„Jamilti i inne historie” Modan [RECENZJA]

Debiutancka powieść graficzna „Rany wylotowe” przyniosła Rutu Modan nagrodę Eisnera i międzynarodowe uznanie. Dzięki antologii „Jamilti i inne historie” możemy poznać opowiadania jakie stworzyła przed swoim „pełnometrażowym” debiutem.

„Rany wylotowe” i „Zaduszki” to dwa najbardziej znane komiksowe dzieła Rutu Modan. To, co je łączy, to fakt, że scenariusze obu zainspirowane zostały przez autentyczne wydarzenia. Zrozumienie, że prawdziwe życie jest – jak mówi Modan – „wystarczająco dziwaczne i groteskowe, aby czerpać z niego historie” zajęło artystce kilka lat. Antologia „Jamilti” jest komiksową dokumentacją tego artystycznego dojrzewania.

Na album składa się 7 opowiadań. Wśród jej bohaterów są pielęgniarka z Tel Awiwu będąca świadkiem zamachu bombowego, rodzina żyjąca dzięki matce posiadającej dar leczenia bioprądami, siostry prowadzące hotel, młoda żona od ośmiu lat czekająca na powrót zaginionego na froncie męża, policjanci prowadzący śledztwo w sprawie tajemniczego majtkowego zabójcy i chirurg plastyczny beznadziejnie zakochany w jednej ze swoich pacjentek.

Historie zebrane w „Jamilti” powstały w latach 1998-2007. Najstarszą z nich jest „Król wszystkich Lilly” – absurdalna opowieść o nieszczęśliwej miłości z akcją osadzoną w jednym z europejskich krajów na początku XX wieku. Każda kolejna rozgrywa się już w Izraelu i jest coraz bardziej bliska światu, który Rutu Modan zna, rozumie i który ją cały czas fascynuje. W swoich historiach opowiada o wyzwaniach niesionych przez życie, iluzjach jakie tworzymy wokół siebie by przetrwać trudne chwile i brutalnej rzeczywistości odzierającej nas ze złudzeń. Nie brakuje w nich ludzkich dramatów, nostalgii i wielkich emocji, ale znalazło się też miejsce na ironię oraz absurdalny humor.

Od strony graficznej nie jest to najlepsze dzieło izraelskiej artystki. Czytając antologię nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że często sama historia interesowała Modan bardziej niż sposób jej opowiedzenia. Kadry są klasyczne, ale ciekawie zakomponowane, kolory dobrze dobrane i klimatyczne, jednak sama kreska miejscami zbyt prosta i zbyt dziecinna. Trzeba jednak pamiętać, że historie zebrane w antologii pochodzą z wcześniejszego okresu twórczości artystki, z czasów, kiedy dopiero pracowała nad swoim charakterystycznym stylem.

Jeśli podobały się Wam „Rany wylotowe” i „Zaduszki” to „Jamilti” również Was nie rozczaruje. Tych siedem krótkich opowiadań to nie tylko swoista kronika artystycznego rozwoju Rutu Modan, ale przede wszystkim kawał solidnej literatury.

Antologia „Jamilti i inne historie” ukazała się nakładem wydawnictwa Kultura Gniewu.

.