Nowy „Kruk” tylko dla dorosłych

Prace nad nową ekranizacją „Kruka” Jamesa O’Barra wciąż trwają. Producent F. Javier Gutiérrez zdradza, że film będzie przeznaczony tylko dla widzów dorosłych.

O planach jakie wiąże z obrazem, F. Javier Gutiérrez opowiedział w wywiadzie udzielonym magazynowi „Forbes”. – Niektóre filmy są dla młodych widzów i może ten film też dałoby radę w taki sposób nakręcić, ale w przypadku „Kruka” nie ma to sensu, bo w ten sposób nakręcilibyśmy zaledwie cień tego czym nowy „Kruk” powinien być – powiedział Gutiérrez

Zrealizowany w 1994 roku przez Alexa Proyasa „Kruk” to jedna z najgłośniejszych i najlepszych ekranizacji komiksu. Do historii przeszła jednak dzięki nieszczęśliwemu wypadku do jakiego doszło na planie, w wyniku którego zmarł odtwórca głównej roli Brand Lee. Film doczekał się trzech nieudanych kontynuacji (ostatnia powstała w 2005 roku) oraz przyzwoitej adaptacji serialowej „Kruk. Droga do nieba” z Markiem Dacascosem w roli głównej.

Wydany po raz pierwszy w 1989 roku „Kruk” opowiada historię Erica, młodego człowieka, który wraz z narzeczoną zostaje zaatakowany przez uliczny gang. Ranny i sparaliżowany bezradnie obserwuje jak jego ukochana jest bita, gwałcona aż w końcu śmiertelnie postrzelona. Kilka dni później, w szpitalu, umiera sam Eric. Dzięki mocy tytułowego kruka powraca jednak do świata żywych by zemścić się na mordercach.

Od kilkunastu lat trwają starania o realizację nowego filmu z serii, jednak – jak na razie – nie zakończyły się sukcesem. Wydawało się, że uda się to studiu Relativity Media, które prace na planie chciało rozpocząć jeszcze w 2015. Niestety, wytwórnia zbankrutowała i teraz została zmuszona do sprzedaży praw do projektu.

„Kruk” trafił w ręce Samula Hadidy, producenta odpowiedzialnego za realizację inspirowanych grami wideo filmowych serii „Resident Evil” i „Silent Hill”. Nie chwilę obecną nie wiadomo czy główną rolę w produkcji zagra zapowiadany wcześniej Jason Momoa ani czy reżyserii filmu podejmie się Corin Hardy.

Źródło: CBR.com

  • Tomasz Toporowski

    Oby tylko nie był to remake