Daredevil Nieustraszony” Bendis i Maleev [RECENZJA]

Brian Michael Bendis ma na swoim koncie pięć nagród Eisnera, z których trzy otrzymał m.in. za scenariusze komiksowych przygód Daredevila. Teraz, kilkanaście lat po premierze, mogą je poznać polscy czytelnicy.

Karierę w branży komiksowej Bendis rozpoczynał jako rysownik. Pierwsze autorskie dzieła wydawał jeszcze w latach 90. w niezależnej oficynie Caliber Comics, nakładem, której ukazały się jego powieści graficzne „Fire”, „Goldfish” oraz „Jinx”. Później trafił do Image Comics, gdzie opublikował m.in. znakomite „Torso” (napisane wspólnie z Markiem Andreyko) oraz rozpoczął tworzony do dziś cykl „Powers” (kilka lat temu zekranizowany z myślą o konsolach Playstation).

Do Marvela Bendis trafił w 2000 roku dzięki rekomendacji Davida Macka, rysownika, którego prace będące połączeniem klasycznego malarstwa z kolażem znamy z okładek serii „Alias” oraz „Fight Club 2”. Rok później Joe Quesada, ówczesny redaktor naczelny wydawnictwa, zaproponował Bendisowi tworzenie serii „Daredevil”. Z tym bohaterem scenarzysta spędził kolejnych pięć lat. W tym czasie powstało 55 zeszytów cyklu, w większości narysowanych przez pochodzącego z Bułgarii Alexa Maleeva, które przyniosły Bendisowi trzy nagrody Eisnera. Wszystkie zostały zebrane w trzech opasłych tomach pod wspólnym tytułem „Daredevil Nieustraszony”, a pierwszy z nich właśnie trafił na księgarniane półki.

W albumie znalazły się trzy historie. „Zbudź się” (narysowane przez Davida Macka) opowiada o śledztwie dziennikarza Bena Uricha w sprawie tajemniczego zniknięcia Żabioskoczka, jednego z przeciwników Daredevila. Klucz do rozwiązania zagadki kryć się może w głowie syna złoczyńcy, ten jednak w wyniku traumatycznych przeżyć trafił do szpitala psychiatrycznego, gdzie „żyje” we własnym, komiksowym świecie.
„Wiceszef” i „Ujawniony” (z rysunkami Alexa Maleeva) składają się na rozbudowaną, wielowątkową opowieść o konsekwencjach zamachu na Kingpina. Jedną z nich jest ujawnienie tajnej tożsamości Daredevila.
Tom zamyka trzyzeszytowa historia (narysowana przez Manuela Gutierreza oraz Terry’ego i Rachel Dodson) traktująca o procesie sądowym, w którym Matt Murdock podejmuje się obrony superbohatera oskarżonego o zabójstwo policjanta.

Nie zacząłem pisać komiksów dla szerokiej publiczności po to, by odgrzewać stare fabuły Marvela, nie w tym celu mnie przecież zatrudnili. Mogę się mylić, ale mam wrażenie, że większość moich oddanych czytelników spodziewa się, że posunę się tak daleko, jak tylko będę mógł – mówił o swojej pracy dla Marvela Brian Michael Bendis w 2002 roku. Czytając pierwszy tom „Daredevila Nieustraszonego” nawet przez chwilę czytelnik nie ma wątpliwości, że scenarzysta traktował te słowa niezwykle poważnie.

Jak na superbohaterską serię w komiksie mało jest „nawalanki”. Owszem, od czasu do czasu tytułowy bohater (niekiedy w towarzystwie) skopie komuś tyłek, ale to niejako przy okazji innych, ważniejszych wydarzeń. „Daredevil” według Bendisa, to bowiem nie prosta opowieść o gonitwie zamaskowanego herosa za złoczyńcami, ale rozpisana na wiele głosów rozprawa o konsekwencjach jakie niesie ze sobą decyzja skrycia twarzy za maską, nie tylko superbohaterską. Każda z trzech zawartych w albumie opowieści dotyka tego tematu i każda robi to w inny sposób. „Zbudź się” koncertuje się na rodzinie zamaskowanego złoczyńcy. „Wiceszef” i „Ujawniony” przedstawia „superbohaterskość” jako swego rodzaju uwikłanie, za które trzeba zapłacić wysoką cenę. Matt Murdock, choćby nawet chciał, nie może się ujawnić, bo konsekwencje tej decyzji zrujnowałyby jego życie, zarówno prywatne i zawodowe. Z kolei zamykająca tom historia pokazuje, że superbohaterowie niekoniecznie muszą być ulubieńcami mediów, a ich działania dzielą opinię publiczną.

Bendis rezygnuje z efekciarstwa na rzecz realistycznych, mrocznych opowieści, w których nie brakuje zarówno makabrycznych morderstw jak i rozdzierających serce rodzinnych dramatów. Wzorem Franka Millera i Klausa Jansona (których przygody „Daredevila” były jednym z powodów, dla których Bendis postanowił zostać scenarzystą komiksowym), autor „Torso” w swoich scenariuszach koncentruje się przede wszystkim na bohaterach i pokazaniu w jaki sposób wydarzenia, które stają się ich udziałem, wpływają na ich życie. Co najważniejsze, robi w atrakcyjny sposób W „Zbudź się” w formie kryminalnej zagadki, w „Wiceszefie” i „Ujawnionym” przedstawiając czytelnikom opowieść bliską „Ojcu chrzestnemu”, a w finałowym dramacie sądowym przedstawiając proces, którego finał do ostatnich stron pozostaje dla odbiorców wielką niewiadomą.

Bendis nigdy nie idzie na łatwiznę. W swoich scenariuszach unika trywialnych rozwiązań fabularnych, często burzy chronologię opisywanych wydarzeń i bardzo dużą wagę przywiązuje do dialogów. U niego nie tylko jest ważne co bohaterowie mówią, ale również to „jak” mówią, co znakomicie udało się oddać Marcelemu Szpakowi w polskim tłumaczeniu komiksu. 

„Daredevil Nieustraszony” to jeden z najlepszych komiksów superbohaterskich jakie możecie obecnie znaleźć na naszym rynku. Choć od premiery zawartych w nim opowieści minęło już kilkanaście lat, każda z nich znakomicie oparła się próbie czasu. Polecam, również tym, którzy za „trykotami” nie przepadają, bo ta pozycja na pewno im się spodoba. Mam nadzieję, że w wydawnictwie DC Comics, z którym Brian Michael Bendis podpisał niedawno umowę na wyłączność, stworzy równie udane komiksy co ten.

Komiks „Daredevil Nieustraszony” ukazuje się nakładem wydawnictwa Egmont.