Wchodzenie w dorosłość to wyjątkowy czas w życiu. Okres kiedy jednocześnie wszystko wydaje się możliwe i niemożliwe, a każda droga wydaje się otwarta. Choć niekoniecznie musi prowadzić do celu. To czas emocjonalnego fermentu, obaw i nadziei doskonale nadający się jako podstawa frapującej historii. I twórcy często z tej możliwości korzystają.

O wchodzeniu w dorosłość nakręcono już wiele znakomitych filmów (moje ulubione to „Stand By Me” Roba Reinera, czy „Boyhood” oraz „Uczniowska balanga” Richarda Linklatera), napisano wiele powieści (kto nie zna „Buszującego w zbożu”?) oraz narysowano całkiem sporo komiksów (szczególnie polecam „Blankets” Craiga Thompsona oraz „Ghost World” Daniela Clowesa). Teraz dołącza do nich „Outline”, debiutancka powieść graficzna Michèle Fischels powstała jako praca magisterska na kierunku grafika na uniwersytecie w Münsterze.

Komiks, oryginalnie opublikowany przez niezależne berlińskie wydawnictwo Reprodukt, opowiada historię trojga przyjaciół: Clary, Bena i Andreasa. Poznajemy ich pod koniec wakacji, tuż przed rozpoczęciem nauki w ostatniej klasie liceum. Ich przyjaźń niebawem zostanie wystawiona na próbę. Ben zacznie spotykać się z Klarą, a Andreas, z niewiadomych powodów, odsunie się od nich. Każdy z bohaterów będzie musiał stawić czoła swoim własnym wyzwaniom. Czy mimo to pozostaną przyjaciółmi?

„Outline” nie jest komiksem odkrywczym. Od strony fabularnej to zgrabna, choć poskładana ze sprawdzonych wątków opowieść, która niczym Was nie zaskoczy, ale też na pewno i nie rozczaruje. Postaci są autentyczne, dialogi barwne, a cała historia, jak na rzecz obyczajową, trzyma niezłe tempo. Naprawdę można się z Clarą, Benem i Andreasem zżyć, choć – i tu małe zastrzeżenie – nie wszystkie ich decyzje i poczynania są dla mnie logiczne. Ale… ja swój okres wchodzenia w dorosłość mam już dawno za sobą, a i przypadł on na radykalnie inną rzeczywistość niż obecna, także się nie czepiam, bo zakładam, że młodsza ode mnie o pewnie trzy dekady Michèle Fischels na młodzieży zna się lepiej ode mnie. Co nie zmienia faktu, że konstrukcyjnie tu i ówdzie bohaterów można byłoby, moim zdaniem, poprowadzić lepiej.

Bezbłędne jest natomiast „Outline” od strony wizualnej. Kreska Michèle Fischels jest ekspresyjna, ale bez przesady, tak w sam raz, żeby podkreślić emocje towarzyszące bohaterom. Artystka kreatywnie operuje kolorem oraz swobodnie zmienia wielkość i kształt kadrów, tak, żeby jak najlepiej służyły opowiadanej historii. To, co mi się najbardziej w albumie spodobało, to filmowy wręcz sposób narracji. Michèle Fischels nie bazuje tylko na dymkach, ale tam, gdzie jest taka możliwość snuje swoją historię tylko za pomocą rysunków, w których nie brakuje znaczących gestów, spojrzeń czy detali. Widać w jej pracy autentyczny talent do opowiadania i mam nadzieję, że „Outline” nie pozostanie pierwszym i ostatnim komiksem w jej karierze.

Debiutancki album Michèle Fischels to solidny komiks z autentycznymi bohaterami i takimi samymi emocjami. Tu i ówdzie uproszczony, jeśli chodzi o konstrukcję bohaterów, ale przy tym prawdziwie empatyczny i angażujący czytelnika. A do tego znakomicie narysowany. Nic tylko brać i czytać.

Zostaw odpowiedź