„Łowca androidów” to jeden z moich ulubionych filmów. W grę „Blade Runner” nieodżałowanego studia Westwood grałem kilka razy. aż odkryłem wszystkie zakończenia. Z kolei „Blade Runner 2049” to w moim przekonaniu jedna z najbardziej niedocenionych produkcji ostatnich lat. Na premierę komiksu osadzonego w świecie filmu Ridleya Scotta czekałem więc z wypiekami na twarzy. I w sumie się nie rozczarowałem, ale…

Zacznijmy od tego, że „Blade Runner 2019” to nie jest skok na kasę. Za fabułę komiksowej serii odpowiedzialny jest m.in. Michael Green, nominowany do Oscara scenarzysta i współtwórca takich filmów jak „Logan”, „Obcy: Przymierze” czy, co najważniejsze, „Blade Runner 2049”. Jest więc człowiekiem, który doskonale zna skąpane deszczem ulice futurystycznego Los Angeles. Green tworzy także komiksy. Wspólnie z Mikem Johnsonem, drugim scenarzystą „Blade Runnera 2019”, napisał zeszyty serii „Superman/Batman” oraz „Supergirl”. Z kolei sam Mike Johnson ma na swoim koncie scenariusze do publikowanych przez IDW komiksów z cyklu „Star Trek” oraz „Transformers”.

Narysowanie „Blade Runnera 2019” powierzono natomiast Andresowi Guinaldo, doświadczonemu artyście polskim czytelnikom znanemu już z serii „Kapitan Ameryka. Steve Rogers” czy „Liga Sprawiedliwości”. Guinaldo podczas pracy nad komiksem wzorował się na szkicach Syda Meada, legendarnego projektanta, który współpracował z Ridleyem Scottem przy filmie „Blade Runner” (kilka z tych szkiców trafiło na okładki kolejnych zeszytów serii). I praktycznie na każdej stronie widać, że starał się wiernie oddać scenografię znaną z filmu z 1982 roku.

Kiedy otworzycie album „Blade Runner 2019” od pierwszych stron będziecie mieli poczucie, że wracacie do doskonale znanego Wam świata przedstawionego przez ludzi, dla których on również jest ważny.

Akcja komiksu rozpoczyna się w listopadzie 2019 roku, na kilka tygodni przed tym, zanim Rick Deckard powrócił do pracy, by schwytać grupę zbiegłych replikantów przewodzonych przez Roya Batty’ego. Runnera. Aahna „Ash” Ashina, łowczyni androidów i śledcza, zostaje przydzielona do zbadania sprawy tajemniczego zniknięcia Isobel i Cleo Selwyn, żony i córki miejscowego magnata biznesowego, Alexandra Selwyna, przyjaciela Eldona Tyrella. Pozornie wyglądająca na prostą sprawa bardzo szybko się komplikuje. Ash staje się zbiegiem, a okoliczności zmuszają ją do innego spojrzenia na replikantów, których do tej pory bezwzględnie ścigała.

Michael Green i Mike Johnson w serii „Blade Runner 2019” ciekawie rozwijają świat przedstawiony w filmie z 1982 roku. Akcja komiksu rozpoczyna się w Los Angeles, ale z czasem wraz z bohaterami opuszczamy jego mury, a później nawet samą Ziemię. Możemy więc zobaczyć więcej niż do tej pory w kinie. Choć więcej, nie znaczy w tym przypadku lepiej.

Fabularnie „Blade Runner 2019” to solidna średnia półka. Komiks znakomicie wykorzystujący cenione uniwersum i dokładający do niego kilka nowych elementów, ale wtórny jeśli chodzi o intrygę. Seria, w przeciwieństwie do filmów z 1982 i 2017 roku, w dużym stopniu opiera się na akcji, a moralne dylematy, również dzięki którym produkcja Ridleya Scotta przeszła do historii, są w niej na dalszym miejscu.

Graficznie jest bardzo dobrze. Czysta kreska Andresa Guinaldo jest bogata w detale, a w kadrach – szczególnie na początku – bez problemu wypatrzycie wiele bezpośrednich nawiązać do scen znanych z filmu. „Blade Runner 2019” wizualnie prezentuje się bardzo dobrze.

To z czym mam największy problem, to polskie tłumaczenie. Czytałem ten komiks w oryginale (jak już wiecie, lubię to uniwersum) i już na drugiej stronie zwróciłem uwagę, że coś tu nie gra. W jednym miejscu pominięto przetłumaczenie zaimku „your” co sprawia, że czytelnik musi domyślić się kontekstu rozmowy, w której jednym z kluczowych zdań jest „just take me in” co po polsku oddano jako „to twój areszt”. Co w ogóle nie ma żadnego sensu. I takich wpadek jest w tym albumie trochę. Osoby nie znające oryginału być może nie zwrócą na to uwagi, ale mnie te translatorskie niedoróbki przeszkadzały.

Poza tym komiks czyta się bardzo dobrze, choć można było z tego uniwersum wycisnąć więcej. I być może tak się stanie, bo „Blade Runner 2019” to dopiero pierwszy tytuł z planowanego cyklu komiksowego osadzonego w futurystycznym świecie. Czekam na kolejne. 

Zostaw odpowiedź