Andrew Lincoln odchodzi z „The Walking Dead”

Dziewiąty sezon „The Walking Dead” będzie ostatnim, w którym wystąpi Andrew Lincoln wcielający się w postać Ricka Grimesa. Nowa „twarzą” produkcji ma zostać Norman Reedus.

Decyzja Lincolna jest sporym zaskoczeniem, gdyż „The Walking Dead” jest dziś jednym z najpopularniejszych seriali na świecie. Co więcej, postać Ricka Grimesa, w którego wciela się aktor, jest głównym bohaterem produkcji jak również i komiksowej serii Roberta Kirkmana, której serial jest adaptacją. Rezygnacja Lincolna to dodatkowe wyzwanie dla scenarzystów, ale nie oznacza zakończenia produkcji, która od samego początku fabularnie dość swobodnie podchodzi do pierwowzoru. Przykładowo, w ostatnim sezonie serialu uśmiercono Carla – syna Ricka, który w komiksie żyje, ma się dobrze i pozostaje jednym z kluczowych bohaterów.

Andrew Lincoln nie ukrywał, że praca przy „The Walking Dead” jest dla niego sporym wyzwaniem. Mieszkający w Londynie aktor musiał ciągle podróżować między Anglią i Stanami, gdzie powstają zdjęcia do serialu. Poza tym był już nieco zmęczony udziałem w serialu, którego finał wciąż nie wiadomo kiedy nastąpi. – Musi być jakiś koniec tej historii. Być może moje wyobrażenie tego końca odbiega od wizji producentów i ludzi, z którymi pracuję, ale to już zupełne inna sprawa – mówił w jednym z wywiadów Lincoln.

Nowym głównym bohaterem „The Walking Dead” ma zostać Daryl, w którego rolę wciela się Norman Reedus. Nieoficjalne źródła podają, że za udział w 9 sezonie serialu aktor miałby otrzymać gażę w wysokości aż 20 milionów dolarów.

Serial „The Waking Dead” to jeden z największych sukcesów w historii telewizji. Adaptacja komiksowej serii Roberta Kirkmana, Tony’ego Moore’a i Charliego Adlarda gromadzi przed telewizorami w USA po kilkanaście milionów widzów, a jej popularność nie maleje. Produkcja doczekała się również serii towarzyszącej zatytułowanej „Fear the Walking Dead”.

Źródło: The Hollywood Reporter