„Briggs Land: Kobieca ręka” Wood i Chater [RECENZJA]

Brian Wood to twórca wszechstronny. Wśród napisanych przez niego scenariuszy nie brakuje superbohaterowszczyzny, ale są tam również obyczajowe dramaty, dzieła z szeroko pojętej fantastyki, opowieści historyczne oraz sensacyjne. Do tych ostatnich zalicza się seria „Briggs Land”, której zdecydowanie nie powinniście przegapić.

Choć Stany Zjednoczone są mocarstwem, to nie są monolitem, a wśród mieszkańców kraju nie brakuje postulujących o odłączenie się poszczególnych stanów od USA i utworzenia z nich nowego kraju bądź prowincji. Najgłośniejszą próbą wcielenia tych planów było powołanie nowego państwa złożonego z południowych stanów, co doprowadziło do wybuchu krwawej wojny domowej. Po jej zakończeniu szanse na jakąkolwiek secesję od USA są praktycznie żadne, co nie zmienia faktu, że podobne inicjatywy pojawiają się w Stanach co kilka lat. Pomysły na odłączenia się od Stanów pojawiają się na Alasce, w Kalifornii, Teksasie czy na Hawajach, a stojące za nimi partie lub ich działacze są niejednokrotnie członkami lokalnych rządów i samorządów.

W życie w oderwaniu od USA wierzą również bohaterowie serii „Briggs Land”. Ba, nie tylko w nie wierzą, ale również aktywnie tę wiarę wcielają w życie. Tytułowe Terytorium Briggsów to największy na terenie Stanów obszar pozostający poza oficjalnym systemem. Pierwotnie miał być schronieniem dla wszystkich chcących wieść proste i spokojne życie z dala od ingerencji rządu, ale przez lata stał się siedliskiem przestępców oraz prawicowych ekstremistów. Kiedy przebywający od dwudziestu lat w więzieniu przywódca społeczności Jim Briggs rozpoczyna negocjacje mające doprowadzić do jego zwolnienia oraz przekazania Terytorium pod kontrolę oficjalnych władz, jego żona Grace postanawia wziąć sprawy w swoje ręce. Pozbawiając swojego męża władzy doprowadza do bratobójczej wojny nie tylko wewnątrz społeczności, ale również własnej rodziny.

Z „Briggs Land” wiązałem bardzo duże nadzieje i z radością przekonałem się, że seria nie tylko sprostała moim oczekiwaniom, ale wręcz je przerosła. Brianowi Woodowi udało się stworzyć opowieść nie tylko trzymającą w napięciu, ale również podejmującą ważne tematy i komentującą zjawiska, które jeszcze kilka lat temu były folklorem, a dziś coraz częściej i coraz śmielej pojawiają się w politycznym dyskursie. „Briggs Land” działa dzięki prostemu i staremu jak świat pomysłowi – połączeniu na kartach jednej historii władzy, pieniędzy i rodziny – mieszance, której swój sukces zawdzięczają m.in. „Lazarus” Grega Rucki i Michaela Larka i „Ojciec chrzestny” Mario Puzo, a która wielokrotnie sprawdziła się już w Biblii.

„Briggs Land” przenosi czytelników do świata intryg i przemocy, rasistowskich uprzedzeń, terroru oraz zbrodni. Bohaterami swojej historii scenarzysta uczynił ludzi, którzy z różnie rozumianej walki uczynili sens swojego życia. Trudno ich polubić, często trudno zrozumieć, ale ich perypetie śledzi się z wypiekami na twarzy. Brian Wood, jak na doświadczonego autora przystało, wie jak budować napięcie. Stworzona przez niego fabuła pełna jest niespodzianek i skrywa w sobie nie tylko wiele tajemnic, ale również pokaźną liczbę wątków oraz bohaterów dając scenarzyście pole do popisu, a czytelnikom nadzieję na to, że kolejne tomy „Briggs Land” będą również dobre jak pierwsze.

Za stronę graficzną serii odpowiada brytyjski artysta Mack Chater, który współpracował już z Gregiem Rucką przy projekcie „Lazarus X +66” a także współtworzył przygody Czarnej Pantery oraz miniserię „Six” napisaną przez George’a Pelecanosa, autora głośnego serialu „Prawo ulicy”. Wizualnie „Briggs Land” nie zaskakuje niczym nowym. To solidna, realistyczna robota przywodząca na myśl prace Michaela Larka czy Tomma Cokera („Black Monday Murders”), która – co najważniejsze – znakomicie współgra ze scenariuszem.

Premierę kolejnej części „Briggs Land” zapowiedziano na lipiec i przyznam, że już nie mogę się jej doczekać. Pierwszy tom mnie zachwycił i mam nadzieję, że kolejne ten stan podtrzymają. Przy okazji, warto wspomnieć, że w 2016 roku telewizja AMC kupiła prawa do realizacji serialowej adaptacji komiksu, a prace nad tym projektem wciąż trwają.

Seria „Briggs Land” ukazuje się nakładem wydawnictwa Egmont