„Barbarella” Forest [RECENZJA]

Barbarella w tym roku skończyła 55 lat. Niegdysiejszy symbol seksu i obyczajowego wyzwolenia dziś nie robi już takiego wrażenia jak pół wieku temu, ale wciąż przykuwa uwagę odbiorców. Za oceanem niebawem zadebiutuje poświęcona Barbarelli nowa seria komiksowa, a w Polsce właśnie ukazały się jej pierwsze przygody napisane i narysowane przez Jean-Claude’a Foresta.

Powołana do życia w 1962 roku Barbarella jest dzieckiem swoich czasów. Dziewięć lat wcześniej Hugh Hefner założył magazyn „Playboy”, dwa lata wcześniej do sprzedaży trafiła pierwsza pigułka antykoncepcyjna, a rok wcześniej w Londynie pojawiły się pierwsze sukienki mini. Hasła wolnej miłości coraz szerzej niosły się po świecie, a uprawianie seksu stało się przede wszystkim zabawą, a nie prokreacyjnym obowiązkiem. Te zmiany nie pozostały bez wpływu na kulturę. W latach 60. Narodziły się takie komiksowe bohaterki jak Modesty Blaise, Vampirella czy francuska Jodelle – niezależne, piękne i pewne swoich wdzięków. Oraz, oczywiście, Barbarella, która była pierwszą z nich.

Jean-Claude Forest wymyślając Barbarellę chciał stworzyć postać nie tylko atrakcyjną dla czytelników, ale przede wszystkim nowoczesną. Jego bohaterka, wzorowana na ówczesnym symbolu seksu Brigitte Bardot to, jak sam mówił, „dziewczyna wolna, dzika, niezależna. Jednak nie jest ani sufrażystką ani żandarmem. Pozostaje bardzo kobieca i ma ten przywilej, że może czasem zaprzeczyć samej sobie. Nie jest wampem, raczej antywampem. (…) Wbrew temu, co opowiadają, zupełnie nie jest skandalistką”. Jednak w pierwszej połowie lat 60. scenariusze i rysunki Foresta wywołały szok wśród francuskich odbiorców, a premiera pierwszego samodzielnego komiksu o jej przygodach w 1964 roku zakończyła się obyczajową aferą oraz zakazem reklamowania albumu i jego sprzedaży nieletnim.

„Barbarella” to opowieść o samotnej bohaterce przemierzającej wszechświat i przeżywającej na różnych planetach niesamowite przygody. Pierwsza część komiksu składa się w większości z połączonych ze sobą krótszych historii, druga zatytułowana „Gniew minutojada” jest już rozbudowaną, pełnometrażową opowieścią. Podczas swoich podróży Barbarella spotyka dziesiątki istot, z których nie wszystkie mają wobec niej dobre zamiary. Niejednokrotnie jej życie znajduje się w niebezpieczeństwie, ale dziewczyna zawsze znajduje sposób, żeby wyjść cało z największych tarapatów, nawet jeśli to ma oznaczać, że musi zrzucić z siebie ubranie (co robi nadzwyczaj często).

Czytelnicy oczekujący po „Barbarelli” skandalu, będą zawiedzeni. Komiks Jean-Claude’a Foresta, choć nie brakuje w nim nagości, jest dziełem eleganckim, a tytułowa bohaterka nie ma w sobie nic uwodzicielskiej kobiety fatalnej. Barbarella jest świadoma swoich wdzięków, lubi seks i się z tym nie kryje, ale jest w tym wszystkim niezwykle urocza, a przede wszystkim niewinna. Poza tym jest spontaniczna, dziecięco naiwna i mało co jest w stanie zepsuć jej dobry humor. Barbarelli zwyczajnie trudno jest nie lubić.

Scenariuszowo komiks Foresta do pewnego stopnia przypomina młodszego o 5 lat „Valeriana”. Seria Pierre’a Christina i Jean-Claude’a Mézières nie jest tak nasycona erotyką jak „Barbarella”, ale w obu tytułach znajdziemy rozległy świat zamieszkały przez najdziwniejsze stworzenia oraz głównych bohaterów obdarzonych wyjątkowym talentem do pakowania się w kłopoty. Fabularnie dzieło Foresta nie jest idealne. Pierwsza część komiksu intryguje mnogością pomysłów, ale irytuje narracyjnym chaosem (co jednak można wytłumaczyć tym, że składa się ona z odcinków publikowanych pierwotnie w periodyku). Druga, po efektownym otwarciu, dość szybko staje się fabularnie mętna, a co za tym nieco męcząca.

Zaskakująco świeżo prezentują się czarno-białe rysunki Jean-Claude’a Foresta. Jego lekka kreska, często sprawiająca wrażenie odręcznego szkicu, zaskakuje dynamiką i bogactwem detali, które udało się artyście za jej pomocą przekazać.

Barbarella znakomicie oparła się próbie czasu, a jej komiksowe przygody zestarzały się znacznie lepiej niż filmowa adaptacja z Jane Fondą. Zasiadając do lektury komiksu spodziewałem się urokliwej ramoty. Tymczasem „Barbarella” okazała się dziełem zaskakująco świeżym i wizualnie atrakcyjnym.

Warto w tym miejscu zauważyć, że fascynacja postacią gwiezdnej podróżniczki wciąż trwa. Poza nową serią komiksową, która zadebiutuje za oceanem jeszcze w tym roku, od dawna mówi się o nowych filmowych przygodach Barbarelli. Kilka lat temu ich realizacją poważnie zainteresowany był Robert Rodriguez, a później projekt trafił w ręce Nicolasa Windinga Refna, autora m.in. udanej trylogii „Pusher”, który planował realizację serialu telewizyjnego na podstawie komiksu Foresta. Niestety, projekt wciąż nie doczekał się realizacji, ale zainteresowanie filmowców dowodzi, że Barbarella wciąż ma w sobie potencjał i wciąż jest postacią, która może zainteresować nowe pokolenia odbiorców.

Komiks „Barbarella” ukazał się nakładem Wydawnictwa Kurc.