„Locke & Key. Alfa i Omega” Hill i Rodriguez [RECENZJA]

Seria „Locke & Key”, najlepszy komiksowy horror jaki znam, dobiegła końca. Zamykający cykl tom „Alfa i Omega” spełnia wszystkie pokładane w nim nadzieje, a czytając go będzie ogryzać paznokcie ze zdenerwowania.

„Locke & Key” jest opowieścią o rodzinie Locke’ów, która po dramatycznej śmierci ojca przeprowadza się do posiadłości Lovecraft w Nowej Anglii z nadzieją odnalezienia tam upragnionego spokoju. Olbrzymi, liczący setki lat budynek skrywa wiele tajemnic, duchów przeszłości oraz jednego wyjątkowo wrednego demona o imieniu Dodge. Przepełniona nienawiścią istota ma jeden cel. Chce zdobyć potężny, magiczny klucz pozwalający na otwarcie drzwi prowadzące do jej świata. Jedynymi, którzy mogą go powstrzymać, są mieszkańcy Lovecraft.

Poprzedni tom „Wskazówki” zakończył się potężnym „cliffhangerem”. Po dramatycznej walce bohaterom udało się wreszcie pokonać Dodge’a. Nie wiedzą jednak, że tuż przed „śmiercią” demonowi udało się opętać ich najmłodszego brata, Bode’a. Nieświadomi zagrożenia Locke’owie nie mają pojęcia, że prawdziwy koszmar jest dopiero przed nimi. Rok szkolny dobiega końca i wszyscy uczniowie miejscowego liceum szykują się na wielką imprezę w jaskini nad morzem. Tej samej, na której dnie znajduje się brama do świata demonów…

„Locke & Key” to seria, która nie ma słabych punktów. Przeraża (w końcu to horror), nieustannie zaskakuje, wzrusza, a przede wszystkim zachwyca fantastycznymi, wielowymiarowymi bohaterami. Bohaterami, którzy owszem walczą z demonem, ale jednocześnie przeżywają swoje osobiste dramaty, borykają z własnymi słabościami i popełniają błędy. Są ludźmi z krwi i kości. Joe Hill, syn niekwestionowanego króla horroru Stephena Kinga, wie, że to właśnie bohaterowie są najważniejszym elementem każdej opowieści grozy. Nawet najbardziej wyszukane pomysły na przerażenie czytelnika spalą na panewce, jeśli ten będzie miał „gdzieś” postaci, których losy śledzi. W przypadku „Locke & Key” nie ma takiej możliwości.

Seria, zgodnie z hitchcockowską zasadą zaczyna się od trzęsienia ziemi (w tym przypadku brutalnego morderstwa ojca rodziny), a później napięcie powoli rośnie. Choć „Locke & Key” pełne jest dramatycznych wydarzeń, to nie brakuje w nim akcentów komediowych oraz rozbudowanych wątków obyczajowych. W albumie „Alfa i Omega” te wszystkie elementy splatają się w perfekcyjnie zaplanowanym i rozegranym finale. Wreszcie dochodzi do ostatecznej konfrontacji z demonem, ale po drodze na jaw wychodzą jeszcze skrywane głęboko rodzinne tajemnice. W „Alfie i Omedze” każdy z kluczowych bohaterów (nie tylko pierwszoplanowych) dostaje swoją rolę do odegrania. Każdy jest ważny i każdy okazuje się dla fabuły niezbędny. To pokazuje, że w wykreowanej przez Joe Hilla intrydze nie było miejsca na przypadek, a każdy jej element został gruntownie zaplanowany i przemyślany.

Graficznie „Alfa i Omega” to majstersztyk. Gabriel Rodriguez po raz kolejny w komiksowych kadrach dokonuje cudów. Jego bogate w detale i precyzyjnie zakomponowane rysunki zapierają dech w piersiach, a czytając album niejednokrotnie będziecie niejednokrotnie przerywać lekturę tylko po to, by dłużej na nie popatrzeć.

Bałem się, że finał „Locke & Key” może mnie rozczarować. Sprostanie tak olbrzymim oczekiwaniom, jakie rozbudziły wcześniejsze tomy serii, było bardzo trudne. Wielu twórcom taka sztuka się nie udaje. Jednak Joe Hill tego dokonał. Stworzył opowieść perfekcyjną, która nie ma prawa rozczarować nikogo. „Locke & Key” to pełen emocji horror z demonem w roli głównej, po trosze opowieść superbohaterska, bo nie brakuje w niej nadnaturalnych mocy, obyczajowy dramat o dojrzewaniu i wchodzeniu w dorosłość, ale przede wszystkim poruszająca oraz chwytająca za serce opowieść o rodzinie.

Stworzenie „Locke & Key” zajęło Joe Hillowi i Gabrielowi Rodriguezowi blisko siedem lat. Jednak „Alfa i Omega” nie oznacza końca wykreowanego przez nich uniwersum. Cykl uzupełniają jeszcze krótkie komiksowe historie „Open the Moon” ( 2011 r.), „Grindhouse” (2012 r.) i „Small World” poświęcone przodkom rodziny Locke’ów. Premiera ostatniej z wymienionych została zapowiedziana na grudzień tego roku, a fani nie tracą nadziei, że z tej okazji wszystkie te opowieści doczekają się zbiorczego wydania.

„Locke & Key” to również gra karciana, kolorowanka dla dorosłych (polska premiera w październiku), niebawem także gry komputerowe, konsolowe i mobilne ze studia Stompy Bot Productions oraz… serial. To już kolejna próba przeniesienia komiksowego cyklu na ekran.

W 2011 roku telewizja Fox wyprodukowała pilotażowy odcinek serialu na podstawie „Locke & Key” (jego zwiastun może obejrzeć powyżej), ale mimo dobrego przyjęcia przez widzów nie zdecydowała się na realizację kolejnych. Później studio Universal Pictures przymierzało się do pełnometrażowej ekranizacji, z której także nic nie wyszło. W końcu sprawę w swoje ręce zdecydował się wziąć IDW Publishing, wydawca komiksu. W maju tego roku firma ogłosiła, że samodzielnie zamierza zaadaptować „Locke & Key” w formie serialu, którego jednym z producentów wykonawczych będzie Joe Hill. On również napisze scenariusz odcinka pilotażowego. Żadne bliższe szczegóły na temat produkcji nie są jeszcze znane, ale Hill zdradził, że chciałby całą historię opowiedzieć w sześciu serialowych sezonach – po jednym na każdy komiksowy tom cyklu.

Nie udało mi się dopaść polskich kadrów, zatem w galerii są angielskie. Jak tylko dostanę od wydawcy ich polskie wersje, podmienię.