Pięć lat temu Mikael Ros zachwycił mnie swoim „Upadkiem” do tego stopnia, że umieściłem ten album na liście najlepszych komiksów roku. Nic więc dziwnego, że premiery jego nowego dzieła wypatrywałem z niecierpliwością. Miło mi poinformować, że się nie rozczarowałem. „Nirwana jest tu” to komiks nadzwyczaj udany, w którym, mimo poważnych tematów, pobrzmiewa duch letniej przygody.

Wspomniany we wstępie „Upadek” był poruszającą, niezwykle czułą historią Noela, wyjątkowego chłopaka, który po udarze swojej matki trafił do ośrodkagdzie poznał innych, równie wyjątkowych jak on ludzi. Była to skromna obyczajowa opowieść o dojrzewaniu, odwadze, życiowych rozczarowaniach, miłości oraz przyjaźni.

Podobnych tematów nie brakuje w „Nirwana jest tu” aczkolwiek w tym przypadku podane zostały w konwencji łączącej w sobie thriller, przygodę, komedię oraz dramat obyczajowy. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że to mieszanka niemożliwa, ale najwyraźniej w słowniku Mikaela Rossa to słowo nie istnieje, bo swoim komiksem udowadnia, że taka kompozycja może być fascynująca a on sam radzi sobie z nią bezbłędnie.

Akcja „Nirwana jest tu”, podobnie jak „Upadku”, rozgrywa się w Berlinie, choć tym razem konkretnie w dzielnicy Lichtenberg. Fabuła rozpoczyna się trochę jak „Blue Velvet” Davida Lyncha z tą różnicą, że zamiast odciętego ucha bohaterowie znajdują odcięty palec. Próbując dowiedzieć się do kogo należał i w jakich okolicznościach został stracony, wplątują się w kryminalną aferę związaną z przemytem ludzi. Kiedy na ich drodze staje jedna z ofiar tego procederu, bohaterowie ruszają jej z pomocą wystawiając się na cel rosyjskiemu siepaczowi.

Brzmi to wszystko bardzo poważnie. I zapewniam, że w „Nirwana jest tu” poważnych tematów nie brakuje. Ale, jak już wspominałem, nie jest to komiks czysty gatunkowo. Także obok kryminalnej intrygi mamy sporo humoru i mocno rozbudowane wątki obyczajowe. „Nirwana jest tu” to również opowieść o Lichtenbergu, dzielnicy, która przed laty była częścią Berlina Wschodniego a dziś może poszczycić się m.in. silną diasporą wietnamską (para głównych bohaterów jest właśnie pochodzenia wietnamskiego).

W komiksowych kadrach pojawia się sporo bohaterów, a każdemu z nich Mikael Ross poświęca wystarczającą dużo miejsca, byśmy go dobrze poznali, zrozumieli i polubili. Poza wietnamskim rodzeństwem mamy tu zafascynowanego Jamesem Bondem dzieciaka, zapomnianą aktorkę z problemem alkoholowym czy trenującą sztuki walki i nie przebierającą w słowach wysportowaną dziewczynę marzącą o wielkiej miłości.

Sensacyjna intryga jest w przypadku tego komiksu spoiwem sklejającym niekiedy bardzo odmienne wątki i bardzo odmienne postaci jak również nadaje fabule tempo. Paradoksalnie, kryminalna zagadka nie jest tutaj najważniejsza. Trzeba jednak przyznać, że scenariuszowych niespodzianek tu nie brakuje, a historia trzyma w napięciu do samego końca.

Trochę trzeszczy mi w zębach historia przeszłości Borysa, głównego czarnego charakteru komiksu, bo zbiegi okoliczności w życiu zdarzają się rzadko, a takie jak w „Nirwana jest tu” raczej nigdy. Wątek ten jest jednak kluczowy dla finału, a Mikael Ross robi z niego dobry użytek, także nie traktuję tego jako wady, a jedynie zaznaczam, że w tym jednym przypadku dobrze naoliwione tryby scenariusza nie do końca pracują sprawnie.

Od strony graficznej komiks jest bez zarzutu. Mikael Ross równie sprawnie radzi sobie w inscenizacjach scen akcji jak i intymnych wątków obyczajowych. Plansze najczęściej dzieli na 4 do 6 kadrów, ale elastycznie podchodzi do ich wielkości oraz ułożenia. Kiedy fabuła tego wymaga, potrafi porzucić ten układ na rzecz pełnostronicowego rysunku albo uzupełnić je o elementy kolorowe (choć 99,9% komiksu jest w czerni i bieli).

„Nirwana jest tu” to świetny komiks. Trzymający w napięciu, doskonale narysowany i wypełniony charakterystycznymi, zapadającymi w pamięć bohaterami. Choć porusza trudne tematy, to nigdy nie przytłacza odbiorcy. Czytając komiks czułem w nim ducha klasycznego filmu „Goonies” albo powieści Edmunda Niziurskiego. Grupa dzieciaków staje do nierównej walki z bandziorami. Czasem się między sobą pokłócą. Niekiedy nawet się na siebie obrażą. Ale w chwili próby zawsze mogą na siebie liczyć. A razem przeżywają wielką, niezapomnianą przygodę.

Zostaw odpowiedź