„Dawni mistrzowie” Bernhard i Mahler [RECENZJA]

Thomas Bernhard, uznawany za najwybitniejszego powojennego pisarza tworzącego w języku niemieckim, do historii przeszedł dzięki trudnym i wymagającym powieściom, w których bezlitośnie krytykował wszystko i wszystkich. Austriacki rysownik Nicolas Mahler udowodnił, że jego proza znakomicie sprawdza się również w komiksie. Stworzona przez niego rysunkowa adaptacja powieści „Dawni mistrzowie” to jedna z najdowcipniejszych rzeczy jakie czytałem w tym roku.

Reger, ceniony krytyk sztuki, od 30 lat co drugi dzień spędza w wiedeńskim Kunsthistorisches Museum. Godzinami przesiaduje na ławce w tzw. sali Bordona wpatrując się w wiszący na przeciwko obraz „Siwobrody mężczyzna” Jacopo Tintoretta. Reger nie jest, bynajmniej, ani fanem twórczości Tintoretto ani miłośnikiem „Siwobrodego mężczyzny”. Właściwie, nic mu się nie podoba. Wybitni pisarze są w jego oczach banalni, uznani malarze nie potrafią malować, a geniusze filozofii wygadują bzdury. Na spotkanie z Regerem czeka jego znajomy Atzbacher, z którym krytyk umówił się na rozmowę o godzinie wpół do dwunastej. Zaproszony nie ma pojęcia jaki jest cel tego spotkania, ale do muzeum przychodzi z godzinnym wyprzedzeniem. Chce wykorzystać ten czas by przyjrzeć się swemu rozmówcy z, jak mówi, „możliwie idealnej perspektywy”. Poza tym Reger nienawidzi spóźnialskich i często powtarza „niepunktualność to choroba, kończąca się śmiercią niepunktualnego”.

Wydana oryginalnie w 1985 roku powieść Bernharda składa się głównie z monologów Regera. Monologów, w których bohater nie oszczędza nikogo i niczego. Jego ofiarami są nie tylko twórcy i myśliciele, ale również austriackie społeczeństwo, religia, a nawet publiczne toalety. Pomiędzy kolejnymi krytycznymi wypowiedziami Reger otwiera się opowiadając o swoim życiu. Wtedy poznajemy przyczynę jego rozgoryczenia, a „Dawni mistrzowie” ze zgryźliwego i dowcipnego monologu zmieniają się we wzruszającą opowieść o miłości i tęsknocie.

Wydawać by się mogło, że przeniesienie tak ubogiej w fabularne wydarzenia książki w kadry komiksu jest niemożliwe. Jednak austriackiemu rysownikowi Nicolasowi Mahlerowi ta sztuka udała się wybornie. Twórca, w Polsce znany do tej pory tylko z dwóch niewielkich tomików „Pragnienie” (wyd. Ladida Books, 2007) i „Samotność rajdowca” (Kultura Gniewu, 2010), wyciągnął z powieści Bernharda to, co w niej najważniejsze. Historię Regera przedstawił w dużych, w większości pełnostronicowych kadrach i satyrycznych rysunkach. Rozbudowane monologi skondensował do kadrów i podpisów nadając opowieści tempo i dynamikę. Połączenie umownych, ale dowcipnych i bardzo czytelnych rysunków Mahlera z prozą Bernharda pozwoliło uwypuklić humor kryjący się w zgryźliwych i cynicznych kwestiach bohaterów. Dość powiedzieć, że czytając „Dawnych mistrzów” nie można się nie śmiać. Nawet, jeśli się nie jest ekspertem we wszystkich dziedzinach krytykowanych przez Regera.

Bernhard jest jednym z tych pisarzy, którzy swoją wielkość zawdzięczają nie tylko temu o czym pisali, ale również temu jak to robili. Jego proza jest językowo niezwykle bogata, a jej przekład to zawsze wyzwanie. Tłumaczenie komiksu pochodzi z polskiego tłumaczenia powieści „Dawni mistrzowie” dokonanego przez Marka Kędzierskiego, prozaika i eseisty, który na nasz język przełożył również inne dzieła Bernharda: „Bratanka Wittgensteina: przyjaźń”, „Korektę” oraz „Przegranego”. Dzięki jego pracy w komiksowej adaptacji zachowały się wszystkie atuty pisarskiego warsztatu Bernharda, a wypowiedzi bohaterów gęste są od dowcipnych oraz efektownych złotych myśli i bon motów.

Opublikowany przez Wydawnictwo Komiksowe album jest najlepszym dziełem Nicolasa Mahlera jakie ukazało się w naszym kraju. Mam nadzieję, że nie ostatnim. Po sukcesie „Dawnych mistrzów” austriacki rysownik zrobił jeszcze komiksowe adaptacje „Alicji w Karinie Czarów” oraz awangardowego „Człowieka bez właściwości” Roberta Musila, książki uznanej za jedną z najwybitniejszych powieści XX wieku. Tej drugiej jestem szczególnie ciekaw. Wydawnictwo Komiksowe udowodniło już wielokrotnie, że nie boi się wydawania pozycji narażonych na „kameralny sukces” (cyt. za Wojciech Szot) i liczę, że ciepłe przyjęcie przez czytelników „Dawnych mistrzów” zaowocuje kolejnymi polskimi edycjami prac Nicolasa Mahlera, w tym jego adaptacji prozy Musila.

Album „Dawni mistrzowie” ukazał się nakładem Wydawnictwa Komiksowego.

.