„Bitwa” Rambaud, Richaud i Gil [RECENZJA]

Licząca blisko 200 stron „Bitwa” to nie zwykły komiks, ale obrazkowe widowisko poświęcone jednej z najkrwawszych bitew stoczonych przez armię Napoleona Bonapartego. Starciu, jakie od wieków fascynowało historyków i artystów, w tym samego Honoriusza Balzaka, który planował bitwie poświęcić powieść czego jednak, niestety, nigdy nie dokonał.

Zdaniem historyków bitwa pod Essling jest jedną z najważniejszych w historii. Choć zakończyła się bez wyraźnego rozstrzygnięcia, pokazała, że armię Napoleona można powstrzymać a nawet zmusić do wycofania. „Bitwa ta stanowiła początek serii porażek, które miały ogromny wpływ na kampanie cesarza” – pisze starciu historyk Louis Madelin. W konsekwencji w Europie ponownie uwierzono, iż Francję można pokonać czego rezultatem było kilka lat później (już po klęsce wielkiej armii w Rosji) powstanie szóstej koalicji antyfrancuskiej, która położyła kres napoleońskiemu imperium i rządom Bonapartego.

„Bitwa” jest komiksową adaptacją powieści Patrycja Rambauda uhonorowanej w 1997 roku prestiżową Nagrodą Goncourtów. To rozpisana na wiele głosów i perspektyw opowieść o bitwie, która pochłonęła kilkadziesiąt tysięcy istnień (jak policzono, pod Essling co trzy sekundy ginął jeden człowiek), a w konsekwencji – choć wtedy jeszcze nic na to nie wskazywało – zmieniła losy świata.

Komiks, podobnie jak powieść, pozbawiony jest tradycyjnej intrygi. Owszem, kluczowi bohaterowie mają swoje historie, a w tle pojawiają się akcenty obyczajowe, kryminalne czy nawet komediowe, ale wszystkie podporządkowane są jednemu celowi – pokazaniu bitwy z różnych perspektyw: zwykłego żołnierza, dowódcy, zagubionego młodzika, szlachcica pełniącego rolę łącznika pomiędzy oddziałami czy wreszcie samego Bonapartego i jego najbliższych współpracowników.

Co czyni „Bitwę” wyjątkową, to fakt, że opowiada głównie o autentycznych wydarzeniach i prawdziwych ludziach. W komiksowych kadrach nie brakuje postaci fikcyjnych, ale perypetie jakie stają się ich udziałem, są już jak najbardziej prawdziwe. Przygotowując się do napisania „Bitwy” Rambaud przestudiował nie tylko naukowe opracowania, ale również, a może przede wszystkim, wspomnienia uczestników tamtych wydarzeń, dzięki czemu mógł w swojej książce umieścić wątki i detale, jakie z reguły nie interesują historyków, ale czynią opowieść wiarygodną.

Ten autentyzm przebija z każdego kadru komiksu. „Bitwa” nie tylko wiernie opowiada o starciu pod Essling, ale również bardzo wiernie je pokazuje. „Zgodne z prawdą historyczną są u mnie żołnierskie mundury i garderoba cywilów, pieśni, dekoracje, topografia, panująca w owym czasie pogoda, a także portrety głównych postaci oraz ich wady i zalety” – zapewnia w posłowiu Patrick Rimbaud.

Te wszystkie detale znakomicie oddał w swoich planszach hiszpański rysownik Ivan Gil. „Bitwa” potrafi zachwycić zarówno przywiązaniem do szczegółów jak i graficznym rozmachem, choć formalnie nie ma tu żadnej rewolucji. Album narysowany i skomponowany jest bardzo klasycznie.

„Bitwa” nie jest komiksem dla każdego. To album adresowany przede wszystkim do osób zainteresowanych historią wojskowości, pasjonatów wielkich bitew oraz okresu wojen napoleońskich. Osoby szukające w nim porywającej opowieści na miarę „Wojny i pokoju” będą rozczarowane pobieżnie przedstawionymi historiami poszczególnych bohaterów czy nie wygranymi wątkami obyczajowymi, a takich sytuacji w albumie nie brakuje.