„Blacksad” obchodził w listopadzie swoje 25. urodziny, co Egmont uczcił, świadomie lub nie, publikacją albumu „Blacksad Stories: Weekly”, pierwszego spin-offu tego znakomitego cyklu. I choć podchodziłem do niego z dystansem, bo takie odcinanie kuponów często kończy się katastrofą, to mile się rozczarowałem.
Dla tych, którzy nie wiedzą. „Blacksad” to cykl komiksowych czarnych kryminałów rozgrywających się w świecie antropomorficznych zwierząt. Tytułowy John Blacksad jest kotem, weteranem II Wojny Światowej i prywatnym detektywem, a sprawy, którymi się zajmuje, prowadzą go w najmroczniejsze odmęty miasta i zwierzęcych namiętności.
Blacksad działa sam, ale od czasu do czasu korzysta z pomocy Weekly’ego, nieprzejmującego się higieną, ale obrotnego reportera i fotografa. Opisywany komiks opowiada o młodości Weekly’ego, drodze, jaką przebył, by zostać dziennikarzem oraz ujawnia kilka tajemnic na temat jego rodziny.
Za scenariusz albumu odpowiedzialny jest Juan Diaz Canales, jeden z ojców „Blacksad”. „Weekly” może nie powala oryginalnością i fabularnie jest „łagodniejszy” od głównej serii, ale jednak czyta się go znakomicie. Świat Weekly’ego, choć zamieszkany przez zwierzęta, jest bardzo ludzki i nie brakuje w nim wydarzeń bezpośrednio odnoszących się do „naszej” historii. W tym przypadku jest to krucjata antykomiksowa Fredericka Werthama, która doprowadziła do utworzenia w 1955 roku Kodeksu Komiksowego (Comics Code Authority) – zbioru nakazów i zakazów regulujących co i jak można pokazać w komiksach, a czego nie. Na tle tych wydarzeń śledzimy perypetie Weekly’ego, którego miłość do komiksów zaprowadziła do… domu pogrzebowego, a następnie na trop afery, która odmieniła jego życie.
Jak już wspomniałem, „Weekly” nie jest tak mroczny jak albumy z serii „Blacksad”. Choć i tu nie brakuje wielkich emocji oraz krwawych zbrodni, to jednak sama historia jest lżejsza i bardziej komediowa w formie. I mimo, że scenariuszowo nic Was tu nie zaskoczy, to nawet najbardziej radykalni fani głównej serii, będą się przy „Weeklym” po prostu dobrze bawić.
Za oprawę graficzną komiksu odpowiedzialny jest włoski artysta Giovanni Rigano, współtwórca m.in. serii „Czarodziejki W.I.T.C.H.” oraz publicystycznych powieści graficznych takich jak „Klimat” czy „Nielegalny”. Rigano nie próbuje naśladować kreski Juanja Guarnida, którego realistyczne rysunki są znakiem rozpoznawczym cyklu „Blacksad”. Jego kadry są inspirowane projektami Guarnidy, także fani bez problemu się tu odnajdą, ale stylistycznie są bardziej kreskówkowe i bardziej humorystyczne.
Jak wspomniałem we wstępie, nie miałem wobec „Blacksad Stories. Weekly” dużych oczekiwań. Jestem fanem oryginalnego cyklu, a z mojego doświadczenia wynika, że różnego rodzaju spin-offy najczęściej nie dorównują głównej serii (doświadczeni czytelnicy „Thorgala” wiedzą, o czym mówię). Tym razem jest inaczej. „Weekly” jest lżejszy, fabularnie i wizualnie, niż „Blacksad”, ale nadal oferuje solidną historię, wypełnioną ciekawymi bohaterami i osadzoną w niezmiennie intrygującym świecie. Warto dać temu komiksowi szansę.