„Podwodny spawacz” Jeff Lemire [RECENZJA]

W „Podwodnym spawaczu” Jeff lemire powraca do klimatów znanych już z jego znakomitych „Opowieści z hrabstwa Essex”. Ponownie przenosi czytelników na prowincję, by snuć kameralną, opartą na emocjach opowieść o stracie, godzeniu się z przeszłością i dojrzewaniu.

Choć wydany już w 2012 roku „Podwodny spawacz” zaliczany jest do najlepszych dzieł w dorobku Jeffa Lemire’a, na jego polską premierę musieliśmy poczekać kilka lat. Do rodzimej edycji powieści graficznej początkowo przymierzała się oficyna Timof Comics, później niesławne Fantasmagorie. Ostatecznie komiks trafił na nasz rynek dzięki wydawnictwu KBOOM, którego dobór tytułów niezmiennie mnie zachwyca.

Jack Joseph, główny bohater komiksu, pracuje jako podwodny spawacz na platformie wiertniczej u wybrzeży Nowej Szkocji. Wiedzie spokojne życie w rodzinnym miasteczku, a za kilka tygodni na świat przyjdzie jego pierwsze dziecko. Kiedy podczas pobytu pod wodą Jack przeżywa tajemnicze doświadczenie, z całą siłą powracają do niego wspomnienia dramatycznych wydarzeń sprzed lat. Dręczony przez demony przeszłości mężczyzna coraz bardziej oddala się od żony.

Daman Lindelof, współtwórca serialu „Zaginieni” oraz autor przygotowywanej właśnie serialowej adaptacji „Watchmen – Strażników”, nazwał „Podwodnego spawacza” najbardziej spektakularnym odcinkiem „Strefy Mroku”, który nigdy nie został zrealizowany. Trudno się z nim nie zgodzić. Komiks Lemire’a to bowiem inteligentne połączenie obyczajowego dramatu z nieoczywistą opowieścią grozy.

Tajemnicze zdarzenie, które staje się udziałem Jacka daje początek lawinie wydarzeń. Podwodne doświadczenie sprawia, że wrażliwy mężczyzna, jakim jest główny bohater komiksu, powraca myślami do dramatycznej przeszłości. Kiedy je poznajemy, zaczynamy rozumieć dlaczego tak bardzo boi się przeszłości. A później Jack dostaje od losu niezwykłą szansę, dzięki której – być może – rozwiąże zagadkę tragedii sprzed lat.

Warto zwrócić uwagę na sposób w jaki Lemire przedstawia perypetie Jacka Jospeha. Robi to w czarno-białych kadrach, ascetycznych, ale dzięki charakterystycznej kresce Kanadyjczyka pełnych emocji. Lemire bardzo świadomie wykorzystuje plansze co najlepiej widać w scenach przedstawiających owe tajemnicze doświadczenia bohatera, gdzie w obszarze pojedynczego kadru umieszcza obok siebie kilka na nawet kilkanaście mniejszych obrazków pokazujących reakcje Jacka i w filmowy sposób przedstawiających uczucia jakie wywołują w Jacku.

„Podwodny spawacz” dotyka tematów uniwersalnych. W atrakcyjnej formie Lemire opowiada o traumie jaką wydarzenia sprzed lat odcisnęły na bohaterze oraz jak nieustannie wpływają na jego życie. To także historia o dojrzewaniu do rodzicielstwa i lęku, które towarzyszy każdemu czekającemu na narodziny pierwszego dziecka. To wreszcie rzecz o godzeniu się z przeszłością, a przede wszystkim ze stratą. I choć finał tej historii jest przewidywalny, to właśnie dzięki uniwersalnemu tematowi oraz olbrzymiemu ładunkowi emocjonalnemu zawartemu w kadrach „Podwodnego spawacza”, ten komiks nikogo nie pozostawi obojętnym.