„Żona dyplomaty” i „Strzały na Służewcu” Rzecznik i Wicherek [RECENZJA]

„Żoną dyplomaty” i „Strzałami na Służewcu” Michał Rzecznik i Leszek Wicherek reaktywują tzw. „komiks milicyjny”. Co więcej, robią to dobrze. Mam nadzieję, że porucznika Bogusława Kota – głownego bohatera obu tytułów – czeka kariera na miarę Żbika lub Borewicza.

Bogusław Klaudiusz Kot jest kawalerem (rocznik 1938), właścicielem mieszkania M2 oraz samochodu 125p. Jest też porucznikiem Milicji Obywatelskiej. Do jego gabinetu trafia bogaty pan Debois, adresat listu z żądaniem 150 000 złotych w zamian za zapewnienie bezpieczeństwa jego młodej żonie. Milicja postanawia zastawić na szantażystów pułapkę, w której przynętą ma być sam Debois.

W czasach PRL komiksy o kapitanie Żbika znał każdy. 53 zeszyty poświęcone jego przygodom sprzedane zostały w łącznym nakładzie ponad 11 milionów egzemplarzy. Cykl, który przez lata ewoluował od klasycznego kryminału do moralizatorskich historii adresowanych do młodzieży szkolnej, przybliżał czytelnikom kulisy pracy Milicji Obywatelskiej. Taki też był cel i sens jego istnienia. Perypetie Żbika miały budować w społeczeństwie sympatię do instytucji, którą w tamtych czasach mało kto lubił.

Komiksy o Bogusławie Kocie oparte są na podobnym schemacie. O tytułowym bohaterze wiemy w sumie niewiele, choć w „Strzałach na Służewcu” pojawia się kilka kadrów poświęconych bolesnym wydarzeniom z jego przeszłości. Fabuła obu zeszytów skoncentrowana jest na pracy milicji. Kryminalna intryga nie jest skomplikowana, a jej rozwiązanie – z perspektywy przeczytania obu zeszytów – oczywiste. Jednak dzięki talentowi scenarzysty Michała Rzecznika, członka grupy Maszin, całą historię śledzi się z wypiekami na twarzy. W drugim zeszycie autor dodatkowo w sprytny sposób przerywa fabułę w punkcie kulminacyjnym by wznowić opowieść od wydarzeń późniejszych, dodatkowo potęgując u odbiorcy uczucie ciekawości o to, co będzie dalej.

Tym, co czyni komiksowe przygody Bogusława Kota wyjątkowymi, jest wierne odtworzenie realiów połowy lat 70. ubiegłego wieku. W komiksowych kadrach pojawiają się Pałac Mostowskich (gdzie mieściła się Komenda Stołeczna Milicji Obywatelskiej), Hala Mirowska, charakterystyczna butelka Pepsi-Coli, nieistniejący już pomnik Juliana Marchlewskiego czy pochodzące z „epoki” okładki książek i pism oraz plakaty. Tytułowa „żona” ma twarz Barbary Brylskiej, aktorki, która w tamtych czasach przeżywała okres swojej największej popularności zarówno w Polsce jak i ZSRR i nosi sukienkę zaprojektowaną przez Stołeczne Zakłady Wyrobów Konfekcyjnych „Leda” (działających w latach 1962-1998 roku). W dalszych planach poukrywanych jest wiele innych smaczków, jak choćby fragment okładki „Mindig magasabbra”, płyty węgierskiego zespołu rockowego Locomotiv GT, czy pismo „Ameryka”. Mnie osobiście najbardziej ujęła ze serce scena, w której porucznik Kot robi herbatę gotując wodę w zlewce za pomocą grzałki, którą potem wiesza do wystygnięcia na klamce okiennej. Każdy kto żył w tamtych czasach wie, że w PRL-owskich zakładach pracy nie był to widok niecodzienny.

W kadrach „Żony dyplomaty” i „Strzałów na Służewcu” udało się połączyć wciągającą intrygę kryminalną z sentymentalnym, nostalgicznym wizerunkiem PRL-u, za którym wciąż tęskni niemała część naszego społeczeństwa. O tym, że jest to znakomita recepta na sukces przekonał się już wcześniej Ryszard Ćwirlej. Jego powieści o poznańskich milicjantach podbiły serca zarówno czytelników jak i krytyków. Michał Rzecznik i rysownik Leszek Wicherek udowadniają, że ten przepis sprawdza się również w komiksie.

Scenarzysta serii marzy aby cykl o przygodach Bogusława Kota liczył co najmniej 12 zeszytów, których premiery odbywałby się co kwartał. Na razie jest daleki od realizacji tego planu. Premiera „Żony dyplomaty” miała miejsce w październiku ubiegłego roku. „Strzały na Służewcu” ukazały się równo rok później. Scenarzysta ma jednak pomysł jak to zmienić. – Po doświadczeniach drugiego zeszytu widzę, że aby przyspieszyć muszę zacząć pracować nad kolejnymi częściami równolegle z dwoma rysownikami. Mam nadzieję, że uda mi się wprowadzić taki system i kolejne odcinki będą ukazywać się częściej – powiedział mi Michał Rzecznik.

Trzymam kciuki za powodzenie tego planu. „Żona dyplomaty” i „Strzały na Służewcu” są bowiem jak idealna przystawka. Znakomite, ale potęgują apetyt na kolejne „dania”.

Seria ukazuje się nakładem wydawnictwa Widnokrąg.

.