„Cage” [RECENZJA]

Kiedy w moje ręce trafiają takie komiksy jak „Cage”, to myślę sobie, że za dobór tytuł do serii „Klasyka Marvela” wydawanej przez Egmont, powinien być odpowiedzialny ktoś z Mucha Comics. Czteroodcinkowa historia Briana Azzarello i Richarda Corbena to bowiem prawdziwa perła z lamusa.

Opublikowana w ramach imprintu MAX miniseria opowiada o kuloodpornym superbohaterze do wynajęcia, który na prośbę zrozpaczonej matki podejmuje się wymierzyć sprawiedliwość mordercom jej córki. Prosta sprawa komplikuje się, kiedy śledztwo prowadzi Luke’a w sam środek wojny pomiędzy gangsterami walczącymi o władzę nad dzielnicą. Ich wzajemną wrogość, Cage postanawia wykorzystać do własnych celów.

Luke Cage narodził na początku lat 70., na fali popularności filmów z gatunku „blaxploitation”. Komiksy o przygodach obdarzonego nadnaturalną siłą i kuloodporną skórą superbohatera szybko podbiły serca czytelników. Przez lata Cage jako Power Man działał w duecie z Iron Fistem, a po zakończeniu tej współpracy funkcjonował w ramach drużyn Heroes for Hire oraz Thunderbolts. Historia stworzona przez scenarzystę Briana Azzarello i rysownika Richarda Corbena ma jednak niewiele wspólnego z superbohaterską przeszłością głównego bohatera. Cage przedstawiony w niej został jako cyniczny i cwany osiłek do wynajęcia znakomicie odnajdujący się w przestępczym świecie. Pozbawiony charakterystycznej żółtej koszuli i cudacznych butów w tym samym kolorze wygląda teraz jak drobny opryszek. I tak się też zachowuje. Nie jest już klasycznym superbohaterem bezinteresownie śpieszącym ludziom z pomocą, ale za swoje usługi każe sobie słono płacić. Choć, motywy, które nim kierują, nie są oczywiste.

W „Cage’u” Azzarello sprawnie połączył historię rodem ze „Straży przybocznej” Akiry Kurosawy z opowieścią o odkupieniu. W dodatku zaludnił ją fantastycznymi bohaterami, wśród których nie zabrakło szefa mafii o zdeformowanej głowie oraz murzyna-albinosa noszącego się jak alfons. Ten mroczny, ale jednocześnie fascynujący świat brawurowo narysował Richard Corben, twórca znany już polskim czytelnikom z kilku odsłon cyklu „Hellboy” oraz wydanej jeszcze przez Mandragorę miniserii „Banner”. Wywodzący się z komiksowego undergroundu artysta popularność zyskał jako twórca mocno erotycznych prac publikowanych m.in. w magazynie „Heavy Metal”, ale od lat pracuje w tzw. „mainstreamie” tworząc komiksy dla Marvela, DC Comics, Dark Horse Comics oraz IDW Publishing. W „Cage’u” Corben wykreował brutalny świat, którego sugestywność w dużej mierze czyni z albumu dzieło zapadające w pamięć.

Komiks ukazał się nakładem wydawnictwa Mucha Comics.