Najlepsze komiksy roku 2017

Przygotowanie tegorocznego zestawienia komiksowych „topek” było wyzwaniem, bo liczba tytułów jakie musiałem przeczytać była znacznie większa niż w poprzednich latach. Przez ostatnie dni nadrabiałem jeszcze zaległości i udało mi się stworzyć zestawienie 15 komiksowych tytułów, które, moim zdaniem, znać zwyczajnie trzeba.

Podobnie jak w poprzednich latach lista jest ułożona w kolejności alfabetycznej, a miejsce na liście jest bez znaczenia.

ALIENS. 30TH ANNIVERSARY EDITION (Scream Comics)
Bezpośrednia kontynuacja filmu „Obcy. Decydujące starcie” i miniseria, której sukces pod koniec lat 80. uczynił z początkującej w owym czasie oficyny Dark Horse Comics liczące się wydawnictwo. Napisana przez Marka Verheidena znakomicie oparła się próbie czasu, choć jej największym atutem są rysunki Marka Nelsona. Jego kadry zachwycają ilością detali, cieniowaniem oraz ekspresją jaką udało się artyście uzyskać w czarno-białej kolorystyce. W Polsce komiks ukazał się w imponującej, jubileuszowej edycji.

 

BELLMER. NIEBIOGRAFIA (Kultura Gniewu)
Marek Turek zmierzył się postacią Hansa Bellmera, malarza i rzeźbiarza, autora instalacji i fotografii, w których wykorzystywał zrobione przez siebie naturalnej wielkości lalki. „Bellmer. Niebiografia” to przedstawiona w konwencji „komiksu bez słów” opowieść o życiu artysty, ale przede wszystkim jego twórczości. To album, podczas którego lektury doznacie wyjątkowego uczucia pojawiającego się wtedy, kiedy temat, pomysł na jego przedstawienie oraz wrażliwość autora łączą się ze sobą w wyjątkowy sposób dając dzieło jedyne w swoim rodzaju.

 

CZARNY MŁOT. TAJNA GENEZA (Egmont)
Z każdy kolejnym rokiem komiksowi superbohaterowie obchodzą mnie coraz mniej. Od czasu do czasu trafiam jednak na serię udowadniającą, że pomiędzy schematycznymi i powtarzalnymi opowieściami o nadludziach, wciąż można znaleźć dzieła świeże, oryginalne a przede wszystkim inteligentne. „Czarny Młot” Jeffa Lemire’a i Deana Ormstona to umiejętne połączenie opowieści superbohaterskiej z prowincjonalnym dramatem obyczajowym, pełne nawiązań do komiksowej klasyki.

 

DAREDEVIL. NIEUSTRASZONY (Egmont)
Brian Michael Bendis ma na swoim koncie 5 Nagród Eisnera. Trzy z nich zdobył za przygody „Daredevila”, w których tzw. „nawalanki” mnie ma zbyt dużo, ale jest solidna intryga, krwiści bohaterowie, fantastyczne dialogi oraz dziesiątki scenariuszowych niespodzianek. „Daredevil” według Bendisa, to nie prosta opowieść o gonitwie zamaskowanego herosa za złoczyńcami, ale rozprawa o konsekwencjach jakie niesie ze sobą decyzja skrycia twarzy za maską, nie tylko superbohaterską. Ukazały się już dwa tomy serii, o których pisałem TUTAJ i TUTAJ.

 

GNAT (Egmont)
Gdyby Walt Disney postanowił kiedyś przygotować komiksową wersję „Władcy Pierścieni”, zapewne stworzyłby coś podobnego do „Gnata”. Seria uhonorowana 10 Nagrodami Eisnera i 11 Nagrodami Harveya, w 2004 roku uznana przez magazyn TIME „najlepszą powieścią graficzną jaka się do tej pory ukazała”, jest rozpisanym na 1300 stron brawurowym połączeniem komedii, satyry, przygody i pełnej rozmachu sagi fantasy. Pierwotnie publikowany w czerni i bieli, w Polsce „Gnat” ukazał się w wersji kolorowej.

 

HEAD LOOPER (Non Stop Comics)
Opowieść fantasy o Norgalu, wojowniku specjalizującym się w dekapitacji oraz towarzyszącej mu odciętej głowie czarownicy. Ten nieskomplikowany pomysł jest wyjściem do złożonej, wielowątkowej historii z zaskakującym scenariuszem, pokaźną dawką humoru oraz niezliczoną ilością obciętych głów. Kreska MacLeana nie jest przesadnie skomplikowana, ale jego pomysłowość w komponowaniu kadrów i przełamywaniu tradycyjnej komiksowej stylistyki, zdaje się nie mieć granic.

 

IDĄCY CZŁOWIEK (Hanami)
Nominowane w 2007 roku do Nagrody Eisnera dzieło Jiro Taniguchiego. Zbiór opowiadań o pięknie i magii kryjących się w prozaicznych momentach życia. Koncepcyjnie opowiadania Taniguchiego przywodzą na myśl haiku, bowiem podobnie jak japońskie wiersze koncentrują się na okruchach rzeczywistości i tak jak one są „wyrazem krótkotrwałego olśnienia, kiedy wglądamy w życie rzeczy” jak pisał Reginald Horace Blyth, autor czterotomowego dzieła „Haiku”.

 

JAK SCHUDNĄĆ 30 KG? (Wydawnictwo Komiksowe)
Album, który na festiwalu Komiksowa Warszawa sprzedał się w takim tempie, że nie zdążyłem go kupić. Dzieło debiutującego w roli scenarzysty Tomka Pstrągowskiego i rysownika Macieja Pałki to modna dziś komiksowa biografia, ale też ocierające się o trolling bezczelne „mockumentary” będące wyzwaniem dla bezrefleksyjnego przyjmowania dzieł opatrzonych mianem biografii. Nie jest to może album idealny, ale z pewnością jest to jeden z tych tytułów o które można i warto się pokłócić.

 

KLATKI (Timof Comics)
Powieść graficzna Dave’a McKeana, współtwórcy głośnego „Azylu Arkham” i autora niezapomnianych okładek do serii „Sandman” Neila Gaimana. Fabularnie jest obyczajową opowieścią o ludziach mieszkających w tej samej okolicy. Jednak pod tą pierwszą warstwą kryją się w nim poważne rozważania na temat wyzwań jakim musi stawiać czoła artysta. Nie są „Klatki” dziełem dla wszystkich. To komiks wymagający wobec czytelnika, nieoczywisty, niekiedy ocierający się eksperyment.

 

LOVE IN VAIN (Kultura Gniewu)
Komiksowa biografia Roberta Johnsona, jednego z najważniejszych bluesmanów w historii gatunku, który – jak głosi legenda – sprzedał duszę diabłu w zamian za umiejętność gry na gitarze. Znakomicie napisana przez Jean-Michela Duponta i jeszcze lepiej narysowana przez francuskiego artystę Pascala Mesemberga tworzącego pod pseudonimem Mezzo. Pozycja obowiązkowa nie tylko dla miłośników komiksów i bluesa.

 

OPUS (Studio JG)
Ostatnia manga nieodżałowanego Satoshiego Kona, mangaki i filmowca odpowiedzialnego za „Millennium Actress”, „Rodziców chrzestnych z Tokio” i „Paprikę”. Opowieść o poczytnym autorze komiksów wciągniętym do stworzonego przez siebie świata. „Opus” to z jednej strony pełna przygód sensacyjna opowieść osadzona w świecie, w którym wszystko jest możliwe, z drugiej wnikliwa analiza odpowiedzialności autora wobec tworzonego przez siebie dzieła.

 

POWSTANIE. FILM NARODOWY (Kultura Gniewu)
Najnowsze dzieło Jacka Świdzińskiego, w którym autor po raz kolejny mierzy się z Polską i Polakami. W „Powstaniu” w krzywym zwierciadle przedstawia nasze narodowe, niespełnione ambicje, przekonanie o własnej wyjątkowości i niekończące się rozpamiętywania własnej historii. Można ten komiks porównać do filmów Stanisława Barei. „Powstanie. Film narodowy” łączą z „Misiem” absurdalny humor, fantastyczne dialogi, a przede wszystkim celny, a przy tym niezwykle dowcipny komentarz do otaczającej nas rzeczywistości.

 

PUNISHER MAX (Egmont)
W tym roku ukazały się już trzy tomy przygód Punishera napisanych przez Gartha Ennisa w ramach imprintu „MAX” przeznaczonego dla dojrzałych czytelników. Jeśli lubicie Franka Castle’a oraz charakterystyczne poczucie humoru i skłonność do przesady autora „Kaznodziei”, powinniście koniecznie zrobić na ten tytuł miejsce na półce. W każdym tomie (w sumie będzie ich 5) znajdziecie dwie rozbudowane opowieści w realistyczny sposób pokazujące jak naprawdę mógłby działać Punisher, gdyby któregoś dnia pojawił się na naszych ulicach.

 

STREFA GAZY. PRZYPISY (Timof Comis)
Kolejny po „Palestynie” komiksowy reportaż Joe Sacco poświęcony konfliktowi izraelsko-palestyńskiemu. W „Strefie Gazy. Przypisach” autor powraca do dramatycznych wydarzeń sprzed 60 lat, do masakry Palestyńczyków dokonanych przez izraelskich żołnierzy w czasie kryzysu sueskiego. Autor nie tylko przypomina tragedię, o której świat nigdy się nie dowiedział, ale w liczącym blisko 400 stron komiksie snuje także rozważania o ludzkiej pamięci, polityce, trudnej codzienności w Strefie Gazy oraz wyzwaniach jakie niesie ze sobą praca reportera.

 

TOTALNIE NIE NOSTALGIA (Wydawnictwo Komiksowe i Kultura Gniewu)
Najlepiej sprzedający się polski komiks roku, który stał się wydarzeniem jeszcze przed swoją premierą. Dzieło Wandy Hagedorn i Jacka Frąsia najkrócej można określić mianem polskiej odpowiedzi na „Fun Home” Alison Bechdel. To komiksowa biografia nie unikająca trudnych tematów, miejscami szokująca, ale do bólu szczera i przejmująca. To zupełnie inne spojrzenie na czasy PRL, od tego jakie od lat dominuje w mediach. Pozbawione polityki i taniego sentymentalizmu, a skupione na bohaterach.

  • feamoignargfaionakfj9ajfopamjv

    Wywal justowanie 😉

    • A gdzieś się sypie?

      • feamoignargfaionakfj9ajfopamjv

        Wszędzie. Justowanie jest tylko do druku, gdy masz pełną kontrolę nad tekstem ;€

        • Wywaliłem. A gdzie dokładnie się posypało? Ja zawsze sprawdzam na kilku przeglądarkach + telefon i było dobrze, ale może błąd jest gdzieś indziej, to chętnie bym ustalił gdzie, żeby mieć baczenie na przyszłość.

          • feamoignargfaionakfj9ajfopamjv

            I nie widziałeś na telefonie tych wielkich odstępów między wyrazami?
            Błąd jest w samym rozumieniu, do czego służy justowanie 😉

      • feamoignargfaionakfj9ajfopamjv

        Wszędzie. Justowanie jest tylko do druku, gdy masz pełną kontrolę nad tekstem 😉