Od czasu debiutu w 2018 roku „Ice Cream man” pozostaje jedną z moich ulubionych serii wydawnictwa Image Comics. Ta wyjątkowa antologia niesamowitych historii doczekała się wreszcie polskiego wydania, które, mam nadzieję podbije również serca czytelników w naszym kraju.

„Ice Cream Man” to zbiór jednozeszytowych historii niesamowitych. Każdy odcinek stanowi samodzielną, zamkniętą całość (choć jest i jedna dwuzeszytowa pt. „Decompression in a Wreck”, której pierwsza część zdobyła nominację do Nagrody Eisnera), opowiadając inną historię i z udziałem innych bohaterów. To co je łączy, to przewijająca się w każdej opowieści postać tajemniczego, nieco przerażającego sprzedawcy lodów.

W pierwszym tomie zbiorczego wydania cyklu znalazły się cztery historie. Pierwsza traktuje o żyjącym samotnie chłopcu i makabrycznych przyczynach jego samotności. Bohaterami drugiego są ludzie uzależnieni od narkotyków i opiodów. W trzeciej towarzyszymy zapomnianemu muzykowi w walce o ocalenie świata (rzecz inspirowana jest artykułem o ostatnich latach życia Billa Halleya opublikowanym w 2011 roku w magazynie „Texas Monthly”). Finałowa zaś jest przewrotną historią o miłości dzieci do rodziców.

Komiksowej serii scenarzysty W.Maxwella Prince’a i rysownika Martina Morazzo najbliższej jest do takich produkcji jak kultowy serial „Strefa mroku”. Historie zawarte w „Ice Cream Manie” zaliczają się do różnych gatunków, dotykają różnych tematów, ale często są też komentarzem do aktualnych wydarzeń czy społecznych zjawisk. Prince i Morazzo idą nawet dalej. Bo z powodzeniem bawią się nie tylko konwencją, ale również narracją. W kolejnych tomach „Ice Cream Mana” czeka na Was historia przedstawiona w formule palindromu, przeplatające się opowieści bez użycia słów oraz analiza wypadku samochodowego pokazana w zwolnionym tempie i z perspektywy różnych jego uczestników.

Gwaratuję, że przy tej serii nudzić się nie będziecie, a twórcom, mimo upływu lat, nadal udaje się zaskakiwać czytelników. Co ciekawe, nie jestem pewien czy W. Maxwell Prince w ogóle żyje z pisania. W wywiadzie udzielonym w roku 2020, czyli dwa lata po premierze pierwszego zeszytu „Ice Cream Mana”, wspominał, że pieniądze zarabia gdzie indziej, a pisanie scenariuszy to dodatkowe, trochę hobbystyczne zajęcie, któremu poświęca 3 dni w tygodniu po 4 godziny każdego dnia.

Inna ciekawostka, inspiracją dla „Ice Cream Mana” wcale nie była „Strefa mroku” tylko inny, odległy tematycznie serial „W potrzebie”. Bohterem tego ostatniego jest diler marihuany, który w każdym odcinku „obsługuje” innych bohaterów wywierając nieodwracalny wpływ na ich życie. W. Maxwell Prince przyznaje w wywiadach, że ma poważny problem z budowaniem dłuższych historii. Lepiej czuje się w krótkich, zamkniętych opowieściach pozwalających na eksperymentowanie z gatunkami, tematyką czy sposobami narracji. W swoim notatniku miał sporo pomysłów na takie właśnie historie, ale kompletnie nie wiedział jak je połączyć. Pomysł podsunął mu właśnie serial „W potrzebie”, którego scenarzysta jest wielkim fanem.

Nie jest jednak tak, że tę serię „robią” tylko scenariusze. Nie mniej ważną rolę pełnią w niej rysunki autorstwa argentyńskiego artysty Martina Morazzo. Jego nieoczywista, czy wręcz niepokojąca kreska doskonale współgra z niesamowitymi historiami Prince’a czyniąc z „Ice Cream Mana” komiks sugestywny na wielu poziomach.

Dziś seria Prince’a i Morazzo jest tytułem rozpoznawalnym i szanowanym, również przez innych twórców. W tym roku ukazał się specjalny 43. zeszyt cyklu, do którego scnariusze napisali Grant Morrison, Patton Oswalt, Kelly Sue DeConnick, Matt Fraction, Jeff Lemire, Geoff Johns, Zoe Thorogood, Deniz Camp i Frank Barbiere. Komiksem od dawna zainteresowani są również filmowcy. Już w 2020 roku do serialu na podstawie „Ice Cream Mana” przymierzał się serwis Quibi. Ten jednak padł w rekordowo szybkim czasie, także produkcji nie udało się zrealizować. W tym roku prawa do serii kupiło należące do SONY studio Screen Gems. Realizację pełnometrażowego filmy na podstawie cyklu nadzorować będą Alfred Gough i Miles Millar, byli główni scenarzyści serialu „Tajemnice Smallville” oraz współptwórcy takich przebojów jak „Wednesday” czy „Beetlejuice, Beetlejuice”.

Wiele wskazuje na to, że pod szyldem „Ice Cream Man” sporo się będzie jeszcze działo. I bardzo dobrze. Do serii gorąco was zachęcam, bo to jeden z najoryginalniejszych obecnie komiksów na rynku, a pierwszy tom, to dopiero początek zabawy. Obecnie W. Maxwell Prince i Martin Morazzo pracują nad 5-zeszytówką „Superman: The Kryptonite Spectrum” ukazującą się w imprincie Dc Black Label (premiera ostatniego zeszytu w lutym przyszłego roku), ale mam nadzieję, że po tej przygodzie powrócą jeszcze do „Lodziarza”, by opowiedzieć nam kolejne niesamowite historie z jego udziałem.

Zostaw odpowiedź