„Nieśmiertelny Iron Fist” Brubaker, Fraction [RECENZJA]

Dzięki netflixowi ponad 40-letni Iron Fist przeżywa dziś drugą młodość, choć nie można powiedzieć, by poświęcone mu seriale należały do najlepszych. Na szczęście jego komiksowe przygody napisane przez Eda Brubakera i Matta Fractiona na tę przypadłość nie cierpią.

W komiksowych kadrach Iron Fist po raz pierwszy pojawił się w maju 1974 roku. Niecały rok wcześniej ekrany światowych kin (poza tymi za Żelazną Kurtyną) podbiło „Wejście smoka”, a Zachód oszalał na punkcie wschodnich sztuk walki. Iron Fist jest postacią wyrastającą z tej fascynacji. Wyszkolony przez mistrzów legendarnego miasta K’un-Lun, potrafiący wchłaniać energię chi i dzięki niej zamieniać swoje pięści w morderczą broń, Iron Fist szybko zdobył popularność i już w listopadzie 1975 roku był bohaterem własnej serii komiksowej. Ta jednak doczekała się zaledwie 15 zeszytów, a po jej skasowaniu Danny Rand (jak naprawdę nazywa się wojownik) dołączył do Luke’a Cage, u boku którego walczył przez kolejne lata.

Nie udało mu się już jednak wrócić do dawnej popularności i w 1986 roku został uśmiercony przez scenarzystę Jima Owsleya. Dekadę później powrócił i przez kolejnych kilkanaście lat ze zmiennym szczęściem występował w różnych marvelowskich seriach i miniseriach. Aż wreszcie w 2007 roku Iron Fist trafił w ręce scenarzystów Eda Brubakera i Matta Fractiona. Stworzony przez nich cykl „Nieśmiertelny Iron Fist” uznawany jest za najlepszy w historii tego bohatera, czego dowodem jest przyznana mu w 2008 roku nominacja do nagrody Eisnera (w tym samym roku Brubaker zdobył nagrodę Eisnera dla najlepszego scenarzysty, między innymi za swoją pracę przy tym cyklu).

Akcja „Nieśmiertelnego Iron Fista” rozgrywa się już po wojnie domowej pomiędzy zwolennikami Iron Mana i Kapitana Ameryki. W jej wyniku superbohaterowie zostali oddani pod kontrolę rządu, a ci którzy odmówili obowiązkowej rejestracji są ścigani przez prawo. Jednym z nich jest Daniel Rand – miliarder i właściciel potężnej korporacji za dnia, a zamaskowany Iron Fist nocą. Kiedy w jego życiu pojawia się Orson Randall, uznawany za zmarłego poprzedni posiadacz tytułu Iron Fista, Daniel zostaje wciągnięty w trwającą od wieków walkę dobra ze złem odkrywając moce i sekrety, o jakich mu się do tej pory nie śniło.

Ed Brubaker i Matt Fraction „Nieśmiertelnym Iron Fistem” sprawili, że drugoplanowy superbohater, który swoje najlepsze lata miał już dawno za sobą, niespodziewanie okazał się postacią intrygującą i atrakcyjną dla nowych pokoleń czytelników. Autorzy znacznie rozbudowali świat bohatera do jego mitologii wprowadzając wcześniejszych posiadaczy tytułów Iron Fista (którym poświęcone są krótkie opowiadania), a samego Daniela Randa czyniąc postacią na miarę Liu Kanga z gry „Mortal Kombat” (finał albumu wyjaśnia te skojarzenie). Walka jaką prowadzą Daniel i Orson toczy się o wysoką stawkę, ale „Nieśmiertelny Iron Fist” nie jest jednym z tych ponurych komiksów, których bohaterowie cierpią z powodu posiadanych przez siebie mocy. Przygody Iron Fista autorzy okrasili bowiem pokaźną dawką humoru, zarówno w dialogach jak i rysunkach.

Autorem tych ostatnich jest w większości David Aja, hiszpański rysownik, który wspólnie z Mattem Fractionem stworzył przebojową serię „Hawkeye”. Jego kreska, co już pokazały opinie na forach, nie musi spodobać się wszystkim. Kadry hiszpańskiego artysty nie są oczywiste. To nie jest czysta kreska znana z większości komiksów superbohaterskich. Aja stawia na dynamikę i emocje jednocześnie pozostawiając sporo przestrzeni dla wyobraźni czytelników zapraszając odbiorców nie tylko do oglądania narysowanego przez siebie świata, ale również do jego współtworzenia. Nieprzekonanych raczej nie przekonam, ale ci, którzy „Hawkeye’a” polubili również od strony graficznej nie będą „Nieśmiertelnym Iron Fistem” rozczarowani.

Serialowych przygód Danny’ego Randa na Netfliksie nie dałem rady obejrzeć. Jego komiksowe wcielenie w interpretacji Brubakera i Fractiona bardzo mi zaś przypadło do gustu. Co prawda poziom serii „Nieśmiertelny Iron Fist” po odejściu wspomnianych scenarzystów spada, ale to dopiero przed nami. Na razie to jedna z lepszych marvelowskich serii dostępnych obecnie na naszym rynku.

Seria „Nieśmiertelny Iron Fist” ukazuje się nakładem wydawnictwa Mucha Comics.