Pierwszy od dłuższego czasu komiks o Mrocznym Rycerzu, który mi się spodobał i mnie zaintrygował. Nie jest to dzieło przełomowe, ale naprawdę solidna i przemyślana komiksowa produkcja.

„Bat-Man. Pierwszy rycerz” opowiada o początkach superbohaterskiej kariery Bruce’a Wayne’a. Akcja komiksu rozgrywa się w pierwszej połowie 1939 roku. Za kilka miesięcy w Europie wybuchnie najokrutniejsza ze znanych nam wojen, a mimo wiszącego w powietrzu zagrożenia spora część Ameryki nie kryje swoich fascynacji niemieckim faszyzmem.

W takiej atmosferze Gotham wstrząsa seria brutalnych zabójstw. Ktoś likwiduje najważniejszych ludzi w mieście i, mimo szerokiej akcji policji kierowanej przez komisarza Gordona, pozostaje nieuchwytny. Tymczasem ludzie coraz częściej mówią o zamaskowanym superbohaterze, który nocami pilnuje porządku na ulicach Gotham. Czy tajemniczemu, budzącemu grozę Bat-Manowi uda się dopaść mordercę?

„Bat-Man. Pierwszy rycerz” to efektowny hołd złożony pulpowym powieściom i kryminalnym filmom spod znaku noir. Scenariuszowo i wizualnie komiks wyrasta z fascynacji Jurgensa i Perkinsa najwcześniejszymi historiami o Batmanie. „Pierwszy rycerz” jest więc opowieścią przyziemną, pozbawioną efektowych gadżetów, z których dziś słynie Mroczny Rycerz i bardziej niż na akcji skupioną na bohaterach. Aczkolwiek Dan Jurgens nie jest tu do końca konsekwentny, bo o ile postać i działania Batmana są realistyczne, to sprawa z jaką się mierzy, w której główną rolę odgrywają żywe trupy, to już czysta fantastyka. I ten kontrast trochę mi zgrzyta.

Od strony wizualnej „Pierwszy rycerz” jest bardzo efektowny, a jego narysowanie poprzedził intensywny research. W jednym z wywiadów Mike Perkins wspominał, że poświęcił pół dnia na ustalenie jak wyglądały podeszwy butów w 1939 roku, a laboratorium, w jakim pracuje Bruce Wayne, zostało zaprojektowane na wzór laboratorium Thomasa Edisona.

Plansze Perkinsa są realistyczne i bogate w detale, choć często skąpane w mroku. Brytyjski artysta, który ma również bogate doświadczenie jako inker, duży nacisk kładzie na wykorzystanie w swoich kadrach światłocienia oraz selektywnego oświetlenia postaci dodając planszom emocjonalnej głębi.

„Bat-Man. Pierwszy rycerz” przypadł mi do gustu, ale jestem przekonany, że gdyby Dan Jurgens odpuścił sobie cały wątek fantastyczny i stworzył w 100% realistyczną, utrzymaną w klimacie czarnego kryminału opowieść, to komiks byłby jeszcze lepszy. Wydawnictwo DC Comics niedawno zapowiedziało, że miniseria doczeka się kontynuacji. Mam nadzieję, że przy kolejnej części scenarzysta pójdzie tą właśnie drogą.

Zostaw odpowiedź