„Bellmer. Niebiografia” [RECENZJA]

Jeszcze kilka dni temu dałbym sobie rękę uciąć, że nagrodę dla najlepszego polskiego komiksu roku podczas tegorocznego MFKiG w Łodzi odbierze Krzysztof Owedyk za „Będziesz smażyć się w piekle”. Jednak kiedy przeczytałem najnowsze dzieło Marka Turka, nie jestem już tego taki pewien. Jego „Bellmer. Niebiografia” to komiks skazany na sukces.

Marek Turek, rysownik i scenarzysta, autor znakomitego cyklu „Fastnachtspiel” oraz samodzielnych historii „Bajabongo” i „NeST”, w swoim najnowszym dziele zmierzył się postacią Hansa Bellmera. Ten niemiecki (choć urodzony w Katowicach) malarz i rzeźbiarz w historii sztuki zapisał się dzięki serii instalacji i fotografii, w których wykorzystywał zrobione przez siebie naturalnej wielkości lalki. W swojej surrealistycznej i przepełnionej erotyką twórczości, Bellmer przekraczał wiele granic. Zafascynowany ciałem, które traktował jak „zdanie, który prosi się o rozłożenie, by za pomocą nieskończonej serii anagramów, odkryły się jego prawdziwe znaczenia”, dzięki swoim lalkom mógł te ciało demontować i składać na nowo, nadając mu nowe znaczenia i formy wyrazu.

Komiks Marka Turka, zgodnie ze swoim tytułem, nie jest klasyczną biografią. Autor co prawda opowiada w nim o wydarzeniach z życia Hansa Bellmera, ale tylko po to, żeby pokazać w jaki sposób wpłynęły one na twórczość artysty. „Niebiografia” to bowiem opowieść bardziej o sztuce niż o życiu.

Na niecałych 100 stronach Marek Turek przedstawia kluczowe, z perspektywy Bellmera-artysty, wydarzenia z jego biografii: pierwszą wystawę zakończoną aresztowaniem rzeźbiarza, narodziny pomysłu stworzenia lalki czy niezwykły związek z Unicą Zürn, której zdjęcia, przedstawiające ją nagą i związaną, należą dziś do najbardziej rozpoznawalnych prac artysty. Te epizody Turek przedstawia w onirycznych, choć stworzonych z przywiązaniem do historycznych detali, rozdziałach, w których fakty mieszają się z sennymi jawami dając czytelnikom wrażenie spojrzenia w umysł twórcy.

Historię Bellmera autor opowiedział w konwencji „komiksu bez słów”. Czarno-białe rysunki Marka Turka są niezwykle sugestywne, a nieoczywiste kadrowanie wydobywa z nich wiele znaczeń i symboli. Brak klasycznych dymków sprawia, że czytelnik koncentruje się tylko na rysunkach, choć ta decyzja bynajmniej nie ułatwia odbioru albumu. „Bellmer. Niebiografia” nie jest dziełem niezrozumiałym, ale wymaga od czytelników przygotowania i poznania choćby podstawowych informacji na temat życia oraz twórczości niemieckiego artysty. Dopiero tak przygotowany odbiorca doświadczy komiks Marka Turka najpełniej.

„Bellmer. Niebiografia” jest wydawnictwem wyjątkowym. To komiks, podczas którego lektury doznacie tego wyjątkowego uczucia, które pojawia się wtedy, kiedy temat, pomysł na jego przedstawienie oraz wrażliwość autora łączą się ze sobą w wyjątkowy sposób dając dzieło jedyne w swoim rodzaju. Ja w komiksie Marka Turka zakochałem się po pierwszej lekturze, a w sumie przeczytałem go już trzy razy. I na pewno będę do niego wracał. Koncepcyjnie Intrygujący, fabularnie ciekawy oraz mistrzowsko wykonany jest jednym z tych dzieł, których nie można nie znać.

Komiks „Bellmer. Niebiografia” ukazał się nakładem wydawnictwa Kultura Gniewu.