Rok 2019 w polskim komiksie to był rok Unki Odyi, a dokładnie jej pierwszej powieści graficznej „Brom”, która podbiła serca czytelników i zdobyła Grand Prix MFKiG w Łodzi dla „najlepszego polskiego albumu roku”. Przed nami premiera drugiego tomu, który – miło mi to napisać – jest równie dobry jak pierwszy.
Tytułowy „Brom” to młody chłopak, który odkrywa, że jego matka jest czarownicą, a on ma wyjątkowe moce pozwalające mu na kontakt z istotami uznawanymi za mityczne bądź legendarne. I co więcej, nie jest jedyny. Brom szybko przekonuje się, że takich osób jak on jest więcej, również w kręgu jego rodziny i przyjaciół, a wilkołaki, strzygi i inne upiory od wieków żyją pośród ludzi.
„Brom 2” jest bezpośrednią kontynuacją komiksu sprzed dwóch lat. Bohaterów spotykamy tuż po wydarzeniach kończących tom pierwszy, a później akcja przeskakuje o 4 lata do przodu. Brom i jego siostra są już dorośli, a co więcej zawodowo zajmują się sprawami, w które zaangażowane są istoty nadnaturalne. Ba, tytułowy bohater mówi o sobie wręcz, że jest wiedźminem.
Drugi tom to nowe przygody wyjątkowego kuzynostwa wzbogacone o garść informacji z przeszłości. Unka Odya umiejętnie rozwija fantastyczny świat przedstawiony w części pierwszej. Nowy komiks to nie rewolucja, ale przemyślana ewolucja. Historia po raz kolejny mająca w sobie sporo elementów horroru, ale fabularnie będąca solidnym obyczajem. Na drodze bohaterom stają wiedźmy, wodnice a nawet wampirzyca, a każda z tych postaci ma swoją własną historię i swoje własne problemy.
Może to odważne porównanie, ale „Brom 2” ma w sobie coś z filmów Quentina Tarantino, które nawet jak opowiadają o wojnie to i tak koncentrują się nie na akcji, ale na bohaterach i dialogach. W komiksie Unki Odyi jest identycznie. Nie brakuje w nim, co prawda, potworów, ale większość z nich odbiega od stereotypowych wyobrażeń. Nastoletnia wodnica zamiast polować na ludzi z niepokojem obserwuje przemianę swojego ciała, atrakcyjna wampirzyca nie może poradzić sobie z przeszłością, a czarownice na sabacie (wyglądającym jak międzynarodowe targi) konsekwentnie pielęgnują rodzinne konflikty.
„Brom 2” to komiks pełen pomysłów. Nie zawsze nowatorskich, ale zawsze intrygujących. Unka Odya udanie połączyła w nim historię rodem z literatury dla nastolatków, albo „młodych dorosłych” jak to się teraz nazywa, z elementami grozy inspirowanymi polskimi folklorem i historią. Ta mieszanka znakomicie sprawdziła się w części pierwszej i zadziałała również tym razem.
Cieszy mnie, że autorka cały czas rozwija stworzony przez siebie świat. „Brom 2” to nie tylko nowe przygody tytułowego bohatera, ale też nowe postaci i nowe wątki. Komiks przybliża nam przeszłość rodziny Broma, ale nie daje odpowiedzi na wszystkie pytania. Mało tego, Unka umieszcza w scenariuszu postaci i zdarzenia wyraźnie sugerujące, że drugi tom jeszcze nie koniec tej historii, a „Brom 3” to tylko kwestia czasu.
Dwa lata temu „Brom” odniósł sukces nie tylko artystyczny, ale i wydawniczy. Komiks sprzedał się na tyle dobrze, że przy okazji premiery kontynuacji wydawca zmuszony był zamówić jego dodruk. Wierzę, że „Brom 2” spotka się z równie gorącym przyjęciem, bo zwyczajnie na to zasługuje. To dobrze napisana oraz znakomicie narysowana historia, wypełniona ciekawymi bohaterami i niepozbawiona humoru. Solidna lektura. Niegłupia, pełna emocji, trochę straszna, często dowcipna i zwyczajnie przyjemna.