Kilka dni temu chwaliłem „Żółtodzioby”, mocno bazującą na nostalgii serię o dorastaniu w reaganowskiej Ameryce. Teraz na tapet biorę „D.E.A.lers” GunarDANa, albumu, w którego kadrach czuć ducha dawnych komiksów Krzysztofa „Prosiaka” Owedyka, Dariusza „Pały” Palinowskiego czy Pawła „Pabla” Prystupa. Witajcie w Polsce roku 2001.

Fabuła komiksu rozgrywa się na jednym z polskich osiedli. Dwaj kumple, Ojciec i Monk, są lokalnymi dilerami i z racji wykonywanego zawodu znają tam wszystkich, a wszyscy znają ich. Zawsze zaopatrzeni obsługują klientów o każdej porze dnia i nocy. A kiedy nie pracują, bawią się na suto zakrapianych imprezach, gdzie w papierosowym (i nie tylko) dymie oraz w alkoholowych oparach dyskutują o rzeczach, w ich mniemaniu, „najważniejszych”.

„D.E.A.lers” zaprasza czytelników do świata którego już nie ma. Pierwsza wersja albumu powstała jeszcze w 2001 roku inspirowana osobistymi historiami autora, jego znajomych oraz ówczesnymi miejskimi legendami i plotkami. Komiks, który się teraz ukazał, jest jego remakiem. Dwadzieścia lat później GunarDAN postanowił narysować go od nowa, w pełni cyfrowo, przy okazji poprawiając tu i ówdzie fabułę. Nie zmienił jednak samej historii, której duch wciąż tkwi w początkach XXI wieku, a dokładniej w młodości autora.

Świat Ojca i Monka jest prosty. To rzeczywistość, w której to, jaką nosisz koszulkę i jakiej muzyki słuchasz definiuje cię w grupie i określa jakich masz znajomych. Metale trzymają się z punkami, depesze już praktycznie wymarli, a ogólną niechęć budzą prymitywne koksy nieudolnie próbujące terroryzować okolicę. To świat, który znamy z kultowego „Osiedla Swoboda” ale i z komiksów wspomnianych we wstępie twórców związanych ze sceną punkową: „Prosiaka”, „Pały” i „Pabla”. W „D.E.A.lers” odnajdziecie podobną energię, prosty (miejscami wręcz prostacki) humor zdecydowanie nie spełniający współczesnych wymogów politycznej poprawności, jak również sporą dawkę przemocy, mnóstwo przekleństw, a nawet miłość. Ta mieszanka nie wszystkim musi przypaść do gustu, ale czytelnicy wychowani na „Produkcie” bez problemu się w tym komiksie odnajdą.

„D.E.A.lers” ma niezłe tempo, fajnych choć nieskomplikowanych bohaterów oraz wpadające w ucho dialogi. Nie jest to na pewno najbardziej skomplikowany komiks świata, ale ma w sobie dużo młodzieńczej energii oraz taką ilość nostalgii, że ta mogłaby powalić słonia (oczywiście, o ile jesteś w odpowiedniej grupie wiekowej).

Komiks GunarDANa to album w pierwszej kolejności dla boomerów, do których zaliczam się również i ja. „D.E.A.lers” zabiera nas podróż do czasów młodości, kiedy wszystko było prostsze, przyszłość niepewna, obecność na popularnej imprezie obowiązkowa, a krew w żyłach gorętsza. Jeśli jesteś z Pokolenia X, to komiks dla ciebie. Młodsi niekoniecznie muszą go docenić, choć ich również zachęcam do tego, by dali tej historii szansę.

Zostaw odpowiedź