„Jesteśmy stworzeni z materii, z której utkane są wiatry” pisał w swojej powieści „Horda kontrwiatrowa” Alain Damasio, a Éric Henninot potraktował je jako artystyczny manifest. Jego komiksowa wersja książki, która przez lata uchodziła za niemożliwą do adaptacji, to dowód na to, że w statycznych komiksowych planszach da się pokazać wszystko, nawet uczucie oporu jakie stawia wiejący wiatr.

Alain Damasio to autor, który w Polsce znany jest tylko najbardziej zagorzałym fanom fantastyki. Żadna z jego powieści nie doczekała się przekładu na nasz język, a próbki jego twórczości opublikowane zostały do tej pory jedynie w magazynach „Nowa Fantastyka” oraz „Metal Hurlant”. Prawdopodobnie lepiej znany jest miłośnikom gier wideo. Damasio jest współzałożycielem i pomysłodawcą nazwy studia Dontnod Entertainment, twórców bestsellerowego cyklu „Life is Strange” oraz scenarzystą udanej gry akcji „Remember Me”. Z kolei do inspiracji jego powieścią „Horda kontrwiatrowa” przyznają się twórcy znakomitej gry „Claire Obscur: Expedition 33”.

Wydana w 2004 roku „Horda kontrwiatrowa” przez długi czas uchodziła za dzieło niemożliwe do adaptacji i ekstremalnie trudne do przełożenia na inne języki. Fabuła książki przedstawiona jest z perspektywy 23 różnych narratorów (każdy z członków tytułowej hordy jest dopuszczony do głosu), z których każdy mówi w inny, charakterystyczny dla siebie sposób, a w tekście nie brakuje neologizmów i gier słownych. Zapewne z tego powodu pierwsze angielskojęzyczne wydanie książki Damasio dopiero się ukaże (premierę zaplanowano na 13 października), a o tym, żeby planowane było polskie tłumaczenie do tej pory nie słyszałem. Także komiks Érica Henninota pozostaje, jak na razie, jedynym sposobem na poznanie jednej z najoryginalniejszych powieści fantastycznych XXI wieku, z zastrzeżeniem, że komiksowa adaptacja, jest adaptacją bardzo swobodną.

Tytułowa horda to drużyna złożona z 23 ludzi wychowanych i wytrenowanych tylko w jednym celu. W świecie, w którym wiatr jest codziennością determinującą życie, mają dotrzeć do Początku Wiewu i poznać źródło wiatru. Wędrują już od 27 lat. Doszli dalej niż jakakolwiek horda przed nimi, ale kres ich drogi wciąż jest bardzo odległy.

Księga pierwsza „Hordy kontrwiatrowej” (wyd. Lost in Time) zbiera trzy pierwsze tomy komiksowej adaptacji, którą Éric Henninot planuje zamknąć w sześciu odsłonach (we Francji do sprzedaży trafił właśnie tom piąty, przedostatni). Dwa pierwsze tomy powstały w ścisłej współpracy z Damasio, który opiniował scenariusz i dawał uwagi do przygotowywanych przez rysownika projektów postaci oraz storyboardów. Od trzeciego tomu Henninot pracował już coraz bardziej samodzielnie, a dziś, jak sam przyznaje, choć nadal wysyła do pisarza materiały z prośbą o opinie, to te pozostają bez odpowiedzi. Nie oznacza to jednak, że Damasio adaptację potępia. Wręcz przeciwnie. Jest jej wielki fanem, również dlatego, że Henninot twórczo i swobodnie podszedł do oryginału tak, by w komiksie jak najlepiej oddać ducha powieści a nie mechanicznie przenieść ją rysunkowe kadry. Rysownik i scenarzysta zmienił więc kolejność niektórych wydarzeń, zmodyfikował bohaterów, a nawet wymyślił kilka nowych scen. A efekt tej pracy jest imponujący.

Komiksowa „Horda kontrwiatrowa” to rasowa historia przygodowa, w której nie brakuje silnych, wyrazistych bohaterów, konfliktów oraz prawdziwych emocji. Członkowie hordy walczą nie tylko z wiecznie porywającym wiatrem, ale również ze swoimi słabościami, a w sytuacjach ostatecznych również sami ze sobą. Wiele razy dopada ich zwątpienie, ale mimo przeciwności trzymają się razem, bo też tylko razem mogą przetrwać i mieć nadzieję, na powodzenie swojej misji.

Fabularnie „Horda” to klasyczny komiks drogi. Bohaterowie wędrują, pokonują kolejne wyzwania, spotykają innych ludzi, co z kolei prowokuje kolejne zdarzenia. Fabuła ma niezłe tempo, trzyma w napięciu i nie brakuje w niej zwrotów akcji. Jednak to, co najbardziej mi się w tym albumie spodobało, to drobiazgowość z jaką Damasio a za nim Henninot przedstawili świat, w którym rozgrywa się akcja. Świat, gdzie wiatr jest przekleństwem, ale i błogosławieństwem. Wiatr determinuje geografię, architekturę, zawody, kulturę, język, politykę, a nawet sposób chodzenia i myślenia. Jest fundamentem cywilizacji o religijnym wymiarze. Jest to wizja zachwycająca, a przede wszystkim niezwykle oryginalna.

Przedstawienie tego bogactwa postaci i świata w komiksowych kadrach było nie lada wyzwaniem. Sam Éric Henninot, który na pomysł adaptacji wpadł jeszcze w 2011 roku, przez kilka lat, zanim narysował pierwszy kadr, pracował nad opracowaniem stylu, który pasowałby do tego rodzaju historii. Był bardzo zdeterminowany, bo Alain Damasio początkowo nie był zainteresowany współpracą z rysownikiem, gdyż uważał jego kreskę za byt sztywną i zbyt klasyczną do przedstawienia historii, w której ruch i przestrzeń są kluczowe.

Ostateczne efekty jego pracy są imponujące. W komiksowych kadrach Henninota nie tylko widać wiatr, ale wręcz go czuć – jego siłę, prędkość i ból jaki niesie. Równie odczuwalne są emocje jakich w hordzie nie brakuje. Te wypisane są na twarzach bohaterów, ale też w ich gestach a nawet sposobie poruszania się.

Jeśli doczytaliście ten tekst aż do tego miejsca, wiecie już, że „Horda kontrwiatrowa” mnie zachwyciła. Sięgnąłem po ten komiks przede wszystkim dlatego, że wiele lat temu śledziłem kulisy niezrealizowanego do tej pory animowanego serialu na podstawie powieści Alaina Damasio. Jego reżyserem miał być Jan Kounen twórca kultowego „Dobermana” a dyrektorem artystycznym Marc Caro, człowiek, który dał nam zjawiskowe „Miasto zaginionych dzieci” (we współpracy z Jean-Pierrem Jeunetem). Projekt, do którego przymierzano się jeszcze w 2012 roku ostatecznie zakończył życie w 2015 roku z powodu niemożliwości zebrania budżetu. Zbiórką w serwisie Kickstarter próbowano jeszcze uratować powstanie gry wideo inspirowanej serialem, ale ten zamiar również się nie powiódł (z wymaganych 75 tysięcy Euro zebrano jedynie niecałych 51 tysięcy).

Na szczęście do akcji wkroczył Éric Henninot, który dał nam jeden z najlepszych i najoryginalniejszych komiksów przygodowych ostatnich lat. Jedyne co mnie martwi, to fakt, że na drugą księgę „Hordy kontrwiatrowej” przyjdzie nam poczekać jeszcze kilka lat. Szósty tom cyklu ukaże się najprawdopodobniej dopiero w 2028 roku.

Zostaw odpowiedź