Millennium. Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet [RECENZJA]

Trylogia „Millennium”, cykl Stiega Larssona o przygodach Mikaela Blomkvista i Lisbeth Salander, odniosła spektakularny sukces sprzedając  się w łącznym nakładzie ponad 80 milionów egzemplarzy oraz doczekując adaptacji w formie serialu, filmów, a nawet komiksów. Tej ostatniej nawet w dwóch wersjach: amerykańskiej i europejskiej. Amerykańską mieliśmy okazję poznać już jakiś czas temu. Teraz, nakładem wydawnictwa Egmont, na nasz rynek trafiła europejska adaptacja pierwszego tomu trylogii zatytułowanego „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”.

Pasmo zawodowych sukcesów dziennikarza śledczego Mikaela Blomkvista zostaje brutalnie przerwane, kiedy przegrywa proces z wpływowym przedsiębiorcą Wennerströmem. Wyrok może oznaczać koniec miesięcznika „Millennium”, którego jest właścicielem. Dla dobra pisma Blomkvist postanawia wycofać się z jego prowadzenia i na jakiś czas zniknąć z oczu opinii publicznej przyjmując niecodzienne zlecenie od przemysłowego magnata Henrika Vangera. Na jego prośbę dziennikarz podejmuje się rozwikłania starej, rodzinnej tajemnicy. W pracy pomaga mu ekscentryczna i piekielnie uzdolniona hakerka Lisbeth Salander skrywająca niejedną tajemnicę.

„Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” Stiega Larssona to rasowy a przy tym udany kryminał z frapującą zagadką, ciekawymi bohaterami oraz intrygą korzeniami sięgającą wydarzeń sprzed kilkudziesięciu lat. Powieść liczy ponad 600 stron, co czyni jej adaptację wyzwaniem. Sprostał mu belgijski scenarzysta Sylvain Runberg, autor serii „Orbital” oraz „Konkungowie”, który co prawda odchudził wielowątkową fabułę Larssona, ale zachował kluczowe wydarzenia i bohaterów. Słowem, odwalił kawał dobrej, rzemieślniczej roboty, do której nie powinni mieć zastrzeżeń nawet najwięksi fani serii.

Za stronę graficzną albumu odpowiedzialny jest hiszpański rysownik José Homs, którego ekspresyjne, delikatnie satyryczne rysunki nie od razu przypadły mi do gustu. Powieść Stiega Larssona jest niezwykle mroczna, brutalna i nie brakuje w niej sadystycznej przemocy. José Homs trochę ten świat wygładza unikając dosłowności i pozwalając czytelnikom na samodzielne domyślenie się tego, co dzieje się poza komiksowymi kadrami. Potrzebowałem chwili, żeby się do rysunków Homsa przyzwyczaić, ale przekonać się do nich już nie zdołałem. Znacznie bardziej przypadły mi do gustu kadry z amerykańskiej komiksowej adaptacji książki, których autorami są Leonardo Manco i Andrea Mutti.

Jeśli ktoś jeszcze nie czytał „Mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet” komiks Sylvaina Runberga i José Homsa zapewni mu solidną porcję rozrywki. Jeśli jednak powieść Stiega Larssona nie jest ci obca, to w jej najnowszej adaptacji nie znajdziesz nic nowego poza solidnym i wiernym oryginałowi przełożeniu ponad sześciuset stron prozy na 128 stron komiksu.

.