„Totalnie nie nostalgia” [RECENZJA]

„Totalnie nie nostalgia” na długo przed premierą stała się najgłośniejszym polskim komiksem ostatnich miesięcy. Dzięki zakrojonej na szeroką skalę kampanii reklamowej trudno było o dziele Wandy Hagedorn i Jacka Frąsia nie usłyszeć. Akcja promocyjna wywindowała również oczekiwania czytelników, z których większość spodziewała się po „Totalnie nie nostalgii” co najmniej arcydzieła. Do lektury albumu zasiadałem więc, jak Kasia Kowalska, pełen obaw. I co? I dałem się mu porwać od pierwszej strony.

„Totalnie nie nostalgia” to rozpisana na 240 stron historia życia Wandy Hagedorn. Jej dorastania w rodzinie zdominowanej przez ojca tyrana, dojrzewania w siermiężnych czasach PRL-u i drodze do niezależności. Historia bardzo osobista i bardzo szczera, w której nie brakuje trudnych tematów oraz najskrytszych rodzinnych sekretów.

Dzieło Wandy Hagedorn i Jacka Frąsia najkrócej można byłoby określić mianem polskiej odpowiedzi na „Fun Home” Alison Bechdel. Oba są komiksowymi memuarami, oba w dużej mierze dotyczą relacji autorek z ich ojcami, oba też są bogate w odniesienia literackie. „Totalnie nie nostalgia” powstało z inspiracji powieścią graficzną Bechdel. Hagedorn tego nie kryje i już na samym początku albumu wspomina, że „Fun Home” jest dla niej dziełem ważnym, które czytała już kilka razy (i planuje do niego wracać). Jednak nazwanie „Totalnie nie nostalgii” epigonizmem jest dla tego komiksu krzywdzące. Memuar Wandy Hagedoron, choć koncepcyjnie przypomina utwór Bechdel, jest dziełem oryginalnym, autonomicznym, a przede wszystkim na wskroś polskim.

W kadrach „Totalnie nie nostalgii” nie ma polityki. Sporadycznie pojawiają się w nich wzmianki o partii, fragmenty archiwalnych gazet czy nazwiska ówczesnych „decydentów”. Wanda Hagedorn nie stworzyła również kolejnej nostalgicznej opowieści o PRL-u pełnej wspomnień gumy Donald i smaku oranżady w plastikowych torebkach. „Totalnie nie nostalgia” to opowieść o kobietach. Na przykładzie swojej rodziny: matki, sióstr, babć i ciotek Wanda Hagedorn pokazuje w jaki sposób kobiety odnajdywały się w świecie zdominowanym i rządzonym przez mężczyzn, a takim w jej oczach był właśnie PRL. Przedstawia ich trudną codzienność, ale też i cichą walkę o niezależność.

Choć z gruntu feministyczny, komiks Hagedorn i Frąsia nie jest nudną rozprawą na temat ideologii. To opowieść o dorastaniu, codzienności oraz przygodach jakie niesie „zwyczajne” życie. W „Totalnie nie nostalgii” nie brakuje wielkich dramatów, a nawet traum. Nie brakuje jednak też humoru i ironii. Największą siłą memuaru są kryjące się w nim emocje. Hagedorn szczerze dzieli się z czytelnikami wrażeniami jakie wywarły na niej dziecięce lektury, przerażającymi wspomnieniami z wakacji na wsi, kiedy po raz pierwszy zetknęła się ze śmiercią czy upokarzającymi relacjami z ojcem. Niekiedy szokuje, ale zawsze jest wiarygodna, dzięki czemu lektura „,Totalnie nie nostalgii” nikogo nie pozostawi obojętnym.

Za stronę graficzną memuaru odpowiedzialny jest Jacek Frąś, artysta, który, moim zdaniem, komiksy rysuje stanowczo za rzadko. Autor znakomitego „Glinna” i stworzonej wspólnie z Grzegorzem Januszem „Tragedyji Płockiej”, swojemu najnowszemu albumowi poświęcił ponad dwa lata życia, ale efekty jego pracy są zachwycające. Opowieść o życiu Wandy Hagedorn osadzona jest w konkretnej i prawdziwej rzeczywistości. Wspierając się archiwalnymi zdjęciami (również z albumu autorki) oraz filmami z tamtych lat, Jacek Frąś wiernie odtworzył ją w komiksowych kadrach. Rysunki ulic, budynków, strojów, mebli a nawet fryzur powstały w oparciu o drobiazgową dokumentację. Historia Wandy Hagedorn podzielona jest na 3 części poświęcone dzieciństwu, młodości i wchodzeniu w dorosłość. Z każdym kolejnym rozdziałem rysunki Frąsia stają się coraz bardziej realistyczne i, podobnie jak scenariusz, „poważniejsze”.

„Totalnie nie nostalgia” to dzieło skazane na sukces. Artystyczny na pewno, ale mam nadzieję, że również komercyjny. Komiksowa biografia nie unikająca trudnych tematów, miejscami szokująca, ale do bólu szczera i przejmująca. To zupełnie inne spojrzenie na czasy PRL, od tego jakie od lat dominuje w mediach. Pozbawione polityki i taniego sentymentalizmu, a skupione na bohaterach. To opowieść o dorastaniu i dojrzewaniu kobiety, dla której feminizm – z racji życiowych doświadczeń – był przeznaczeniem. Na różnych forach internetowych pojawiają się już komentarze atakujące „Totalnie nie nostalgię” właśnie za feministyczne przesłanie i ten „straszny genderyzm”. Apeluję do ich autorów, żeby komiks przeczytali raz jeszcze i spróbowali, co nie jest trudne, dostrzec w nim dramat kobiety wychowanej w rodzinie zatruwanej przez despotycznego, toksycznego ojca. Mężczyzny wykorzystującego swoją siłę do dominacji nad żoną i córkami, a przede wszystkim nie dostrzegającym w nich równorzędnych mu partnerów. I być może wtedy, kiedy zrozumieją o czym naprawdę jest „Totalnie nie nostalgia”, zmienią zdanie.

Album Wandy Hagedorn i Jacka Frąsia inauguruje cykl „Nowy Komiks Polski”, inicjatywę Wydawnictwa Komiksowego. Pod tym szyldem ukazywać się mają komiksy najlepszych rodzimych autorów, w tym dzieła Anny Krztoń, Michała Rzecznika, Daniela Chmielewskiego (do scenariusza Olgi Tokarczuk) oraz Daniela Odiji i Wojciecha Stefańca. Jeśli utrzymają poziom „Totalnie nie nostalgii”, to „Nowy Komiks Polski” ma szansę stać się serią, której posiadanie będzie obowiązkiem każdego miłośnika rysunkowej sztuki.

Komiks „Totalnie nie nostalgia” ukazał się nakładem Wydawnictwa Komiksowego oraz Kultury Gniewu.

.