„Papierowy rewolwer” Płóciennik [RECENZJA]

Paweł Płóciennik jest twórcą nieustannie szukającym nowych form wyrazu, a co za tym idzie wciąż zaskakującym swoich czytelników. „Papierowy rewolwer” jest najambitniejszym, najbardziej dopracowanym, ale i najtrudniejszym dziełem w jego dotychczasowej karierze komiksowej.

Bohaterem albumu jest Włodzimierz Szymanowicz, zapomniany dziś poeta i malarz, który zginął w wieku zaledwie 20 lat w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach. 4 marca 1967 roku artysta, wtedy student warszawskiej ASP, zorganizował na uczelni imprezę z okazji sprzedania swojego pierwszego obrazu. W pewnym momencie Szymanowicz znalazł się na parapecie po zewnętrznej stronie budynku. Spadł z niego przebijając szklany dach pracowni rzeźbiarskiej i nadziewając się na jedną ze stojących tam rzeźb. Do dziś nie wiadomo jak doszło do tej tragedii. Czy Szymanowicz popełnił samobójstwo czy też może został wypchnięty?

Komiks „Papierowy rewolwer” jest artystycznym odtworzeniem wydarzeń tego feralnego dnia. Opowieścią o ostatnich godzinach życia Szymanowicza i próbą wyjaśnienia przyczyn stojących za jego tajemniczą śmiercią.

Scenariusz albumu w dużej mierze powstał dzięki rozmowom jakie Paweł Płóciennik przeprowadził ze swoim wykładowcą (artysta jest studentem warszawskiej ASP), malarzem Włodzimierzem Zakrzewskim, kolegą Szymanowicza z roku. To on jako pierwszy opowiedział autorowi historię zmarłego tragicznie poety.

„Papierowy rewolwer” opowiada o wydarzeniach rozgrywających się na przestrzeni zaledwie kilku godzin. Nie daje jednak czytelnikowi łatwych odpowiedzi. Zakończona wieloznacznym finałem historia może rozczarować tych, którzy po dziele Płóciennika oczekiwać będą prostego wyjaśnienia zagadki śmierci Szymanowicza. Autor pomija w komiksie na przykład wątek ojca zmarłego artysty, Kazimierza Szymanowicza, niesławnego komendanta praskiego więzienia przy ul. 11 Listopada nazywanego na ulicach Warszawy „Krwawym Kaziem”. Szymanowicz senior przeszedł do historii jako kat i oprawca Polaków przeciwstawiających się nowej władzy. Z powodu swojego pochodzenia Włodzimierz Szymanowicz nie był przez wszystkich akceptowany, a jego relacje z kolegami i koleżankami były trudne. Wiele osób uważa, że to właśnie z tego powodu artysta mógł popełnić samobójstwo. „Papierowy rewolwer” nie jest jednak opowieścią tylko o okolicznościach tragicznej śmierci. To również intrygujący portret artystycznej Warszawy drugiej połowy lat 60. oraz ludzi ją tworzących.

Historia Szymanowicza opowiedziana jest w zaledwie 135 kadrach w pocztówkowym formacie (tylko zamykający album rysunek jest pełnostronicowy). Sceny imprezy zostały najpierw odtworzone przez przyjaciół Pawła Płóciennika z uczelni i sfotografowane, a realistyczne komiksowe kadry powstały w oparciu o tę dokumentację (wśród uczestników przyjęcia uważny czytelnik rozpozna samego Płóciennika). W rysunki wplecione są archiwalne zdjęcia oraz obrazy Włodzimierza Szymanowicza. Oryginały tych ostatnich nie zachowały się. Prace zmarłego artysty dziś znane są jedynie z czarno-białych zdjęć. Na potrzeby albumu Paweł Płóciennik przygotował ich kolorowe reprodukcje pokazujące jak mogłyby wyglądać. To nie jedyne dzieła Szymanowicza, jakie znalazły się w komiksie. Do scenariusza zręcznie wkomponowano także jego wiersze. Kwestie napisane przez Płóciennika płynnie mieszają się z utworami zmarłego artysty.

Obok prac Szymanowicza w „Papierowym rewolwerze” znalazły się także obrazy samego Pawła Płóciennika. – Chciałem aby mój kolejny komiks był powiązany z tym, co jest teraz dla mnie najważniejsze czyli malarstwem – mówił autor na spotkaniu z czytelnikami podczas tegorocznego MFKiG w Łodzi. „Papierowy rewolwer” jest realizacją tego marzenia.

Paweł Płóciennik konsekwentnie buduje swoją pozycję jednego z najciekawszych i najbardziej zaskakujących autorów komiksowych. Unikający oczywistych rozwiązań, wielowarstwowy album jest jak precyzyjnie skonstruowana układanka. Może nawet, zbyt precyzyjnie. W tej drobiazgowo zaplanowanej i przemyślanej konstrukcji brakuje bowiem emocji. O bohaterach wiemy za mało, by się do nich przywiązać. Intryga również nie jest specjalnie rozbudowana.  „Papierowy rewolwer” jest jak równanie z wieloma niewiadomymi. Kryje w sobie wiele tajemnic i tropów a ich odkrywanie dostarcza wiele frajdy, jednak trzeba być matematykiem, żeby to docenić.

„Papierowy rewolwer” ukazał się nakładem wydawnictwa Timof Comics.

.