„Łamignat Straszliwy” [RECENZJA]

Kiedy blisko rok temu chwaliłem „Klątwę Hegemona”, której recenzją blog zadebiutował w sieci, czułem się w swojej opinii mocno osamotniony. Fora buzowały od emocjonalnych komentarzy pełnych takich słów jak „profanacja”, „skandal” i „chciwość”. Jestem jednak pewien, że po przeczytaniu „Łamignata Straszliwego” krytycy „Nowych przygód Kajka i Kokosza” spojrzą na to ryzykowne przedsięwzięcie przychylniejszym okiem.

Podobnie jak „Obłęd Hegemona” nowy album składa się z czterech historii, za które odpowiedzialny jest prawie ten sam zespół autorów. Z grona twórców komiksu zniknęli Krzysztof Janicz i Norbert Rybarczyk (ich opowiadanie „Mali Kajko i Kokosz. Coś na muchy” wzbudzało najbardziej skrajne opinie) ustępując pola scenarzyście Maciejowi Kurowi i rysownikowi Sławomirowi Kiełbusowi, których praca przy pierwszym tomie została oceniona najwyżej.

„Obłęd Hegemona” był, w moim przekonaniu, do pewnego stopnia poligonem doświadczalnym mającym pozwolić wydawcy na ustalenie jak daleko może się posunąć przy tworzeniu nowych przygód Kajka i Kokosza (zarówno fabularnie jak i graficznie). „Łamignat Straszliwy” jest dziełem znacznie bardziej przemyślanym, a przede wszystkim widać po nim, że Egmont wsłuchał się w głosy czytelników.

Maciej Kur, autor scenariuszy do 3 zawartych w tomie opowiadań, z powodzeniem wszedł w buty Janusza Christy. Jego historie są dowcipne, pomysłowe, a przede wszystkim duchowo bliskie twórczości mistrza. Przy czym Kur nie jest „prostackim” kopistą. Rozumie dlaczego ludzie pokochali Kajka i Kokosza i wykorzystuje te wiedzę do realizacji własnych pomysłów. Jego opowiadania są mocno osadzone w christowskiej tradycji, ale nie brakuje w nich nawiązań do otaczającej nas rzeczywistości, co czyni z „Łamignata Straszliwego” lekturę atrakcyjną dla kilku pokoleń czytelników.

Scenariusze Macieja Kura zilustrowali Sławomir Kiełbus oraz Piotr Bednarczyk. Pierwszy już w „Obłędzie Hegemona” udowodnił, że najlepiej odnalazł się w tworzeniu kontynuacji najsłynniejszego dzieła Janusza Christy. Jego kreska utrzymana jest w stylistyce mistrza, ale nie jest jej kalką. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że przed laty to właśnie Sławomira Kiełbusa typował Janusz Christa na swojego ewentualnego następcę. Piotr Bednarczyk tytułowego „Łamignata Straszliwego” przedstawił za pomocą charakterystycznej dla siebie kreski. Nie próbował naśladować Christy, ale bez problemu udało mu się w kadrach wykreować świat, który „kupią” nawet najbardziej zagorzali fani „Kajka i Kokosza”.

Najsłabiej w antologii prezentuje się opowiadanie „Miluś. Instytut badania smoków” autorstwa Tomasza Samojlika. Obiektywnie nie jest złe, ale na tle trzech niezwykle udanych historii napisanych Macieja Kura wypada blado.

Za kilka tygodni odbędzie się Międzynarodowy Festiwal Komiksów i Gier w Łodzi, gdzie – mam nadzieję, dowiemy się jakie plany ma Egmont wobec „Nowych przygód Kajka i Kokosza”. Ja jestem już gotowy na pełnometrażową historię pod tym szyldem i jestem pewien, że Maciej Kur i Sławomir Kiełbus bez problemu sobie z nią poradzą.

Seria „Nowe przygody Kajka i Kokosza” ukazuje się nakładem wydawnictwa Egmont.