Sortownia #16: Namibia, Wojna Sambre’ów: Maksym i Konstancja, Nienawidzę Baśniowa: Fujowy żywot

Po dłuższej przerwie powraca „Sortownia”. W kolejnym odcinku cyklu doceniam „Namibię”, ciepło piszę o kolejnym tomie „Wojny Sambre’ów” i narzekam na scenariopisarskie talenty Skottiego Younga przy okazji drugiego tomu „Nienawidzę Baśniowa”.

.

NAMIBIA

Kontynuacja wydanej u nas w maju ubiegłego roku „Kenii”. Dalsze losy brytyjskiej agentki Kathy Austin powracającej do Afryki, by wyjaśnić kolejną serię tajemniczych wydarzeń. W tym powrotu do żywych hitlerowskiego zbrodniarza Hermanna Göringa, który choć oficjalnie popełnił samobójstwo w 1945 roku był widziany cały i zdrowy właśnie w Namibii. Niecodzienne zadanie okazuje się wstępem do kolejnej wielkiej przygody, w której – jak na dzieło autora „Betelgezy” przystało – nie zabraknie zmutowanych zwierząt i kosmitów.

„Kenia” była wspólnym dziełem brazylijskiego rysownika i scenarzysty Leo (najbardziej znanego z udanego cyklu o przygodach Kim Keller) oraz francuskiego scenarzysty Rodolphe’a D. Jacquette’a. Scenariusz „Namibii” również jest ich dziełem, ale za stronę graficzną komiksu odpowiada tym razem Bertrand Marchal tworzący w manierze przypominającej styl Leo.

Fabularnie nie jest źle. „Namibia” to kolejna przygodowa opowieść, w której fani Leo odnajdą wszystkie elementy charakterystyczne dla jego twórczości – silną główną bohaterkę, galerię barwnych postaci, fantastyczne stworzenia oraz kosmitów. Zdecydowanie nie jest to poziom „Aldebaranu”, „Betelgezy” i „Antares”, ale czyta się równie dobrze jak „Kenię”. Jeśli wcześniejsze przygody Kathy Austin przypadły Wam do gustu, ich kontynuację możecie brać w ciemno. Aczkolwiek trzeba pamiętać, że „Namibia”, zarówno fabularnie jak i graficznie, nie wykracza poza „solidną komiksową produkcję”.

WOJNA SAMBRE’ÓW: MAKSYM I KONSTANCJA

Taką samą „solidną komiksową produkcją” jest kolejny album z cyklu „Wojna Sambre’ów”. Seria stworzona przez francuskiego rysownika i scenarzystę Bernarda Yslaire’a opowiada rozgrywającą się na przestrzeni wieków historię konfliktu pomiędzy ludźmi o czarnych i czerwonych oczach. A rodzina Sambre’ów tkwi w samym centrum tego konfliktu.

Czwarty już tom cyklu zatytułowany „Maksym i Konstancja” jest bezpośrednią kontynuacją części trzeciej pt. „Werner i Szarlotta” a jej bohaterami są córka i przybrany syn Szarlotty. Podobnie jak w poprzednich odsłonach serii, tłem dla ich dramatycznych losów są wielkie wydarzenia historyczne – tym razem Wielka Rewolucja Francuska.

Z „Wojną Sambre’ów” jest trochę jak z serią filmów o Jamesie Bondzie. Bernard Yslaire stworzył atrakcyjną formułę, która spodobała się czytelników i z powodzeniem powtarza ją w każdym kolejnym tomie cyklu. Sięgając po „Wojnę Sambre’ów” możemy się więc spodziewać, że znajdziemy w komiksie wielką historię, ale i wielką oraz tragiczną miłość, bohaterów zdeprawowanych, ale i „świętych”, dekadencję i perwersję oraz fantastyczne rysunki pokolorowane selektywną paletą barw. Co ważne, ta „receptura” cały czas działa. I choć scenariuszowo Yslaire’mu zdarza się jechąc na skróty, to każdy kolejny tom cyklu czyta się znakomicie. Nie inaczej jest z „Maksymem i Konstancją”.

NIENAWIDZĘ BAŚNIOWA: FUJOWY ŻYWOT

Drugi tom „Nienawidzę Baśniowa”, autorskiej serii Skottiego Younga, udowadnia, że amerykański artysta jest lepszym rysownikiem niż scenarzystą. A intrygujący choć prosty pomysł, na którym cykl został oparty, broni się głównie oprawą graficzną.

Komiks opowiada historię Gertrude’y – dziewczynki, która jako dziesięciolatka trafiła do magicznego świata pełnego słodkości, zaczarowanych stworzeń i przygód. 27 lat później wciąż w nim jest. Uwięziona w ciele dziecka rozpaczliwie szuka sposobu powrotu do „normalności”, przy okazji siejąc zniszczenie w Baśniowie.

„Fujowy żywot” to klasyczna „powtórka z rozrywki”, ale pozbawiona wrażenia nowości jakie robił tom pierwszy. Skottie Young ponownie wysyła Gertrude w morderczy rajd przez Baśniowo i po raz kolejny serwuje czytelnikom te same żarty oraz pomysły fabularne. W rezultacie komiks szybko zaczyna nużyć powtarzalnymi schematami i rozwiązaniami scenariuszowymi. Sytuację  ratują rysunki Skottiego Younga. Cartoonowo-satyryczne, wściekle kolorowe, bogate w detale i wypełnione szalonymi projektami baśniowych stworów nikogo nie pozostawią obojętnym. Oddani fani kreski Amerykanina być może nawet nie zwrócą uwagi na scenariuszowe mielizny (co jest możliwe, bo akcja w „Nienawidzę Baśniowa” toczy się w takim tempie, że można nad nimi „przemknąć”), ale pozostali mogą się „Fujowym żywotem” poczuć zmęczeni. I to nawet mimo zachwycających translatorskich akrobacji Marcelego Szpaka, którymi wypełnione są komiksowe dymki.

.