„Gnat” [RECENZJA]

Gdyby Walt Disney postanowił kiedyś przygotować komiksową wersję „Władcy Pierścieni”, zapewne stworzyłby coś podobnego do „Gnata”. Legendarna seria Jeffa Smitha wreszcie doczekała się polskiego wydania. I jest to jeden z tych tytułów, których zwyczajnie nie można przegapić.

Kiedy w wieku 10 lat Jeff Smith rysował pierwsze komiksy z pierwowzorami postaci z „Gnata”, nie przypuszczał, że 20 lat później staną się bohaterami serii, która na łamach magazynu „TIME” zostanie w 2004 roku nazwana „najlepszą powieścią graficzną jaka się do tej pory ukazała”. Podobnie, kiedy jako student Uniwersytetu Stanowego Ohio publikował w gazetce „The Lantern” komiksową serię „Thorn”, w której po raz pierwszy pojawiły się Zadra, Babcia Ben czy Czerwony Smok, nie podejrzewał, że dekadę później odegrają główne role w dziele uhonorowanym dziesięcioma nagrodami Eisnera i jedenastoma nagrodami Harveya.

W pierwszym tomie serii zatytułowanym „Dolina, czyli równonoc wiosenna”, główny bohater Chwat Gnat razem z kuzynami głupkowatym Chichotem Gnatem i chciwym Kantem Gnatem zostają wygnani z rodzimego Gnatowa, za przekręty tego ostatniego. Przypadkowo zostają rozdzieleni, by spotkać się w Dolinie, zamieszkanej przez wiele magicznych i fantastycznych istot. Ich tropem podążają wysłannicy mrocznego wroga. Wygląda na to, że los przydzielił Chwatowi Gnatowi rolę, która przerasta jego najśmielsze wyobrażenia! Smoki naprawdę istnieją, a napotkana dziewczyna nie jest tylko piękną i bystrą wieśniaczką, którą się z początku wydaje…

Powyższe streszczenie to zaledwie zarys tego, co czeka was w „Gnacie”. Ta monumentalna powieść graficzna, której jednotomowe wydanie zajmuje ponad 1300 stron, to brawurowe połączenie komedii, satyry, przygody i pełnej rozmachu sagi fantasy. Zaczyna się niepozornie. Trójka kuzynów o wyglądzie bohaterów rysunkowego serialu dla najmłodszych, zostaje rozdzielona podczas podróży i trafia do zaczarowanego świata. Z początku spotykają ich tam głównie zabawne przygody, ale z czasem okazuje się, że bohaterowie wplątali się w toczoną od kilkudziesięciu lat bezwzględną walkę dobra ze złem, w której stawką są losy magicznej krainy.

Inspiracji do stworzenia „Gnata” dostarczyły Jeffowi Smithowi komiksy Carla Barksa, jednego z najwybitniejszych artystów komiksowych współpracujących z Disneyem i pomysłodawcy postaci Scrooge’a McKwacza. – Zawsze chciałem, żeby Wujek Scrooge przeżył prawdziwie wielką przygodę. Moim marzeniem było dostanie komiksu z jego udziałem, który byłby tej jakości i długości co „Wojna i pokój” czy „Odyseja”. To było coś, co zawsze chciałem przeczytać i już jako dziecko wypatrywałem książki o Wujku Scrooge’u, która miałaby 1100 stron – wspominał w jednym z wywiadów Jeff Smith.

„Gnat” jest realizacją tego dziecinnego marzenia. Porywającą, wielowątkową sagą przedstawioną za pomocą uroczych, niemalże disneyowskich rysunków. Dziełem adresowanym do szerokiego grona czytelników, a jednocześnie wielowarstwowym i wielopoziomowym. Na pierwszym poziomie „Gnat” to pełna humoru, ale dramatycznych wydarzeń opowieść przygodowa. Świetnie napisana, pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji i pełnokrwistych bohaterów. Jednak poza trzymającą w napięciu fabułą, w dziele Jeffa Smitha czytelnicy odnajdą również literackie cytaty, wyrafinowaną symbolikę, pogłębioną psychologię postaci oraz całą masę dwuznacznych dowcipów opartych na skojarzeniach i grach słownych, dzięki czemu „Gnata” docenią zarówno młodsi czytelnicy jak i ich rodzice.

Jednym z największych atutów komiksu jest jego oryginalność. Choć Jeff Smith otwarcie przyznaje się do inspiracji „Władcą Pierścieni”, świat, który stworzył jest samodzielnym i kompleksowym bytem tolkienowskie dzieło przypominającym jedynie pod względem rozmachu. Smith wykreował olbrzymie uniwersum pogrążone w walce o przyszłość świata, ale zrobił to z humorem, którym wypełnione są praktycznie wszystkie strony komiksu. − Jeff Smith umie dawkować humor lepiej niż niemal wszyscy inni twórcy komiksów. Jego dialogi zachwycają, tak samo jak jego ludzie, nie wspominając o zwierzętach, czarnych charakterach, a nawet robakach – pisał o komiksie Neil Gaiman, autor przełomowej serii „Sandman”.

Tworzony w latach 1991-2004 „Gant” był oryginalnie komiksem czarno-białym. Jednak już rok po wydaniu ostatniego z 55 zeszytów serii, ukazał się pierwszy tom jego kolorowej reedycji. W tej formie dzieło trafiło również do Polski. „Gnat” jest jednym z nielicznych czarno-białych komiksów, któremu pokolorowanie wyszło na dobre. Dzięki barwom nałożonym przez Steve’a Hamakera świat stworzony przez Jeffa Smitha stał się żywszy, pełniejszy, a tym samym ciekawszy. Trzeba jednak pamiętać, że kolorowa wersja została nieco zmieniona w stosunku do oryginału. Wprowadzenie barw do „Gnata” wymusiło na autorze zmianę niektórych dialogów i przeredagowanie innych oraz dodanie bądź usunięcie niektórych stron. Purystów uspokajam, że autorem wszystkich poprawek jest sam Jeff Smith.

Poza 55-odcinkową serią „Gnat” doczekał się prequeli i sequeli, a nawet powieściowej trylogii „Bone: Legacy” opowiadającej o przygodach innych Gnatów w magicznym świecie. Entuzjastyczne przyjęcie cyklu przez czytelników i krytyków sprawiło, że dziełem Jeffa Smitha jeszcze pod koniec lat 90. zainteresowali się filmowcy. Realizacją animowanego serialu na podstawie „Gnata” poważnie było zainteresowane studio Nickelodeon Movies. Kiedy jednak jego przedstawiciele poinformowali autora, że chcieliby w filmie umieścić piosenki popularnego wówczas zespołu N’Sync, ten zakończył z nimi współpracę.

W 2008 roku prawa do ekranizacji powieści graficznej kupiła wytwórnia Warner Bros., która w ubiegłym roku powierzyła reżyserię ekranizacji Markowi Osbornowi, autorowi udanej animowanej adaptacji „Małego Księcia”. Nie wiadomo na razie, kiedy film ma trafić na ekrany.

Na podstawie „Gnata” powstała również jedna z pierwszych gier studia Telltale Games, autorów takich przebojów jak „The Walking dead”, „Batman: The Telltale Series” czy „Tales from the Borderlands”. Dwuczęściowa produkcja, niestety, nie odniosła sukcesu, a krytycy zarzucali jej, że w przeciwieństwie do oryginału jest umiarkowanie dowcipna.

„Gnat” jest dziełem obok, którego nie można przejść obojętnie. Zachwycającym rozmachem i precyzją wykonania, uwodzącym czytelników humorem i oryginalnymi pomysłami oraz wbijającym się w pamięć dzięki charakterystycznym, cartoonowym rysunkom. Całość przygód Gantów ukaże się w trzech opasłych tomach, a ich postawienie na półce powinno być obowiązkiem każdego wielbiciela komiksów.

Seria „Gnat” ukazuje się nakładem wydawnictwa Egmont.