę atrakcyjną dla kilku pokoleń czytelników (co nie udało się twórcom nowych przygód Tytusa, Romka i A’Tomka).

Graficznie jest, jak zawsze, bez zarzutu. Sławomir Kiełbus znakomicie sprawdził się jako następca Janusza Christy, co konsekwentnie udowadnia każdym kolejnym tomem „Nowych przygód”. Perypetie Kajka i Kokosza rysuje w swoim stylu, nie naśladując kreski Christy, ale z szacunkiem traktując jego dorobek dzięki czemu jego kadry podobają się zarówno kajkoszowym weteranom jak i „nowym” czytelnikom. Gratuluję.

DR JEKTYLL & MR HYDE
Choć Marek Szyszko nigdy nie zdobył takiej popularności jak Grzegorz Rosiński, Janusz Christa czy Papcio Chmiel, na stałe zapisał się w historii polskiego komiksu. Współtworzył serie „Początki Państwa Polskiego” i „Pilot śmigłowca”, pełnometrażowe albumy takie jak „Ostatnia przystań” (wznowiona dwa lata temu przez wydawnictwo Kurc) oraz adaptacje literatury. Z tych ostatnich największe wrażenie zawsze robił na mnie zawsze „Dr Jekyll i Mr Hyde” na podstawie noweli Roberta Louisa Stevensona.

Komiks narysowany do scenariusza Stefana Weinfelda (autora m.in. „Tam, gdzie słońce zachodzi seledynowo”, najlepszego, moim zdaniem, komiksowego opowiadania w historii magazynu „Relax”) ukazał się po raz pierwszy w 1982 roku na charakterystycznym, żółtym papierze (w podobny sposób opublikowano też komiksu „Wywiadowca XX wieku” z rysunkami Jerzego Wróblewskiego). I choć po latach widzę, że komiks dużo na tym papierze stracił, to zmienia faktu, że jako dziecko czytałem go wielokrotnie i zawsze budził we mnie emocje.

Do „Dr. Jekylla & Mr. Hyde’a” wydawnictwo Kurc powraca już po raz drugi. Kilka lat wcześniej oficyna wznowiła ten album w wersji czarno-białej, teraz zrobiła to w kolorze. I to jest pierwszy raz, kiedy komiks Weinfelda i Szyszki możemy przeczytać w takiej formie. Co prawda kilka plansz z albumu doczekało się wersji kolorowej wiele lat temu w tygodniku „Razem”, ale był to jednostronicowy eksperyment (na jednej stronie wydrukowano obok siebie cztery komiksowe plansze), który nie doczekał się kontynuacji.

Pokolorowania klasycznego komiksu odjął się Mateusz Kurczoba, doświadczony rysownik i kolorysta, który pomagał współtworzyć m.in. wybrane zeszyty serii „Wydział 7” jak również biograficzne komiksy Tomasza Brańskiego takie jak „Tola Mankiewiczówna. Z Bronowa do Warszawy”, „Zula Pogorzelska. Polska Mistinguett” oraz „Nora Ney opowiada”). I wywiązał się z tego zadania bardzo dobrze.

Historia doktora Jekylla i pana Hyde’a jest wszystkim doskonale znana, także nie będę się nad nią rozwodził. Scenariusz Stefana Weinfelda jest uproszczony w stosunku do opowiadania Stevensona, ale doskonale oddaje sens i ducha historii. Dla mnie jednak największym atutem tego komiksu zawsze były rysunki, a te, dzięki kolorom prezentują się lepiej niż kiedykolwiek wcześniej.

Do „Dr. Jekylla & Mr. Hyde’a” wracałem niesiony nostalgią, ale też i z ciekawością, czy komiks, którym zaczytywałem się kilkadziesiąt lat temu, wciąż będzie na mnie działał. I tu akurat nic się nie zmieniło. Album Weinfelda i Szyszki, choć znam go prawie na pamięć, przeczytałem po raz kolejny i ponownie największe wrażenie zrobiły na mnie rysunki, które mimo upływu czasu nic nie straciły ze swojej wyrazistości i ekspresyjności, a kolory Kurczoby tylko te atuty podkreśliły. Polecam.

Zostaw odpowiedź