„Idący człowiek” Taniguchi [RECENZJA]

Po kilkuletniej przerwie wydawnictwo Hanami powróciło do publikowania dzieł Jiro Taniguchiego, mojego ulubionego mangaki przez Guillermo del Toro nazywanego „poetą mangi”. Opublikowany właśnie po polsku „Idący człowiek” to jedno z jego najbardziej znanych dzieł, nominowane w 2007 roku do nagrody Eisnera.

Zmarły w lutym tego roku Jiro Taniguchi był twórcą docenianym zarówno w Japonii jak i poza jej granicami. W swojej trwającej kilkadziesiąt lat karierze współpracował m.in. Jeanem „Moebiusem” Giraudem, twórcą serii „Armada” Jean-Davidem Marvano oraz był laureatem bądź był nominowany do prawie wszystkich liczących się na świecie nagród komiksowych. Na podstawie jego twórczości Sam Garbarski zrealizował film „Odległa dzielnica”, a w Japonii powstał cieszący się olbrzymią popularnością serial „Samotny smakosz”.

Jiro Taniguchi z powodzeniem tworzył opowieści fantastyczne, przygodowe i sensacyjne, jednak jego „specjalnością” były mangi obyczajowe, w których opowiadał o zwykłym życiu i zwykłych ludziach. Do tego rodzaju dzieł zalicza się „Idący człowiek” będący antologią krótkich opowiadań o pięknie i magii kryjących się w prozaicznych momentach życia.

Tytułowy „Idący człowiek” jest mężczyzną w średnim wieku, żonatym pracownikiem biura i miłośnikiem spacerów, w których często towarzyszy mu pies. Zawarte w tomie opowiadania są opisami jego pieszych wędrówek oraz niecodziennych spotkań, przeżyć i doświadczeń, jakie mu się podczas nich przydarzają.

Dzieło Jiro Taniguchiego można określić mianem „komiksu poetyckiego”. Inżynier Mamoń po przeczytaniu „Idącego człowieka” zapewne powtórzyłby swoje słynne „nic się nie dzieje, proszę pana”, ale też nie wydarzenia są w tym komiksie najważniejsze, ale emocje. W swoich opowiadaniach Jiro Taniguchi opowiada o magii i pięknie kryjących się w prozaicznych zdarzeniach i czynnościach: przypadkowych spotkaniach, niespodziewanych zmianach pogody czy spontanicznych wizytach w cukierni. Japoński artysta udowadnia, że niezwykłość może kryć się w zwyczajności, a „w życiu piękne są tylko chwile”.

„Idący człowiek” nie jest dziełem dla wszystkich. Pozbawiony tradycyjnej fabuły z enigmatycznym bohaterem głównym stylistycznie przypomina wydanego wcześniej „Samotnego smakosza”, ale jest od niego znacznie lepszy. Koncepcyjnie opowiadania Taniguchiego przywodzą na myśl haiku, bowiem podobnie jak japońskie wiersze koncentrują się na okruchach rzeczywistości i tak jak one są „wyrazem krótkotrwałego olśnienia, kiedy wglądamy w życie rzeczy” jak pisał Reginald Horace Blyth, autor czterotomowego dzieła „Haiku”.

Manga „Idący człowiek” ukazała się nakładem wydawnictwa Hanami.