„Thanos powstaje” Aaron i Bianchi [RECENZJA]

Powołany do życia jeszcze w 1973 roku Thanos jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych czarnych charakterów uniwersum Marvela. Komiks „Thanos powstaje”, napisany przez Jasona Aarona, jest pierwszą opowieścią o narodzinach tego zakochanego w Śmierci kosmicznego mordercy.

Pomysłodawcą postaci Thanosa jest scenarzysta i rysownik Jim Starlin, który powołał do życia także znanych z serii „Strażnicy galaktyki” Draxa Niszczyciela oraz Gamorę. Bohater zadebiutował jako przeciwnik Iron Mana, ale szybko znalazł swoje miejsce w świecie Marvela i w późniejszych latach stawał do walki z licznymi superbohaterami: Daredevilem, Silver Surferem czy drużyną Avengers

Thanos jest bezwzględnym mordercą i niszczycielem światów, którego do makabrycznych czynów motywuje miłość do… Śmierci. By zaimponować swojej wybrance, pokazującej mu się jako rzeczywista osoba, dopuszcza się kolejnych okrucieństw, jednak „apetyt” ukochanej okazuje się niemożliwy do zaspokojenia.

W miniserii „Thanos powstaje” poznajemy okoliczności narodzin tytułowego bohatera, który przychodzi na świat na Tytanie – księżycu Saturna, zamieszkałym przez wysoko rozwiniętą cywilizację ceniącą pokój oraz wiedzę. W wyniku genetycznej skazy chłopiec różni się od swoich rówieśników, ale wyrasta na spokojnego młodzieńca cieszącego się opinią najlepszego ucznia w szkole. Przypadkowe spotkanie z piękną dziewczyną stanie się początkiem nowego rozdziału w jego życiu. Za jej namową Thanos wraz z grupą przyjaciół organizuje wyprawę, która kończy się tragedią. To wydarzenie wywiera olbrzymi wpływ na jego psychikę. Szukając odpowiedzi na pytania dotyczące przyczyn wypadku, Thanos coraz bardziej pogrąża się w szaleństwie. Wraz ze zdobywaną wiedzą rośnie liczba pytań, a zdobycie na nie odpowiedzi wymaga ofiar…

Pochodzenie głównego bohatera komiksu nigdy nie było zagadką. W jego przygodach pojawiały się liczne wzmianki na temat jego młodości, miejsca narodzin oraz czynów, których się dopuścił. Jason Aaron w swojej miniserii skupił się zatem nie tyle na jego biografii, co okolicznościach i motywach jakie ze spokojnego mutanta uczyniły zabójcę budzącego grozę we wszechświecie. Centralnym elementem komiksu jest więc relacja Thanosa ze Śmiercią, do której Aaron wprowadza element niespodzianki.

Mimo zaskakującego finału, „Thanos Rising” pozostaje sztampową, choć sprawnie opowiedzianą historią o narodzinach zła. O utalentowanym, acz nierozumianym i odrzuconym przez najbliższych odludku, którego samotność i chęć zwrócenia na siebie uwagi, pcha do coraz gorszych czynów. Rysunki Simone’a Bianchiego, utrzymane w typowych dla tego artysty stonowanych kolorach, znakomicie współgrają z mrocznym scenariuszem Aarona, choć na tle innych wydawnictw sygnowanych logiem Marvela nie zaskakują niczym nowym.

„Thanos powstaje” zdecydowanie nie jest komiksową lekturą obowiązkową. Jest za to dobrym wstępem do monumentalnej opowieści „Nieskończoność”, w której Thanos zmierzy się z Avengers. Jej premiera już w październiku.

Komiks „Thanos powstaje” ukazał się nakładem wydawnictwa Egmont.