Sortownia #3: Baśnie, Jessica Jones, Deadpool, Thunderbolts, Wieczni Batman i Robin

W trzecim odcinku „Sortowni” pochylam się głównie nad superbohaterami, ale poświęcam chwilę również „Baśniom” Billa Willinghama, które powoli dobiegają końca. 

BAŚNIE. DŁUGO I SZCZĘŚLIWIE
„Baśnie” towarzyszą mi już od 10 lat. Kiedy w 2007 roku Egmont wydał pierwszy tom cyklu Billa Willinghama, był to jeden z najlepszych komiksowych tytułów jakie można było kupić za pieniądze. Perypetie baśniowych istot wygnanych do naszego świata i walczących o odzyskanie rodzinnego świata z rąk demonicznego Adwersarza, dostarczyły mi wielu niezapomnianych wrażeń. Niestety, jak to w przypadku wielu długich serii bywa, w pewnym momencie „Baśnie” straciły impet. Wraz z pokonaniem Adwersarza fabuła cyklu zaczęła dryfować bez celu, aż osiągnęła dno w niesławnym tomie trzynastym zatytułowanym „Wielki baśniowy crossover”.

Od tego czasu „Baśnie” znacznie się poprawiły. Wciąż daleko im do poziomu sprzed lat, ale muszę przyznać, że „Długo i szczęśliwie” czytało się naprawdę dobrze. Fabularnie tom przygotowuje grunt pod ostateczne starcie, jakie ma się rozegrać w kolejnym, finałowym już albumie cyklu. I robi to nieźle. Scenariusz obfituje w dramatyczne wydarzenia, a wielu kluczowych bohaterów odchodzi z tego świata. Fabularnie wymuszony konflikt pomiędzy Śnieżką i Różą Czerwoną został w „Długo i szczęśliwie” umotywowany „historią z przeszłości”. Logicznie ma więc sens, choć mnie do końca nie przekonał. Premiera ostatniego tomu „Baśni” prawdopodobnie jeszcze w tym roku.

JESSICA JONES – ALIAS, TOM 3
To już przedostatni tom znakomitej serii stworzonej przez scenarzystę Briana Michaela Bendisa i rysownika Michaela Gaydosa. Choć od premiery jej pierwszego zeszytu minęło już 16 lat, „Jessica Jones – Alias” nic się nie zestarzała. Mroczna i klaustrofobiczna opowieść o byłej superbohaterce prowadzącej niewielkie biuro detektywistyczne wciąż zwraca na siebie uwagę znakomicie zarysowanymi bohaterami, ciętymi dialogami i bezkompromisowymi scenariuszami, w których nie brakuje poważnych tematów. Nie inaczej jest z opisywanym tomem, w którym Jessica Jones prowadzi śledztwo w sprawie Mattie Franklin, dziewczyny będącej kolejnym wcieleniem Spider-Woman a jednocześnie mocno związanej z niesławnym J. Jonahem Jamesonem.

Trzecia część przygód Jessiki Jones to kolejna mroczna historia, w której obok kryminalnej zagadki nie brakuje ludzkiego okrucieństwa, bezinteresownej podłości, ale też… humoru. Spotkanie z Mattie Franklin jest dla Jessiki nie tylko początkiem kolejnego śledztwa (być może najtrudniejszego w jej karierze), ale przede wszystkim pretekstem do stawienia czoła demonom z własnej przeszłości. To chyba najlepszy tom z dotychczas wydanych, a jednocześnie intrygujący wstęp do kolejnego, w którym poznamy wreszcie okoliczności w jakich Jessica została superbohaterką.

DEADPOOL CLASSIC, TOM 2
Pierwszy tom „Deadpool. Classic” zbierający najstarsze komiksowe historie o najemniku z nawijką okazał się mieć wartość głównie historyczną. Ponad dwudziestoletnie opowieści nie wytrzymały próby czasu i dziś pozostają jedynie ciekawostką oraz wzorcowym przykładem komiksowego kiczu lat 90. Drugi tom jest nieco lepszy. Znalazły się w nim trzy historie napisane przez Joe Kelly’ego, scenarzystę uznawanego za najważniejszego w dziejach Deadpoola. To dzięki niemu Wade Wilson z kolejnego antybohatera w masce przeistoczył się w niezrównoważonego najemnika z nawijką, a jego przygody nabrały parodystycznego humoru pełnego slapstickowych żartów i popkulturalnych aluzji.

I taki też jest drugi tom jego klasycznych przygód. Fani Wilsona znajdą w nim solidną porcję superbohaterskiej nawalanki, sporo klasycznych odzywek Deadpoola oraz kilka niecodziennych pomysłów fabularnych. Ci, którzy najemnika z nawijką nie lubią i nie rozumieją fenomenu jego popularności, po lekturze albumu zdania raczej nie zmienią.

THUNDERBOLTS. PUNISHER KONTRA THUNDERBOLTS
Seria, która w teorii powinna być przebojem, nigdy tego sukcesu nie osiągnęła i po tomie „Punisher kontra Thunderbolts” zakończyła żywot. Trudno się temu dziwić, bowiem żadnemu z autorów, którzy przewinęli się przez 32 zeszyty „Thunderbolts” nie udało się na drużynę złoczyńców znaleźć sensownego pomysłu. Nie inaczej jest z ostatnim tomem, w którym dochodzi do rozłamu w zespole, a Punisher postanawia wykończyć swoich niedawnych towarzyszy broni. Zapowiedź fabuły jest znacznie lepsza niż sam komiks. Scenariusz pełen jest nielogiczności i absurdalnych rozwiązań fabularnych, humoru jest w nim jak na lekarstwo, a rysunki są zwyczajnie słabe. Po lekturze „Punisher kontra Thunderbolts” z czystym sumieniem stwierdzam, że przedwczesne zakończenie wydawania „Thunderbolts” było jedną z najlepszych decyzji w historii tej serii.

WIECZNI BATMAN I ROBIN, TOM 2
„Wieczny Batman” zaczął się nieźle, ale skończył słabo. Podobnie, niestety, rzecz się ma z jego kontynuacją. Pierwszy tom „Wiecznych Batmana i Robina” był sprawnie opowiedzianą i pełną fabularnych niespodzianek historię. Drugi jest kolejną superbohaterską nawalanką, w jakich duet złożony z Jamesa Tyniona IV i Scotta Snydera się specjalizuje.

„Wieczni Batman i Robin” opowiadają o walce zamaskowanych herosów z Matką, tajemniczą handlarką ludźmi i „hodowczynią” zabójczych wojowników na zamówienie. Swego czasu Batman próbował stawić jej czoła, ale jego misja – jak się okazało po latach – zakończyła się fiaskiem. Pod nieobecność Mrocznego Rycerza (akcja miniserii dzieje się w czasie, kiedy dotknięty amnezją Bruce Wayne nie pełni już obowiązków obrońcy Gotham a rolę Batmana przejął komisarz Gordon) do walki z Matką stają Robini oraz ich sojusznicy.

Pierwszy tom „Wiecznych Batmana i Robina” był solidną superbohaterską produkcją przykuwającą uwagę czytelników zarówno mnogością wydarzeń jak i bohaterów. Z tych ostatni najciekawszą była sama Matka – przeciwniczka wyjątkowa, bo działająca z ukrycia i unikająca otwartej walki. W drugim tomie niewiele z tego pomysłu zostało. W finale Matka okazuje się kolejnym sztampowym arcyzłoczyńcą, a jej misterny i pełen dwuznaczności plan okazuje się – jak to zwykle bywa – sposobem na zdobycie/zniszczenie świata.

„Wieczni Batman i Robin” kończą jako kolejna superbohaterska nawalanka. Nie najgorsza, ale i nie najlepsza.

  • Zamierzam sięgnąć po trzeci tom Aliasa, aczkolwiek dwa pierwsze mnie nie powaliły :/